Facebook Google+ Twitter

49 miejsce

"Był sobie pies", czyli po co psu człowiek?

Na początku była książka W. Bruce'a Camerona, a potem powstał film, który od połowy lutego 2017 roku jest wyświetlany na ekranach polskich kin. Okazał się najchętniej oglądaną premierą pierwszego popremierowego weekendu.

K.J.Apa jako nastoletni Ethan w jednej ze scen filmu 'Był sobie pies'. / Fot. materiał promocyjnyReżyserem filmu "Był sobie pies", bo o nim mowa, jest szwedzki twórca Lasse Halström, autor tak znakomitych filmów, jak "Co gryzie Gilberta Grape'a" z Johnnym Deppem i Leonardo DiCaprio czy "Czekolada" z Juliette Binoche. Reżyser był trzykrotnie nominowany do Oscara (m.in. za film pod tytułem - nomem omen - "Moje pieskie życie" z 1985 roku), co dobrze wróżyło jego najnowszemu obrazowi już od samego początku. I choć zapewne nie znajdzie się on wśród nominowanych do najważniejszej nagrody amerykańskiej Akademii Filmowej, to widownia zagłosuje nogami i "Był sobie pies" znajdzie swoich oddanych odbiorców, którzy obejrzą film nawet nie jeden raz.

Film Lasse'a Halströma jest bowiem po mistrzowsku zrealizowanym przykładem kina gatunkowego, przeznaczonego tak dla młodych, jak i nieco starszych widzów. Dystrybutor reklamuje film jako komedię przygodową, ale nie brak w nim elementów wywołujących silne emocje, z ronieniem łez włącznie. Narratorem opowieści i jej głównym bohaterem jest pies (w polskiej wersji językowej znakomicie kreuje go Marcin Dorociński), który jako szczeniak zostaje przyjacielem chłopca imieniem Ethan (gra go dwóch młodocianych aktorów: Bryce Gheisar i K.J.Apa). Bailey (tak chłopiec nazwał swojego towarzysza) towarzyszy mu w codziennym życiu i w jego kolejnych, nie zawsze przyjemnych, momentach. Historia chłopca i psa toczy się na przestrzeni wielu lat (dorosłegoDennis Quaid z psem w finałowej scenie filmu. / Fot. materiał promocyjny Ethana gra Dennis Quaid, znany z takich filmów, jak "Pojutrze" czy "Traffic), podczas których czworonóg przechodzi kolejne reinkarnacje, stając się z rudego retrievera owczarkiem niemieckim płci żeńskiej w służbie chicagowskiej policji czy wreszcie corgiem, który przyczyni się do znalezienia przez swoją panią, Mayę (w polskim dubbingu: Zofia Zborowska) miłości życia. Aż wreszcie losy psa i jego pierwszego pana zatoczą koło i ... Finał łatwo przewidzieć, bo amerykańskie kino lubi happy endy.

A przy okazji widz dowie się, jaki jest sens i cel współistnienia człowieka i psa, na czym polega istota psiej natury, co czworonoga smuci, a co bawi. Wszystko to podane w sympatycznej, przyjemnie się oglądającej formie, nawet jeśli czasami zbyt wyraźnie widać na ekranie ingerencję komputerowca w animacji tytułowego bohatera.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Pies najwierniejszy przyjaciel - wszystko wybaczy. Z pewnością rewelacyjny film.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysztofie, zgadzam się z Tobą w stu procentach. Piękny film. W kinie byłam w towarzystwie mojej 6 letniej wnuczki. Dziecko zachwycone, ja też

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bez przyjazni psa niejeden czlowiek bylby mniej ...ludzki

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.