Facebook Google+ Twitter

Byłam ambasadorem na Europavox

Przez ostatni weekend maja grupę młodych ludzi z całej UE integrowała na francuskim festiwalu Europavox muzyka -choć nie tylko. Clermont Ferrant zaoferowało nam kulturalną wymianę wysokiej próby.

Wulkany / Fot. Natalia SkoczylasWyprawa zaczęła się na dobre na paryskim lotnisku De Gaulle'a, gdzie 54 osoby, wybrane przez redakcje magazynów muzycznych z każdego z państw członkowskich Unii Europejskiej, spotkały się po raz pierwszy, by razem spędzić niezapomniany weekend. Oczekiwanie na przyloty kolejnych uczestników umilaliśmy sobie grą w "zośkę" i rozmowami o muzyce i naszych krajach. Spokojne przedpołudnie było świetnym wstępem przed kolejnymi, naprawdę intensywnymi dniami festiwalu Europavox, na który zostaliśmy zaproszeni.

Francuskie bagietki, woda mineralna i podróż autokarem z Garre De Lyon aż do Clermont-Ferrand były kolejnymi punktami wyprawy. Przepyszne widoki towarzyszyły tej podróży - autostrada ciągnie się przez bajecznie zielone okolice, na których pasą się obowiązkowo białe krowy, albo na dwukilometrowym odcinku stoją w równych odstępach leniwe wiatraki. Gdzieniegdzie zobaczyć mogliśmy w oddali miasteczka - zawsze pełne małych domków i obowiązkowo z wieżą kościoła gdzieś pośrodku. W takich "okolicznościach przyrody" nie sposób się nudzić, nawet podczas sześciogodzinnej jazdy autokarem.

Clermont Ferrand to kolejny piękny punkt na naszej trasie. Część miasta to spokojna okolica, pełna bloków mieszkalnych (daleko im jednak do stereotypowego bloku w Polsce, są nowoczesne, zadbane i otoczone bujną zielenią) i niewielkich domków, skupionych przy wąskich, malowniczych uliczkach. Ta cicha część miasta była także naszą sypialnią - mieszkaliśmy przez tych kilka dni w hostelu noszącym nazwę Home Dome, oddalonym od znajdującego się 13 km od centrum wulkanu Puy de Dome.

Z kolei druga część miasta to zabytkowe centrum. To ogromny plac de Jaude z pięknymi statuami, to niespotykane świątynie - z gotycką, posępną, jedyną na świecie czarną katedrą w samym centrum przede wszystkim. To także typowe pasaże i gmatwanina wąskich korytarzy dróg wyłożonych kocimi łbami i otoczonymi wysokimi, przepięknymi budynkami. I cienisty plac de Lille, na którym odpoczywa się przy fontannie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.