Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3133 miejsce

Byłam ankieterem. To nie takie straszne

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-09-18 16:23

Oczy bolą od jaskrawego światła, duszno, odcisk na stopie, ale nie można zmazać z twarzy uśmiechu… Dlaczego? Tak wygląda praca ankietera. Żeby dowiedzieć się jaka jest, trzeba, choć raz, zatrudnić się przy przeprowadzaniu ankiet.

Tak właśnie zrobiłam.

Najpierw trafić trzeba do jednej z wielu agencji pośrednictwa pracy. Każda osoba, która chce pracować, musi wypełnić kwestionariusz oraz podać numer identyfikacji podatkowej (NIP), o który należy wystąpić wcześniej w urzędzie skarbowym. Oczekiwanie na NIP trwa zazwyczaj miesiąc. Następnie można już podpisać umowę. Tu doradzam szczególną ostrożność. Umowę należy wcześniej dokładnie przeczytać, w razie wątpliwości zadawać pytania pośrednikowi lub zapoznać się z nią w domu (taka możliwość istnieje). Należy pamiętać, że w razie zerwania umowy przez pracownika, pośrednik obciąża go kara pieniężną - w moim wypadku było to pięćdziesiąt złotych. Pośrednik podaje swoje dane i miejsce oraz datę przeprowadzania ankiet.

Wysłano mnie do jednego z centrów handlowych. Dostałam sto ankiet na dwa dni oraz zdjęcie produktu, o który miałam pytać klientów. Oprócz mnie, pojawiło się jeszcze trzech ankieterów. Spośród kupujących miały nas wyróżniać plakietki z napisem „ankieter”. Osoba, która nadzorowała naszą pracę wymagała od nas jedynie przeprowadzenia wywiadów z setką klientów, więc próba wynosiła czterysta osób. Przerwy ustalaliśmy sobie sami.

Można by pomyśleć, że warunki pracy były bardzo korzystne. Nie ma więc na co narzekać. A jednak... Problemy zaczęły się, kiedy zdjęłam skuwkę od długopisu.

Nie, dziękuję.

 

Pierwsza ankieta. Pomyślałam: Jak ją zrobię to reszta pójdzie gładko. Rozejrzałam się, żeby wyszukać kogoś, kto wygląda na osobę sympatyczną i chętną do rozmowy. Spokojnym, ale zdecydowanym krokiem podeszłam do mężczyzny. Uśmiechając się zapytałam czy nie chce szybko uzupełnić ze mną anonimowej ankiety związanej z nowym produktem centrum. Nie mogłam nawet skończyć zdania, jak już usłyszałam stanowcze „nie”. Nie zniechęciło mnie to i „polowałam” dalej, w końcu tego dnia chciałam przeprowadzić pięćdziesiąt ankiet w pięć godzin. Teoretycznie dziesięć na godzinę. Wydawało mi się, że sprawa jest prosta. Jednak nie. Mężczyzna nie był jedyną osobą, która nawet mnie nie wysłuchała.

Zauważyłam, że ludzie, których mijałam szerokim łukiem, bo zajęci byli zakupami, pilnowaniem dzieci bądź właśnie kończyli rozmawiać przez komórkę, paradoksalnie okazywali się potem jednymi z najbardziej zainteresowanych rozmową ze mną. Była to jednak nieliczna grupa ludzi. Ludzi uśmiechniętych, z poczuciem humoru, mających czas, uprzejmych.

Jak mnie zbywali?

Przykład numer jeden. Mężczyzna, dobrze ubrany, w markowym garniturze, z torbami znanych marek. Siedział spokojnie na ławce, czekał prawdopodobnie na żonę, która robiła zakupy w sklepie naprzeciwko. Podeszłam, zapytałam i dostałam szybką odpowiedź: „Nie ja nie mogę. Bardzo się śpieszę, właśnie żona mnie woła.” Wstał i odszedł. Zastanawiające, ale była to najczęstsza wymówka. Okazywała się bardzo szybko kłamstwem. Ten sam mężczyzna siadł na kolejnej ławce i spokojnie przyglądał się zakupom.

Przykład numer dwa. Mężczyzna. Ubrany schludnie, jednak mieszający style w modzie. Na moje pytanie odpowiedział: „Nie życzę sobie niczego kupować. Żadnych promocji!” Ja: „Do niczego nie namawiam, niczego nie sprzedaję i niczego nie reklamuję. Chcę tylko przeprowadzić z panem, bardzo szybko anonimową ankietę, na temat…” Mężczyzna: „I tak sobie tego nie życzę.”

Przykład numer trzy. Kobieta, młoda, dobrze ubrana. „Nie chcę o niczym słyszeć, nie mam czasu, śpieszę się.” Kolejne kroki skierowała spokojnie do sklepu z ubraniami.


Na łowy! Uśmiech, proste plecy i stonowane kolory

 


Jak poradzić sobie z tą niechęcią? Co zrobić, żeby ankieter został potraktowany poważnie? Sposobów jest kilka.

Należy zawsze pamiętać, że uśmiech to siła. Jeżeli podchodzimy do osoby uśmiechając się, wzbudzamy w niej zaufanie i chęć odwzajemnienia życzliwości. Jesteśmy postrzegani również jako osoby pewne siebie i prawdomówne. Ankieterzy "pochmurni" uznawani są za nudnych, smutnych i nieżyczliwych, przez co nie zachęcają swoją postawą do rozmowy. Sylwetka. Plecy wyprostowane, ale nieprzesadnie. Taką postawą podkreślamy naszą wiarę w siebie i zaangażowanie w wykonywaną pracę. Osoby zgarbione pokazują, że są zmęczone, zniechęcone i wątpią w sens ankiety. Pamiętać należy również o chodzie. Nie powinno się podbiegać, tylko spokojnym zdecydowanym krokiem podejść do wybranej osoby.


Ubiór to wizytówka, nie tylko każdego człowieka, ale również dobrego ankietera. Ubiór powinien być schludny, czysty i odpowiedni do tego typu pracy. Co to oznacza? Ankieter nie powinien rzucać się w oczy, ale delikatnie zwracać na siebie uwagę. Kobiety mogą założyć spódnicę, delikatnie podkreślającą talię bluzkę z niewielkim, choć widocznym dekoltem. Mężczyźni nie muszą zakładać garnituru i w żadnym wypadku koszuli, krawata łączyć ze spodniami od garnituru bez marynarki! Jest to najczęstszy błąd, który sygnalizuje, że zaraz będziemy chcieli coś sprzedać. Ankieter powinien nosić spodnie łączące w sobie styl wizytowy i tzw. luźny. Kolory ubrań. Nie próbujmy wyglądać jak ubrani "na koniec roku szkolnego" bądź na egzamin maturalny. Barwy powinny być stonowane, ale nie ciemne ani zbyt jaskrawe.


Po spełnieniu tych wszystkich podstawowych zasad należy pomyśleć o tym co chcemy powiedzieć. Co chcemy przekazać? Jak chcemy to przekazać? Słowa są bardzo ważne. Musimy zachęcić klienta centrum handlowego do wypełnienia ankiety. Oznacza to, że musi nam poświęcić dwie-trzy minuty. Zacząć trzeba zawsze od podstawy, od "dzień dobry". Zwracamy się z prośbą: "Czy pomógłby/łaby mi Pan/Pani uzupełnić anonimową ankietę na temat... Nie zajmie to wiele czasu." Podkreślamy, że prosimy o pomoc w anonimowej ankiecie, która zajmuje dosłownie sekundę. Czasem możemy zaproponować, że będziemy razem z klientem iść pasażem handlowym i jednocześnie przeprowadzać ankietę. Dobrym sposobem jest również ściągnięcie uwagi dziecka klienta na siebie. Jeżeli dziecko polubi ankietera, jego opiekunowie również. Mówimy wyraźnie, głośno i spokojnie. Akcentujemy ważne dla ankiety pytania. W razie potrzeby powtarzamy pytania. Nigdy nie krzyczymy. Nie sugerujemy odpowiedzi, nie komentujemy wyboru, nie pomijamy pytań. Nie ignorujemy rozmówcy. Najważniejsze: pozwalamy zastanowić się nad odpowiedzią.

Nawet, jeśli się starasz...

 

Słowa słowami, a czyny? Ankieter, który postępuje według tych zasad osiąga sukces i udaje się mu przeprowadzić nawet sto rozmów w ciągu dwóch dni. Ja to osiągnęłam. Często, nawet mimo wszelkich starań, trafiają się osoby wyjątkowo negatywnie nastawione do ankiet. Jeżeli zachęca się młodych ludzi do podejmowania dorywczej pracy, to trzeba dać im możliwość jej wykonywania. Jak? To takie proste. „Czy odpowie mi pani na kilka pytań?” „Tak, oczywiście.” Przecież to tylko chwila, krótka przerwa w zakupach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ja nie wyglądam ani na modnie ubraną kobietę, ani na zamożną robiącą przerwę w zakupach. W zasadzie jakby dobrze się przyjrzeć to niewiele osób chętnie zaproponuje ankietę metalówie z mordem w oczach. A jednak.. czy ankieta dotyczy nawego zapachu perfum, czy to petycja w sprawie autobusu.. jeszcze nie zbyłam żadnego ankietera. Nagroda za odwagę he he he he LOL.
Przy wyjściu z metra zawsze biorę ulotkę - bo wiem, że w piątek po południu będzie na mnie czekać kilkaset podobnych.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.