Facebook Google+ Twitter

"Byłam w Oslo w czasie zamachu". Wywiad z Katarzyną Furgalińską

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2011-07-26 13:10

- Norwegowie o tragedii mówią i piszą mniej niż w Polsce. Paradoks, co? Norwegowie z natury są bardzo powściągliwi, policja natychmiast ucina wszelkie spekulacje, więc nie ma mowy o wałkowaniu tematu, np. w telewizji. Z Katarzyną Furgalińską, śląską architekt pracującą w Oslo, rozmawia Marcin Zasada.

Katarzyna Furgalińska / Fot. Marzena Bugała/Dziennik ZachodniCo robiłaś w piątek ok. 15.30?
Rozpakowywałam się w domu po powrocie z wakacji. Usłyszałam potworny huk, zatrzęsła się ziemia, wybiegłam na balkon, skąd mam świetny widok na dzielnicę rządową Oslo. Gdy zobaczyłam dymiące budynki, usłyszałam wyjące syreny, zrozumiałam, że to zamach. Pomyślałam o ciotce, która pracuje w biurze oddalonym sto metrów od miejsca wybuchu. Na szczęście, nic jej się nie stało. Potem zaczęłam dzwonić do ludzi z mojego biura, które znajduje się tuż obok rządowego kompleksu. Tego dnia pracowały tam tylko 3 osoby, daleko od okien. Pod oknem jest za to moje biurko. Wolę nie wyobrażać sobie, co byłoby, gdybym w piątek była w pracy.

Udało ci się od razu skontaktować z rodziną w Polsce?
Przez pół godziny żadne media w Norwegii nie podawały, co się stało, więc wszyscy dzwonili do siebie i wymieniali informacje. Po kilku próbach udało się wysłać SMS-a do rodziców, że jestem cała. Chciałam uciekać z miasta, jechać do ciotki, która mieszka na przedmieściach Oslo. Nie przewidziałam, że nie tylko ja miałam taki pomysł. Miasto się zakorkowało. Panika. Koszmar. Ludzie bali się jechać do domu metrem, bali się kolejnej bomby, więc brali taksówkę, a w skrajnych przypadkach szli na piechotę po kilka kilometrów.

Oslo już zbiera się po zamachu?

Lipiec to specyficzny czas dla tego miasta, bo to czas masowych urlopów. Stolica jest wtedy wyludniona, większość firm i instytucji zamyka biura. Gdyby bomba wybuchła miesiąc później, ofiar byłoby znaczne więcej. Dziś w Oslo wciąż w powietrzu wisi niepokój. Nad miastem latają policyjne śmigłowce, na ulicach jest wojsko.

Co Norwegowie mówią o zamachach i o sprawcy masakry?

Mówią i piszą mniej niż w Polsce. Paradoks, co? Norwegowie z natury są bardzo powściągliwi, policja natychmiast ucina wszelkie spekulacje, więc nie ma mowy o wałkowaniu tematu, np. w telewizji. Sprawcę masakry nazwano chrześcijańskim fundamentalistą i to jest kluczowe określenie. Dla Norwegów nie ma znaczenia, czy Anders Breivik był katolikiem czy muzułmaninem. Był radykalny w swoich sądach i czynach. To jest komentowane, bo tu każdy ekstremizm jest zły. Norwegowie, ludzie konsensusu, mówią ze smutkiem: "myśleliśmy, że uporaliśmy się z takimi problemami 50 lat temu, gdy pokonaliśmy nazizm".

Rozmawia Marcin Zasada

Czytaj więcej: Dziennik Zachodni

Czytaj także:

Na wyspie Utoya policja zatrzymała kolejnego mężczyznę
Sprawców strzelaniny na wyspie Utoya mogło być więcej
Świadkowie strzelaniny: udawaliśmy martwych, by przeżyć
Zabójca 91 osób? Anders Behring Breivik zatrzymany
91 zabitych z zamachach w Norwegii, setki rannych
Bomby w Oslo. Relacja naocznego świadka [Zdjęcia]

Wiadomości24 to serwis tworzony przez ludzi takich ja Ty. Wiesz więcej? Zarejestruj się i napisz swój materiał, dodaj zdjęcia, link, lub po prostu skomentuj. Tylko tu masz szansę, że przeczyta Cię milion!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

W TV niemieckiej podkreśla się iż Norwegowie nie pragną odwetu za te mordy, że nie są mściwi! Dla mnie jest to niezrozumiałe: zgninęli młodzi ludzie, zupełnie niewinnie z rąk oprawcy: i tylko 25 lat za taką zbrodnię ludobójstwa???

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.