Wszyscy, którzy wierzyli w rychłe zakończenie prac hazardowej komisji śledczej są rozczarowani, bowiem okazało się kolejny raz, że polityka wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem.
Mijający tydzień w działalności komisji śledczej obfitował w kulinarne doznania świadków i przesłuchujących. Zachwytów nad zupą pomidorową panny Sobiesiak nie było końca i nawet poseł Stefaniuk, prywatnie poeta oddelegowany do innej pracy, zażyczył sobie przepisu na zupę według receptury babci świadka Magdaleny Sobiesiak.
Jednak danie główne pojawiło się w czwartek, gdy podano "Rosół", świadka bardzo ważnego z punktu widzenia posłów opozycji z wielu względów. Po pierwsze to członek ugrupowania rządzącego, posiadający dużą wiedzę na temat Platformy Obywatelskiej oraz rzecz najważniejsza bliski współpracownik Mirosława Drzewieckiego, którego zeznania mogłyby otworzyć puszkę Pandory i być początkiem końca PO. Dzięki takiemu biegowi spraw PiS osiągnąłby zamierzony cel w postaci rozbicia ugrupowania Donalda Tuska.
Po rezygnacji premiera z wyścigu w wyborach prezydenckich partia Jarosława Kaczyńskiego stanęła przed poważnym problemem wynikającym z faktu rozsypania się całej strategii przygotowanej pod tegoroczną kampanię nie tylko prezydencką, ale także samorządową.
Plan wciągnięcia Donalda Tuska w aferę i przebicie się do świadomości społecznej z informacją, że urzędujący premier dopuścił się przestępstwa jakim był przeciek o akcji CBA miał być głównym tematem kampanii. Tymczasem posłowie PIS-u powtarzają jak mantrę tezę Mariusza Kamińskiego o źródle przecieku, nie mając potwierdzenia w żadnych dowodach. Nie przeszkadza to jednak prezesowi mówić o "aferze Donalda Tuska" w myśl zasady nie jest ważne, że to nieprawda, bo mówiąc kolokwialnie, a nóż widelec coś się przyczepi.
Nie dziwi zatem konferencja posłów Kempy i Wassermana, na której przekonywali o zasadności wydłużenia prac i zakresu spraw. Oczywiście oficjalnie śledczy nie mają na uwadze wyborów co już trąci hipokryzją, ponadto jakie znaczenie ma sprawa wyciągu w Zieleńcu z rzekomym przeciekiem, a o sprawie ustawy hazardowej nie wspominając.
Wszystko jest jasne i nie chodzi o żadne wyjaśnienie sprawy lecz o wywołanie kolejnej awantury politycznej, która ma pomóc Lechowi Kaczyńskiemu w reelekcji. Jest tylko mały problem: społeczeństwo jest już znudzone komisjami śledczymi i każda kolejna będzie miała jeszcze gorzej.
Nie udało się złapać króliczka czyli Donalda Tuska, dlatego trzeba zrobić wszystko, aby przedłużyć żywot tworu, który jest praktycznie martwy.