Pozycja materiału w rankingach:
Zachowałem się jak gap. 4-letni chłopiec tonął w Zatoce Gdańskiej, a ja zamarłem w bezsilności. Jedyne, co mogę teraz zrobić, to odnaleźć rodziców chłopca i przekazać im fotografię, na której prawdopodobnie udało mi się go uwiecznić - oto relacja świadka, Bogdana Szymczuka.
W dniu, kiedy wydarzyła się tragedia (15 sierpnia), przyjechaliśmy na plażę z rodziną i znajomym małżeństwem – Dorotą i Witoldem. Jako jedyny z towarzystwa tego dnia nie kąpałem się. Siedząc na plaży robiłem znajomym fotki.
Gdy Grażyna dopłynęła do miejsca zatonięcie, był tam również ojciec chłopca. Powiedział jej, że ma czarno przed oczyma i nie da rady sam wrócić na brzeg. Kazała mu położyć się na plecach i popłynęła po materac, który był w pobliżu. Z pomocą innego mężczyzny, który skoczył na ratunek z główki falochronu, doholowała ojca chłopca bezpiecznie do brzegu. Mogło być 2 topielców - ojciec i syn.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Agata Pańczyk 18.08.2007 10:12
Straszne. Oczami wyobraźni można zobaczyć całą sytuację. Nie mogę zrozumieć dwóch rzeczy - co czterolatek robi 30 metrów od brzegu!? (tam podobno widziano go po raz ostatni. Może bawił się bliżej, ale 20 metrów to i tak za daleko na takie dziecko!!) Powinien być góra pięć, sześć metrów od brzegu, na płytkim, pewnym gruncie,pod kuratelą rodziców oczywiście. Jak można siedzieć sobie na plaży, kiedy Twoje dziecko jest gdzieś, gdzieś daleko...!!!
Druga rzecz to to puszczenie pontonu...
A ten "chłopak od płetw", jak go nazwano - złota postawa!
Benedykt Kowalski 18.08.2007 09:58
straszne, gdzie byli rodzice????? 4 latek na pontonie super! proponuje 3 latki wsadzac na ponton czy ludzie w ogóle już nie myślą!!!!!! wkurzyłem się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Michał Zarzycki 17.08.2007 23:48
Materiał jest rewelacyjny i prawdopodobnie stanie się pożywką dla innych, a W24 przyniesie zasłużony rozgłos. Ale Gość dnia to chyba nowość i całkowicie nowa kategoria? Gość w dom - bóg w dom, jak powiadają, ale to teraz każdy... porażony wydarzeniami i z powodu swojej konsumpcyjnej postawy - powiedzmy "papparazi" - będzie mógł tak publikować?;-) Rozumiem, meldunek jest już przeżytkiem... jak dowodził niedawno nasz drogi kolega:))) Swoją drogą to wspaniale, że p. Bogdan wysłał właśnie do nas...
Mir Nalezińskí 17.08.2007 23:45
1. Materace i foteliki pływające powinny być fabrycznie wyposażone w dwie linki. Dłuższa - do przycumowania pontonu do brzegu, np. do drzewa, ławki, pomostu itp. Krótsza - do przywiązania dziecka do materaca. Gdyby dzieciak wpadł do wody, to znajdując i wyciągając ponton na końcu linki byłby owo dziecko. A dłuższa linka nie pozwoliłaby na większe oddalenie się od brzegu.
2. Gdyby ratownicze łodzie miały duży podbierak, to by można było przeczesać akwen niczym siecią. A do tego kamera termowizyjna albo inny sprzęt czuły na cieplejsze obiekty.
3. Mały kapoczek uratowałby malcowi życie.
4. Jak to makabrycznie może się zamienić wakacyjna zabawa w koszmar. I dlaczego ojciec puścił ponton - faktycznie, trudno to zrozumieć.
5. Jeśli złamano jakiś przepis, to jaki i dlaczego nikt nie wlepia mandatów za ich nieprzestrzeganie? Wszak jeśli ktoś by się bawił blisko torów kolejowych (np. grałby w siatkę ponad szynami) lub grałby w tenisa na dachu domu bez ogrodzenia, to zaraz by zaintereowano się problemem.
Łukasz Zawadzki 17.08.2007 23:34
Przez chwile poczułem się jak bym był na tej plaży :( sam nie wiem jak bym się zachował :( TRAGEDIA :(
Marek Długajczyk 17.08.2007 23:32
Gratuluje odwagi wszystkim, którzy wzięli udział w akcji ratowniczej.