Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Polska > Byłem świadkiem tragedii nad Bałtykiem

Pozycja materiału w rankingach:

2680 miejsce

Dział: Polska

Ocena: 35pkt

Oceń:

Byłem świadkiem tragedii nad Bałtykiem

  • Źródło: Gość dnia
  • 2007-08-17 23:15
  • Odsłon: 11364
  • Komentarzy: 19

Zachowałem się jak gap. 4-letni chłopiec tonął w Zatoce Gdańskiej, a ja zamarłem w bezsilności. Jedyne, co mogę teraz zrobić, to odnaleźć rodziców chłopca i przekazać im fotografię, na której prawdopodobnie udało mi się go uwiecznić - oto relacja świadka, Bogdana Szymczuka.

Zdjęcia z plaży z Gdańska / Fot. Bogdan SzymczukW dniu, kiedy wydarzyła się tragedia (15 sierpnia), przyjechaliśmy na plażę z rodziną i znajomym małżeństwem – Dorotą i Witoldem. Jako jedyny z towarzystwa tego dnia nie kąpałem się. Siedząc na plaży robiłem znajomym fotki.

Po kąpieli znajomi wrócili na brzeg. Wycierali się, i wówczas usłyszeliśmy jak ktoś krzyczy, by ratować ponton. Pomyśleliśmy o tym samym: – Do cholery z pontonem, który i tak dostał się już w bardzo niebezpieczne miejsce (kilkaset metrów od brzegu u ujścia Martwej Wisły). Okazało się jednak, że na tym pontonie ktoś jest i stara się płynąć do brzegu. Wówczas siostra mojej żony – Grażyna (funkcjonariusz policji w Gdańsku) złapała płetwy swojej córki i pobiegła w kierunku morza.

Dogonił ją młody mężczyzna w wieku ok. 20 lat i zasugerował, by oddała mu sprzęt do pływania, gdyż bardzo dobrze pływa. Okazało się, że płetwy nie zmieściły się na jego nogi. Grażyna nie czekając dłużej zaczęła płynąć w kierunku pontonu. Mężczyźnie udało się wreszcie nałożyć płetwy i również ruszył na ratunek. Wyprzedził Grażynę i popłynął w stronę dziecka w pontonie.

W tym momencie 4-letni chłopiec wypadł z pontonu. Widziałem, jak unosi się na powierzchni wody. Po 10-15 sekundach po chłopcu nie było już śladu. Gdy 20-latek dopłynął na miejsce zdarzenia, starał się jeszcze go wyłowić. Pływał przez pewien czas w miejscu utonięcia.

Zdjęcia z plaży w Gdańsku / Fot. Bogdan SzymczukGdy Grażyna dopłynęła do miejsca zatonięcie, był tam również ojciec chłopca. Powiedział jej, że ma czarno przed oczyma i nie da rady sam wrócić na brzeg. Kazała mu położyć się na plecach i popłynęła po materac, który był w pobliżu. Z pomocą innego mężczyzny, który skoczył na ratunek z główki falochronu, doholowała ojca chłopca bezpiecznie do brzegu. Mogło być 2 topielców - ojciec i syn.

Za chwilę przypłynęła jednostka ratownicza SAR, wezwana telefonicznie przez mego kolegę Witolda (znał numer telefonu do kolegi z SAR, który natychmiast wysłał jednostkę ratunkową). Niedaleko miejsca zatonięcia chłopca ratownicy wyłowili ponton.

Jako ojciec, nigdy nie puściłbym fotelika ze swoim synem tylko dlatego, że odpływam za daleko od brzegu, bo dostałem się w nurt ujścia Martwej Wisły. Ten fotelik - ponton utrzymałby ich obu, tym bardziej, że widzieli nadchodzącą pomoc trzech śmiałków. Nigdy też nie zostawiłbym tak małego, nawet obcego dzieciaka! Zabrałbym go na plecy, jak mały plecak. Wydaje mi się, że na zdjęciach uchwyciłem właśnie tego malca, bawiącego się nad brzegiem, tuż przed utonięciem. Nie mogę sprawdzić, czy moje domysły są prawdziwe. Nie mogę spytać rodziców, czy to jest ich synek. Nie chcę tego robić w najbliższym czasie, chociaż jeśli to jest ich syn, to chciałbym kiedyś przekazać im to zdjęcie. Mam nadzieję, że uzyskam dane adresowe, by im je przekazać. Może zrobię to za pośrednictwem policji.

Chciałem również zrobić zdjęcie i podać nazwisko mężczyzny, który wziął płetwy od Grażyny, lecz nie wyraził zgody – chciał pozostać anonimowym ratownikiem. Był bardzo przygnębiony, że nie udało mu się uratować dziecka. Jedyne, co mogłem zrobić, to podziękować mu za bezinteresowność i odwagę, a jego dziewczynie pogratulować takiego chłopaka.



***
W czwartek, około godz.11.30 płetwonurkowie wyłowili ciało poszukiwanego chłopca. Zostało znalezione w odległości 30 metrów od brzegu, w pobliżu miejsca, gdzie dziecko było widziane po raz ostatni.
***

Pan Bogdan przysłał swoją relację wraz ze zdjęciami na redakcyjnego maila (redakcja@wiadomosci24.pl) i wyraził zgodę na opublikowanie materiału.
Redakcja Wiadomości24.pl

Zobacz także:


Komentarze: 19

Sortuj komentarze:

Agata Pańczyk 18.08.2007 10:12

Ocena: Ocena pozytywna 17 Ocena negatywna 18

Straszne. Oczami wyobraźni można zobaczyć całą sytuację. Nie mogę zrozumieć dwóch rzeczy - co czterolatek robi 30 metrów od brzegu!? (tam podobno widziano go po raz ostatni. Może bawił się bliżej, ale 20 metrów to i tak za daleko na takie dziecko!!) Powinien być góra pięć, sześć metrów od brzegu, na płytkim, pewnym gruncie,pod kuratelą rodziców oczywiście. Jak można siedzieć sobie na plaży, kiedy Twoje dziecko jest gdzieś, gdzieś daleko...!!!
Druga rzecz to to puszczenie pontonu...
A ten "chłopak od płetw", jak go nazwano - złota postawa!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Benedykt Kowalski 18.08.2007 09:58

Ocena: Ocena pozytywna 20 Ocena negatywna 17

straszne, gdzie byli rodzice????? 4 latek na pontonie super! proponuje 3 latki wsadzac na ponton czy ludzie w ogóle już nie myślą!!!!!! wkurzyłem się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ira Kasprzak 18.08.2007 00:49

Ocena: Ocena pozytywna 17 Ocena negatywna 20

Serce pęka. Bardzo, bardzo żal.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Michał Zarzycki 17.08.2007 23:48

Ocena: Ocena pozytywna 19 Ocena negatywna 21

Materiał jest rewelacyjny i prawdopodobnie stanie się pożywką dla innych, a W24 przyniesie zasłużony rozgłos. Ale Gość dnia to chyba nowość i całkowicie nowa kategoria? Gość w dom - bóg w dom, jak powiadają, ale to teraz każdy... porażony wydarzeniami i z powodu swojej konsumpcyjnej postawy - powiedzmy "papparazi" - będzie mógł tak publikować?;-) Rozumiem, meldunek jest już przeżytkiem... jak dowodził niedawno nasz drogi kolega:))) Swoją drogą to wspaniale, że p. Bogdan wysłał właśnie do nas...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mir Nalezińskí 17.08.2007 23:45

Ocena: Ocena pozytywna 20 Ocena negatywna 20

1. Materace i foteliki pływające powinny być fabrycznie wyposażone w dwie linki. Dłuższa - do przycumowania pontonu do brzegu, np. do drzewa, ławki, pomostu itp. Krótsza - do przywiązania dziecka do materaca. Gdyby dzieciak wpadł do wody, to znajdując i wyciągając ponton na końcu linki byłby owo dziecko. A dłuższa linka nie pozwoliłaby na większe oddalenie się od brzegu.
2. Gdyby ratownicze łodzie miały duży podbierak, to by można było przeczesać akwen niczym siecią. A do tego kamera termowizyjna albo inny sprzęt czuły na cieplejsze obiekty.
3. Mały kapoczek uratowałby malcowi życie.
4. Jak to makabrycznie może się zamienić wakacyjna zabawa w koszmar. I dlaczego ojciec puścił ponton - faktycznie, trudno to zrozumieć.
5. Jeśli złamano jakiś przepis, to jaki i dlaczego nikt nie wlepia mandatów za ich nieprzestrzeganie? Wszak jeśli ktoś by się bawił blisko torów kolejowych (np. grałby w siatkę ponad szynami) lub grałby w tenisa na dachu domu bez ogrodzenia, to zaraz by zaintereowano się problemem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Długajczyk 17.08.2007 23:35

Ocena: Ocena pozytywna 20 Ocena negatywna 17

Też tak się poczułem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukasz Zawadzki 17.08.2007 23:34

Ocena: Ocena pozytywna 20 Ocena negatywna 20

Przez chwile poczułem się jak bym był na tej plaży :( sam nie wiem jak bym się zachował :( TRAGEDIA :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Długajczyk 17.08.2007 23:32

Ocena: Ocena pozytywna 25 Ocena negatywna 20

Gratuluje odwagi wszystkim, którzy wzięli udział w akcji ratowniczej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kajetan Balcer 17.08.2007 23:30

Ocena: Ocena pozytywna 20 Ocena negatywna 24

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.