Facebook Google+ Twitter

Byłem świadkiem tragedii nad Bałtykiem

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2007-08-17 23:15

Zachowałem się jak gap. 4-letni chłopiec tonął w Zatoce Gdańskiej, a ja zamarłem w bezsilności. Jedyne, co mogę teraz zrobić, to odnaleźć rodziców chłopca i przekazać im fotografię, na której prawdopodobnie udało mi się go uwiecznić - oto relacja świadka, Bogdana Szymczuka.

Zdjęcia z plaży z Gdańska / Fot. Bogdan SzymczukW dniu, kiedy wydarzyła się tragedia (15 sierpnia), przyjechaliśmy na plażę z rodziną i znajomym małżeństwem – Dorotą i Witoldem. Jako jedyny z towarzystwa tego dnia nie kąpałem się. Siedząc na plaży robiłem znajomym fotki.

Po kąpieli znajomi wrócili na brzeg. Wycierali się, i wówczas usłyszeliśmy jak ktoś krzyczy, by ratować ponton. Pomyśleliśmy o tym samym: – Do cholery z pontonem, który i tak dostał się już w bardzo niebezpieczne miejsce (kilkaset metrów od brzegu u ujścia Martwej Wisły). Okazało się jednak, że na tym pontonie ktoś jest i stara się płynąć do brzegu. Wówczas siostra mojej żony – Grażyna (funkcjonariusz policji w Gdańsku) złapała płetwy swojej córki i pobiegła w kierunku morza.

Dogonił ją młody mężczyzna w wieku ok. 20 lat i zasugerował, by oddała mu sprzęt do pływania, gdyż bardzo dobrze pływa. Okazało się, że płetwy nie zmieściły się na jego nogi. Grażyna nie czekając dłużej zaczęła płynąć w kierunku pontonu. Mężczyźnie udało się wreszcie nałożyć płetwy i również ruszył na ratunek. Wyprzedził Grażynę i popłynął w stronę dziecka w pontonie.

W tym momencie 4-letni chłopiec wypadł z pontonu. Widziałem, jak unosi się na powierzchni wody. Po 10-15 sekundach po chłopcu nie było już śladu. Gdy 20-latek dopłynął na miejsce zdarzenia, starał się jeszcze go wyłowić. Pływał przez pewien czas w miejscu utonięcia.

Zdjęcia z plaży w Gdańsku / Fot. Bogdan SzymczukGdy Grażyna dopłynęła do miejsca zatonięcie, był tam również ojciec chłopca. Powiedział jej, że ma czarno przed oczyma i nie da rady sam wrócić na brzeg. Kazała mu położyć się na plecach i popłynęła po materac, który był w pobliżu. Z pomocą innego mężczyzny, który skoczył na ratunek z główki falochronu, doholowała ojca chłopca bezpiecznie do brzegu. Mogło być 2 topielców - ojciec i syn.

Za chwilę przypłynęła jednostka ratownicza SAR, wezwana telefonicznie przez mego kolegę Witolda (znał numer telefonu do kolegi z SAR, który natychmiast wysłał jednostkę ratunkową). Niedaleko miejsca zatonięcia chłopca ratownicy wyłowili ponton.

Jako ojciec, nigdy nie puściłbym fotelika ze swoim synem tylko dlatego, że odpływam za daleko od brzegu, bo dostałem się w nurt ujścia Martwej Wisły. Ten fotelik - ponton utrzymałby ich obu, tym bardziej, że widzieli nadchodzącą pomoc trzech śmiałków. Nigdy też nie zostawiłbym tak małego, nawet obcego dzieciaka! Zabrałbym go na plecy, jak mały plecak. Wydaje mi się, że na zdjęciach uchwyciłem właśnie tego malca, bawiącego się nad brzegiem, tuż przed utonięciem. Nie mogę sprawdzić, czy moje domysły są prawdziwe. Nie mogę spytać rodziców, czy to jest ich synek. Nie chcę tego robić w najbliższym czasie, chociaż jeśli to jest ich syn, to chciałbym kiedyś przekazać im to zdjęcie. Mam nadzieję, że uzyskam dane adresowe, by im je przekazać. Może zrobię to za pośrednictwem policji.

Chciałem również zrobić zdjęcie i podać nazwisko mężczyzny, który wziął płetwy od Grażyny, lecz nie wyraził zgody – chciał pozostać anonimowym ratownikiem. Był bardzo przygnębiony, że nie udało mu się uratować dziecka. Jedyne, co mogłem zrobić, to podziękować mu za bezinteresowność i odwagę, a jego dziewczynie pogratulować takiego chłopaka.



***
W czwartek, około godz.11.30 płetwonurkowie wyłowili ciało poszukiwanego chłopca. Zostało znalezione w odległości 30 metrów od brzegu, w pobliżu miejsca, gdzie dziecko było widziane po raz ostatni.
***

Pan Bogdan przysłał swoją relację wraz ze zdjęciami na redakcyjnego maila (redakcja@wiadomosci24.pl) i wyraził zgodę na opublikowanie materiału.
Redakcja Wiadomości24.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

Mam jeszcze jedną bardzo ważną wg. mnie uwagę.Telefonowałem tego dnia na nr 112.
Ciągle zgłaszał się automat.Uważam, że nie powinno tak być.Powinien natychmiast odbierać człowiek, a nie automat, który wpierw namierza rozmówcę, a dopiero później ktoś odbiera telefon.Polska to jest chore państwo policyjne.Telefonowałem pod nr 112 o godz. 18:48:28; 18:48:48; 18:49:10 i nikt nie odebrał telefonu.Mam na ten fakt dowód w swoim telefonie.
Gdy każda sekunda się liczy oni każą słuchać bzdurnych formułek."Policyjna....."
Oto procedura policyjna.
Zapamiętaj praworządny obywatelu jedno, że jeśli zgłaszasz popełnienie przestępstwa to policja wpierw ciebie sprawdza i dochodzi różnymi metodami kim ty jesteś, a nie kim jest przestępca.Jak przestępcy nie znajdą, znajdą ciebie, że wywołałeś fałszywy alarm i fałszywie kogoś oskarżyłeś o popełnienie przestępstwa.Ten co zgłasza popełnienie przestępstwa jest dla policji domniemanym i potencjalnym przestępcą.
Bogdan Szymczuk

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tragedia rozegrała się nie na 20-30 metrze od brzegu lecz kilkaset metrów od brzegu .Trudno jest mi ją określić siedząc teraz przed komputerem, mogło to być w granicach 300-600 metrów od brzegu.Gdyby byłoby to 20-30 metrów to sam bedąc w ubraniu pobiegłbym po malca.Na 30 metrach od brzegu woda nie siegała nawet do pasa 8 -mio letniej dziewczynki, co widac na moich licznych zdjęciach wykonanych dla kąpiacej się rodzinki i znajomego małażeństwa, które było z nami na plaży tego feralnego dnia.Morze było spokojne, fale były takie jak na jeziorze.Lekkie podmuchy wiaterku.Doskonale to widać na zdjęciach które są w moim posiadaniu.Proszę porównać zdjęcie z kąpiacymi się ludzmi i pływającymi jednostkami ratowniczymi.Widać,że nie było glęboko na kilkuset metrach od brzegu.Punktem odniesienia niech będzie główka falochronu przy identycznym ustawieniu aparatu fotograficznego.
Bogdan Szymczuk

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.08.2007 22:47

Nius z miejsca wydarzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.08.2007 22:46

Spędzam tam co roku wakacje (od 15 lat) i znam doskonale to miejsce. Nie ulega wątpliwości co do błędu rodziców. Nie przypilnowali dziecka i wydarzyła się tragedia. Chciałbym jednak przekazać parę faktów z tej plaży. Miejsce, w którym plażowali rodzice i dzieci jest szczególne bo ciągnie się tam dość długa płycizna. Widać to zresztą na zdjęciach. Z tego też względu może się wydawać, że to dobre miejsce dla dzieci i rodziców, którzy zostawiają dzieci sądząc, że jest ok. Obok jednak (widać na fotografiach ciemną linię) jest ujście Wisły. Wystarczy mały krok i dno zmienia się z 50-100 cm na kilka, może kilkanaście metrów. Sam będąc już nastolatkiem - często bawiłem się w tym miejscu "skacząc na główkę" z płycizny w miejsce ujścia. Może to zmyliło rodziców, może nie wiedzieli o tej głębi a na pewno był to nieszczęśliwy wypadek. Jak to zwykle bywa w tych nieszczęśliwych - w jednej chwili skupiają się te złe momenty. Tutaj pewnie nieuwaga rodziców, podmuch wiatru i głębokie ujście Wisły. Nie skazujmy pochopnie rodziców. Oni zostali już skazani przez głupi los. Przeżywają tą tragedię. Żal po małym chłopczyku. Szkoda i smutek.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.08.2007 21:34

Właśnie, Natalia poruszyła ważny wątek. Zakładam jednak, że taka zgoda była.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Natalio i Maćku, też nie jestem za tym, ale jeśli osoba wyraziła zgodę to nie publikować? Osobiście bym się zastanowił...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeszedł mnie dreszcz. Panika i nerwy są trudne do opanowania w takiej sytuacji. Zgadzam się z Mirnalem. Sytuacja dowodzi również o tym, że nasze kąpieliska nie są najbezpieczniejsze dla najmłodszych. Tak jest niemal w całej Polsce. Pozostaje mieć nadzieję na lepszą przyszłość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie podoba mi sie publikacja wizerunku policjantki i jej córki. Dziennikarze takim lekkomyślnym publikowaniem zdjęć funkcjonariuszy i ich rodzin mogą przysporzyć im wielu problemów.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • k k
  • 18.08.2007 16:11

+. Wspaniały materiał, niestety bardzo przykry. Sam nie wiem co bym zrobił... niedawno na widok potrącenia pieszego przez samochód po prostu zamarłem... stałem jak głupi zamiast pobiec udzielić pomocy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

....to jest tragedia dla rodziców (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.