Pozycja materiału w rankingach:
W poniedziałek 22 marca telewizyjna "Jedynka", w cyklu ”Na własne oczy”, nadała film dokumentalny o Radiu Luksemburg . Byłem słuchaczem tego radia przez wiele, wiele lat.
Pierwsze powojenne, czterolampowe radio Pionier , produkcji Dzierżoniowa z końca lat czterdziestych nie pozwalało na poszukiwania po świecie. Ale następny odbiornik, węgierski Orion z połowy lat pięćdziesiątych, z dwoma kanałami fal średnich i sześcioma kanałami fal krótkich oraz oczkiem do strojenia, potrzebował tylko dobrej anteny. Nabiłem na krzyżak wiele gwoździ i na nim nawinąłem antenę. Wystawiłem na dach, najwyżej jak mogłem. Dwudziestocentymetrowy głośnik Oriona, po pokręceniu głośności był słyszalny w odległości od 200 do 300 metrów, i to w śródmieściu Warszawy.
Muzyki można było słuchać, za to nie wsadzali. Co innego „Radio Wolna Europa”, czy „Tu mówi Londyn”, „Głos Ameryki”, „Tirana”, lub „Watykan”. Wszystkie te radiostacje mówiły po polsku i o polityce, a za inną politykę socjalistyczne państwo karało. Zagłuszanych polskojęzycznych radiostacji zachodnich jednak udawało się posłuchać. Radia Luksemburg słuchało się i o nim rozmawiało. Była to kultowa stacja, nadająca młodzieżową muzykę. Radio Luksemburg narzucało modę muzyczną głównie dla muzyki pop, wśród nastolatków w Europie i Polsce. Nadawało na fali 208 metrów.
Najwięcej było tam różnorodnej muzyki zachodniej ale i polskiej, niesłyszanej na falach innych rozgłośni. Były już w Warszawie państwowe trzy rozgłośnie na falach długich, średnich i UKF. Radiostacja Harcerska stała się pierwszą, niepubliczną stacją radiową.Zobacz także:
Artykuły
(71)
Galerie
(44)
Średnia ocen
(4.55)
Wiek: 70 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Żyje dłużej niż komputer. Spoglądam na świat ze wszech stron. Dbam o silne więzi rodzinne. Jestem jak wańka wstańka gdy upadnę to się podniosę. Patrze na świat trochę z góry.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Piotr Septemberski 01.10.2010 16:01
Radio Luxemburg wiecznie żywe :) (dzięki internetowi) . Trochę wspomnień i moc kawałków z tamtego czasu można posłuchać na http://www.radioluxembourg.co.uk lub na większości streamingowych odtwarzaczy. Niestety nie jest to prawdziwy live (powtórki) ale to nadal Radio Luxemburg. Porównując do obecnej młocki jaka jest prezentowana w polskojęzycznych rozgłaszarkach to nawet ten cień Radia Luxemburg wypada lepiej.
Stanisław Surma 03.04.2009 10:18
P.S. a ha, jeszcze były (w latach 1950.) tzw kołchoźniki - czyli ("elektromagnetyczny") głośnik w skrzyneczce z gałką skokowej regulacji "volume" dwięku - w sieci kablowej z centralką retransmitującą tylko jeden jedyny słuszny program, choć lokalny. W moim miasteczku był to program PR Poznań na falach średnich. I raz się zdarzyła ogromna sensacja! O godz. bodaj 21:30 z kołchoźnika popłynęła audycja RWE - znane "Fakty-wydarzenia-opinie" (jeśli dobrze pamiętam) Jana Nowaka-Jeziorańskiego - demaskująca kłamstwa PRL-owskiej propagandy, np. z rewelacjami Józefa Światły, a która Gomułkę doprowadzała do szału i stanów przedzawałowych. Dlatego pracowały zagłuszarki nadające niesamowity jazgot maszyn "żelaznego ładu, żelaznego rytmu". RWE nadawała głównie na falach krótkich od 49 do 16 m, a zagłuszarki początkowo nie "nadawały" na 16 m, żeby UB mogło ich nagrywać, zaś "masy pracujące" (czyli "nawóz historii" wg. Generalissimusa J.W. Stalina) miały (jeśli dorobiły się radia) tylko pasma 49 do 25 m w polskich popularnych odbiornikach. Lepszej klasy dederowskie, np. "Undine",
"Bethoven" były szalenie drogie - kilka-kilkanaście przeciętnych zarobków miesięcznych - i rzadko pojawiały się na rynku.
Wyjaśnienie tamtej unikalnej (jednorazowej) retransmisji Poznania było proste. Otóż częstotliwość RWE była całkiem bliska tej radia Poznań, a selektywność centralki (czyli zdolność dobrego oddzielenia sygnałów obu radiostacji) niska przy ówczesnej technice lampowej i w reżimie modulacji AM. Zatem zagłuszarka poznańska nie mogła skutecznie "strzec socjalizmu" i pracowała na najniższej sile sygnału jazgotu (za to setki zagłuszarek na innych obszarach PRL pracowały na tej fali pełną mocą. Zdarzyć się więc musiało, że operator zagłuszarki przysnął, a odbiornik centralki "zjechał" z fali nadajnika PR Poznań właśnie w "prawą" stronę - tj. ku dłuższej fali RWE. Mam nadzieje, że pechowego operatora nie zamknęli w więzienu w Rawiczu, gdzie tracili życie "wrogowie ludu" - czyli przeciwnicy komunizmu albo tylko pomówieni o wrogość ludowi.
Stanisław Surma 03.04.2009 09:40
P.S. "two-oh-eight" - czyli na falach średnich, 208 metrrów... Dziś megaherce (MHz) zastąpiły tamte 'metry'... na falach średnich zaś słyszysz raczej jakieś szumy i trzaski.
Stanisław Surma 03.04.2009 09:30
Ja też (byłem radisosłuchaczem "of your radiostation of the staaars!" z dośpiewem: "two-oh-eight")... Boże, to były czasy, nawet uczyłem się do matury na tej fali płynącej z radia lampowego bodaj "Preludium" (miałem w życiu różnych modeli różnych generacji ze dwa tuziny) z tzw. okiem magicznym (EM-4)... a naprawiałem ze dwie kopy - dziś kto naprawia radia? wyrzuca się po prostu...
Dziś zabrzmi tylko echo tamtego 'dośpiewu" - gdzieś na falach "radio Zeeet" lub "eR-eM-eF---eReeeM" ale to już nie ta "siła muzyki"... Pozdrawiam Autora i radiosłuchaczy.
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1110)