Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

123862 miejsce

Bytom. Napad na samego siebie? Plan prawie idealny

Pracownik sklepu spożywczego w Bytomiu zaplanował - i wspólnie z dwoma wspólnikami zorganizował - napad na samego siebie. Prawda wyszła na jaw i mężczyzna najbliższych 5 lat może spędzić w więzieniu.

Plan miał być perfekcyjny i prosty, a okazał się totalnym niewypałem. Miało być tak, jak w gangsterskim filmie - bandyci, napad, gaz łzawiący i skradzione pieniądze. Tymczasem wyszła z tego komedia, choć jej bohaterom wcale do śmiechu nie jest. Scenarzyście i odtwórcy głównej roli grozi 5 lat więzienia, a dwójce aktorów drugoplanowych po 3 lata.

W środę 15 września bytomska policja poinformowała o zatrzymaniu sprawców, którzy w połowie czerwca br. napadli na niosącego do banku pieniądze z utargu właściciela jednego z miejscowych sklepów spożywczych. Ukradli mu 14 tys. zł. Sprawcy wpadli po dwóch miesiącach. Tyle, że jak się okazało, rozbój był sfingowany, a ofiara upozorowała napad na samego siebie. Szydło wyszło z worka dzięki doskonale wykonanej pracy operacyjnej i wywiadowczej bytomskich policjantów. Ustalono, że właściciel sklepu, 28-letni mieszkaniec Piekar Śląskich miał spore problemy z utrzymaniem interesu. Wymyślił więc oryginalny sposób ich rozwiązania - napad. Po zatrzymaniu wszystko opowiedział śledczym: - Mężczyzna sam opracował scenariusz napadu, a do pomocy namówił dwóch znajomych studentów w wieku 24 i 25 lat. Za pomoc w realizacji planu zapłacił im po tysiąc zł - relacjonuje asp. sztab. Adam Jakubiak, oficer prasowy policji w Bytomiu.

Kiedy ustalono szczegóły, wszyscy panowie spotkali się w jednej z bram w Bytomiu przy ul. Moniuszki. Tu mężczyzna przekazał studentom teczkę z pieniędzmi i dokumentami. Ponieważ 28-latek nie zdołał zaopatrzyć się w gaz łzawiący, gdy „pomocnicy” odeszli, natarł sobie oczy przygotowaną przez siebie wcześniej miksturą z pieprzu, papryki i octu (mężczyzna przecenił swoje zdolności „małego chemika”, bo jak stwierdził badający go okulista, działanie mieszanki mogło przynieść zgubne skutki, łącznie z utratą wzroku). Potem mężczyzna, nie widząc prawie na oczy, położył się na ziemi i czołgając się dotarł do pobliskiego sklepu skąd zadzwonił na policję powiadamiając o rozboju. Z jego relacji wówczas wynikało, że gdy odnosił do banku utarg (14 tys. zł) dwaj nieznani mężczyźni pstryknęli mu w oczy gazem łzawiącym, pobili i zrabowali wszystkie pieniądze.

Okazuje się, że mężczyźnie jeden napad nie wystarczył. Prowadzący śledztwo ustalili bowiem, że 28-latek planował kolejny, bardziej dochodowy napad. Tak jak poprzednim razem, pomagać mieli mu ci sami studenci. Mężczyźni zażądali jednak po 2 tys. zł więc „biznesmen” zrezygnował z ich usług. Zmodyfikował plan i sam postanowił wcielić się w bandytę. Ofiarą miała być inna osoba, którą próbował namówić do współpracy. Tym razem jednak miało być jeszcze bardziej wiarygodnie - napad w drodze do banku, prawdziwy gaz łzawiący, faktyczne pobicie i kradzież pieniędzy.

Na kolejnej mistyfikacji 28-latek planował zarobić jakieś 30 tys. zł. Tyle, że z napadu nic nie wyszło, bo w sklepowej kasie było za mało pieniędzy. Mężczyzna przełożył go więc na inny termin, ale tym razem szyki pokrzyżowali mu policjanci. W poniedziałek 13 września „biznesmen” razem z pomagającymi mu studentami trafili na policyjny dołek. Wczoraj prokurator postawił mu zarzuty: zawiadomienia o niedopełnionym przestępstwie, składania fałszywych zeznań, podżegania do przestępstwa i przywłaszczenia powierzonych pieniędzy. Jego dwaj pomocnicy odpowiedzą za przywłaszczenie pieniędzy. Cała trójka przyznała się do winy. Mężczyźni nie zostali aresztowani. Prokurator uznał, że wystarczającym środkiem będzie dozór policji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.