Pozycja materiału w rankingach:
Dyskusja o "biednych uczniach", którzy nie przerobili lektur, odsłania kołtunerię i zakłamanie w stopniu większym, niż można się było spodziewać.
Zobacz także:
Artykuły
(60)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.74)
Wiek: 41 | Miejscowość: Gdynia | Kraj: Polska
O mnie: Coraz bardziej zirytowany rzeczywistością...
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Stefania Najsarek 09.05.2008 21:55
Podzielam pogląd Autora. +/
Zdaniem niektórych komentujących, 16-letni ludzie nie są w stanie zinterpretować lektur. Trzeba im powiedzieć "co autor chciał przekazać"?!!
Za moich szkolnych czasów, to uczeń miał obowiązek przedstawić swoje wnioski z przeczytanej lektury.
I za to był oceniany. Nie było to pięć książek, ale nieco więcej, bo kilkanaście.
Mam wrażenie, że dzisiejsza szkoła nie uczy samodzielnego myślenia; uczniowie czekają na gotowca i mają pretensje, że go nie podano.
Jadwiga Kowalczyk 09.05.2008 11:21
Wszystkiemu winna nowoczesność w domu i zagrodzie - :) jak nie bylo telewizji, komputerów, komorek i co tam jeszcze teraz uczniowie robia - bylo sporo czasu. Przecietny uczeń poprostu czytał lektury.
Nawet jak czegos " nie przerobiono" to przynajmniej wiedzial, o czym jest mowa.
Zmieniły sie czasy i sposob nauczania. Chwała Panu Najwyzszemu - nie mam wnuków i nie musze w tym cyrku uczestniczyć. Natomiast wspolczuje zarowno mlodziezy jak i nauczycielom. Permanentne eksperymanty na zywym organiźmie - ja widac z obserwacji - sporo klopotów niosą i jednym i drugim
Autor usunął profil 08.05.2008 19:38
artykuł bardzo trafny, mam podobne poglądy
Marika Przybył 08.05.2008 19:06
O. Chciałam napisać to co milan1989. Już nie muszę :-)
Arturze, przeceniasz zdolności i talent młodych ludzi :-]
Łukasz Wolski 08.05.2008 18:45
Uczniowie mają sami przerabiać lektury i nie tylko?
Tylko, że niektórych zdolności interpretacji i analizy tekstów uczniowie nie posiedli, bo można je posiąść tylko na przykładzie pewnej lektury. Sami mają to uczniowie robić? Sami mają zwrócić uwagę na to co jest w lekturze ważniejsze, a co nie?
Do gimnazjum chodziłem całkiem niedawno i wiem jak to jest.
Artur Kiełbasiński 08.05.2008 18:35
Mariko, Klaro.
patrzymy na sprawę dokładnie odwrotnie:(
Klara pisze o okolicznościach za które ktoś nie ponosi winy.
Marika o czasie i... bzdurze.
A ja swoje: "kijem tego co nie pilnuje swego." To nie jest zabawa, to nie są żarty, to gra o przyszłość. Czy w takiej sytuacji nie warto szukać czasu i wychodzić poza schemat?
Nie bawmy się w dywagacje, czy ktoś ma czas. Pracujmy nad swoją kompetencją.
I tego uczmy młodych ludzi, a nie szukania wyjaśnień, usprawiedliwień i winny wokół.
Co do szkoły. Ja dawno w niej byłem, ale... Mam dwoje dzieci w wieku szkolnym. Wiem więc o czym piszę.
Marika Przybył 08.05.2008 17:39
Za Klarą.
A tak na dodatek Arturze, zdaję sobie sprawę, że ostatnio szkołę w roli ucznia odwiedziłeś jakiś czas temu ;-) Zapewniam jednak - od tego czasu zmieniło się wiele. I gdyby uczniowie poza bieżącą nauką mieli jeszcze osobiście sprawdzać listę lektur i "doczytywać" te nieprzerabiane, po prostu nie starczyłoby im czasu. Zresztą... chyba sam wiesz, że to kompletna bzdura.
Na cętce źrenicy i w obiektywie: owady i bezkręgowce (2)
(odsłon: +110)