Facebook Google+ Twitter

Cali ze stali i Ci co stali

Rycerze dali z siebie wszystko, a nawet wiecej. Organizatorzy praktycznie nic, a nawet mniej. Grunwald 2010 - sukces aktorów, porażka organizatorów.

Wielu mogło mu zazdrościć. / Fot. B. SzpojdaAni żar lejący się z nieba, ani pył nie przeszkodził rycerstwu w stoczeniu kolejnego boju pod Grunwaldem. Choć temperatura pod pancerzem dochodzi do 70°C, a on sam waży grubo ponad 50 kilo, warto było przyjechać. Nawet Krzyżacy, mimo kolejnej przegranej, byli zadowoleni. Wszystkim biorącym udział w inscenizacji należą się wielkie brawa.

Co innego być widzem. Przewiewne ubranko, butelka wody, dobre miejsce – tak można obserwować wspaniałe zmagania rycerzy. Można, ale nie pod Grunwaldem. Tak źle zorganizowanej imprezy nie miałem jeszcze możliwości oglądać. Pomijając korki, zasłabnięcia i horrendalne ceny wody, nie można nie zauważyć wszechobecnego chaosu i niedoinformowania. Bo można (biorąc urlop) przyjechać wcześniej. Można kupić zgrzewkę wody i się nią delektować. Ale nie można być wróżką. A taką powinien stać się każdy zainteresowany biwakiem na grunwaldzkich polach.

Jeszcze lepiej jeśli potrafimy za pomocą różdżki odnajdywać źródła z wodą. Ciężko sobie bowiem wyobrazić biwakowanie bez możliwości umycia – krany ulokowano tylko przy głównym (czyt. wybudowanym za pieniądze z UE) polu, a te przy punkcie informacyjnym czynne były tylko od 8.00 do 20.00. Prysznic kosztujący 1 zł za minutę kąpieli też nie zachwycił. Poziom wyszkolenia osób obsługujących parkingi również pozostawiał wiele do życzenia – totalna nieznajomość podstawowych faktów
(choćby wiedza o wolnych miejscach na parkingu) powodowała zamęt. O namiocie oraz loży dla VIP nie wspomnę. Z grzeczności.

Wierzę, że wspomaganie wolnego handlu leży w interesie organizatorów całego przedsięwzięcia. Szkoda, że kosztem widzów. A pośrednio i wszystkich biorących udział w inscenizacji. Kto bowiem mile będzie wspominał bitwę, której nie mógł przez namiot VIP zobaczyć, a przez niedrożne drogi w ciągu kilku godzin opuścić. Fakt, miał szczęście. Dojechał.

Zobacz także:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Fakt jednostronny. Może dlatego, że mimo posiadania "prasowej" przepustki, nie było mozliwosci wkroczenia "do rycerzy" i pogadania z nimi. Jak zaznaczyłem na wstępie - wielki "szacun" dla rycerstwa. Wielki ban dla organizatorów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,8155253,Grunwald__VIP_w_Litwinow_rzucil_butelka_piwa.html
Po prostu skandal.
Entuzjastów i biorących udział w inscenizacji potraktowano jak gladiatorów, może nawet i jak bydło. Tłum zjechał sie by obejrzeć igrzyska.Kto tak de -facto był głównym organizatorem? Podobno wójt wsi Grunwald. Ktoś więc chyba oszalał dopuszczając do tego, by sama wioska organizowała tak ogromną imprezę dla ponad 150 tys. ludzi. To powinien być jakiś duży komitet organizacyjny, bo to nie żarty.Cieszmy się, że nikt nie zginął, nie został zadeptany przez tłum. Jeżeli do jednej małej miejscowości zjeżdża sie nagle taka ilość narodu to wiadomo, że będą gigantyczne korki.Drogi gminne to nie prezerwatywa, nie rozszerzą się ani na milimetr.
Zabrakło wyobraźni i oczywiście kasy.To skandal by tak beztrosko podchodzić do tego typu imprez masowych.
Tylko wieś zadowolona, bo kranówkę po 1 zł za kubek sprzedawała.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.07.2010 15:49

Byłam historyczna, więc na całą sprawę patrzę z dodatkowej perspektywy. Organizacja faktycznie poległa z kretesem, ale nie tylko dla turystów. Rycerstwu na polu bitwy ograniczono ilość wody (!), więc co chwila ktoś mdlał na pełnym słońcu w zbroi. Oczywiście z poziomu turystów tego widać nie było, ale siedziałam tuż przed polem i nie dało się nie zauważyć. A od strony publiki leciały tylko przekleństwa i docinki - czy, przepraszam, oni naprawdę myślą, że (jak bodajże Pan Kraśko w TV powiedział) jesteśmy statystami opłacanymi dla ich uciechy? Jeśli tak, to poprosimy o nasze pieniądze. Po bitwie, jeśli ktoś nie zaopatrzył się wcześniej w coś ciepłego do jedzenia - nie miał szans zjeść obiadu na pobliskich stoiskach, o wodzie już nie wspominając (bieżąca dla rycerstwa w pewnym momencie się skończyła). Wszędzie tłumy, nikt tym nie kierował. Pijani turyści usiłujący wedrzeć się na teren obozowisk - aż strach było stać na warcie w pewnych godzinach. Tak więc... myślę, że turyści jeszcze nie mieli najgorzej ;)

Zapomniałam jeszcze wspomnieć o turystach, którzy mimo próśb i zakazów, jak bydło pchali się pod pierwsze barierki (były dwie, za pierwszą mogli być tylko historyczni i służby porządkowe, publiczność za drugą), tarasując drogę karetkom. Ja nie wiem jak trzeba do ludzi mówić, by zrozumieli, że NIE WOLNO. A drogi pod Grunwald korkują się co roku - dziwię się, że gmina jeszcze nie zainwestowała w ich poszerzenie.

Wybaczcie, ale powyższy artykuł jest zdecydowanie "z jednej strony". :/ Jak to turystom było źle. Jak zawsze. Bo dla was żyjemy i inscenizujemy. Ech...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe spojrzenie "z drugiej strony". /5/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.