Pozycja materiału w rankingach:
Rycerze dali z siebie wszystko, a nawet wiecej. Organizatorzy praktycznie nic, a nawet mniej. Grunwald 2010 - sukces aktorów, porażka organizatorów.
Ani żar lejący się z nieba, ani pył nie przeszkodził rycerstwu w stoczeniu kolejnego boju pod Grunwaldem. Choć temperatura pod pancerzem dochodzi do 70°C, a on sam waży grubo ponad 50 kilo, warto było przyjechać. Nawet Krzyżacy, mimo kolejnej przegranej, byli zadowoleni. Wszystkim biorącym udział w inscenizacji należą się wielkie brawa. Zobacz także:
Artykuły
(6)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.83)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Bartosz Szpojda 20.07.2010 08:52
Fakt jednostronny. Może dlatego, że mimo posiadania "prasowej" przepustki, nie było mozliwosci wkroczenia "do rycerzy" i pogadania z nimi. Jak zaznaczyłem na wstępie - wielki "szacun" dla rycerstwa. Wielki ban dla organizatorów.
Wojciech Arciszewski 19.07.2010 22:23
http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,8155253,Grunwald__VIP_w_Litwinow_rzucil_butelka_piwa.html
Po prostu skandal.
Entuzjastów i biorących udział w inscenizacji potraktowano jak gladiatorów, może nawet i jak bydło. Tłum zjechał sie by obejrzeć igrzyska.Kto tak de -facto był głównym organizatorem? Podobno wójt wsi Grunwald. Ktoś więc chyba oszalał dopuszczając do tego, by sama wioska organizowała tak ogromną imprezę dla ponad 150 tys. ludzi. To powinien być jakiś duży komitet organizacyjny, bo to nie żarty.Cieszmy się, że nikt nie zginął, nie został zadeptany przez tłum. Jeżeli do jednej małej miejscowości zjeżdża sie nagle taka ilość narodu to wiadomo, że będą gigantyczne korki.Drogi gminne to nie prezerwatywa, nie rozszerzą się ani na milimetr.
Zabrakło wyobraźni i oczywiście kasy.To skandal by tak beztrosko podchodzić do tego typu imprez masowych.
Tylko wieś zadowolona, bo kranówkę po 1 zł za kubek sprzedawała.
Autor usunął profil 19.07.2010 15:49
Byłam historyczna, więc na całą sprawę patrzę z dodatkowej perspektywy. Organizacja faktycznie poległa z kretesem, ale nie tylko dla turystów. Rycerstwu na polu bitwy ograniczono ilość wody (!), więc co chwila ktoś mdlał na pełnym słońcu w zbroi. Oczywiście z poziomu turystów tego widać nie było, ale siedziałam tuż przed polem i nie dało się nie zauważyć. A od strony publiki leciały tylko przekleństwa i docinki - czy, przepraszam, oni naprawdę myślą, że (jak bodajże Pan Kraśko w TV powiedział) jesteśmy statystami opłacanymi dla ich uciechy? Jeśli tak, to poprosimy o nasze pieniądze. Po bitwie, jeśli ktoś nie zaopatrzył się wcześniej w coś ciepłego do jedzenia - nie miał szans zjeść obiadu na pobliskich stoiskach, o wodzie już nie wspominając (bieżąca dla rycerstwa w pewnym momencie się skończyła). Wszędzie tłumy, nikt tym nie kierował. Pijani turyści usiłujący wedrzeć się na teren obozowisk - aż strach było stać na warcie w pewnych godzinach. Tak więc... myślę, że turyści jeszcze nie mieli najgorzej ;)
Zapomniałam jeszcze wspomnieć o turystach, którzy mimo próśb i zakazów, jak bydło pchali się pod pierwsze barierki (były dwie, za pierwszą mogli być tylko historyczni i służby porządkowe, publiczność za drugą), tarasując drogę karetkom. Ja nie wiem jak trzeba do ludzi mówić, by zrozumieli, że NIE WOLNO. A drogi pod Grunwald korkują się co roku - dziwię się, że gmina jeszcze nie zainwestowała w ich poszerzenie.
Wybaczcie, ale powyższy artykuł jest zdecydowanie "z jednej strony". :/ Jak to turystom było źle. Jak zawsze. Bo dla was żyjemy i inscenizujemy. Ech...
Krzysztof Krzak 19.07.2010 11:58
Ciekawe spojrzenie "z drugiej strony". /5/
Na cętce źrenicy i w obiektywie: owady i bezkręgowce (2)
(odsłon: +110)