Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13461 miejsce

Carreras zaśpiewał w Warszawie. I to jak!

Ludwig van Beethoven powiedział, że "muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety." A więc płakałam, jak przysłowiowy bóbr, podczas piątkowego koncertu, który w sali Kongresowej dał Jose Carreras.

Znany kataloński tenor zaśpiewał koncert zaledwie dla 2500 słuchaczy. Miałam ogromną przyjemność być wśród nich. Towarzyszyła mu orkiestra L’Autunno pod batutą Davida Gimeneza, rodaka gwiazdy wieczoru oraz Natalia Kovalova, doskonała sopranistka z Ukrainy. Ta ostatnia zachwyciła mnie zwłaszcza  / Fot. Voceditenore. domena publicznabolerem „I vespi siciliani” Giuseppe Verdiego. Wykonała solowo cztery utwory, poza wcześniej wspomnianym: „Heia!Heia!” Kalmana, „Cancion de Paloma” Barbieriego i „Ebben? Ne andro lotana” Catalaniego. Ukrainka, która nota bene debiutowała w naszej wrocławskiej operze, jest śpiewaczką światowego formatu. Jej uwodzicielski głos pełen siły i pasji podnosił temperaturę mojego ciała o kilka stopni.

Polska orkiestra pod batutą przeuroczego dyrygenta zaprezentowała utwory: „Die Fledermaus” Johanna Straussa II, „Farandole” Georgesa Bizeta i „La boda de Luis Alfonso. Intermezzo” Jeronimo Jimeneza. Oczywiście najsmakowitszymi kąskami muzycznymi były te wykonywane przez samego mistrza oraz w duecie z Kovalovą.

Lekka i przyjemna „Lippen Schweigen“ z "Wesołej Wdówki" Franza Lehára wprowadzała w doskonały nastrój. „Duo y jota” z Africana Manuela F.Caballero świetnie pokazała możliwości tego duetu. Namiętne i ekspresyjne wykonanie wywołało we mnie dreszcz ekscytacji.

W partiach solowych Jose Carreras zaprezentował ciekawy wybór repertuarowy. Pierwsza „La serenata” Francesco P.Tostiego była wykonana interesująco. ale nie porywała. Miałam wrażenie, że z utworu na utwór Katalończyk się „rozkręcał” (pisząc kolokwialnie) i tak „L’ultima canzone” tego samego autora pokazała dojrzałość głosu Carrerasa. "Canción Húngara" Jose Serrano czy „Roso-pel teu amor” Josepa Ribasa idealnie obrazowały zamiłowanie tenora do romantycznych utworów. Mnie osobiście zachwyciło wykonanie „Vurria” Furio Rendine, gdy artysta zaprezentował perfekcyjny w brzmieniu głos: klarowny, kryształowy i świeży mimo jego 65 lat.


Pełne dramatyzmu wykonanie „Passione” Nicola Valente oszałamiało podobnie jak „Core n’grato” Salvadore Cordillo. Kataloński tenor po prostu mnie zahipnotyzował i wskrzesił muzycznie. Najbardziej liryczne wykonanie „The impossible dream” z „Człowieka z La Manchy” jakie było mi poznać, pozostało we mnie do dziś. Słodki głos Katalończyka, pełen nostalgii w słowach jak najbardziej mocnych i prawdziwych:

„To dream the impossible dream
To fight the unbeatable foe (….)
This is my quest
To follow that star
No matter how hopeless
No matter how far”


„Zero banału i jazda na maksa” jak ocenił to ubrany na czarno nastolatek w kolejce do szatni, po skończonym koncercie. W pełni się z nim zgadzam. Mimo wieku, przebytej choroby, Jose Carreras, jest porywającym i niezrównanym śpiewakiem - gwiazdą światowej muzyki. Czego dowodem był piątkowy koncert w sali Kongresowej.





Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Anno, dla Ciebie jest mdły, ponieważ za mało w tobie optymizmu. Wysłuchałem załączonego nagrania. Mnie przypomniała się pewna intryga służb specjalnych z 1970 roku w okolicy Łazienek, związane z pismem Braille'a. Dawne czasy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
anna kowal
  • anna kowal
  • 10.11.2011 11:38

Też miałam szczęście być w piątek na koncercie. Koncert w jednym słowie WSPANIAŁY - ale komentarz autorki zawiera więcej słów a jednak mdły.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.