Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

55503 miejsce

Casanova w Warszawie

Scysja Casanovy i Branickiego zakończyła się pojedynkiem, który odbił się echem na wszystkich europejskich dworach.

Casanova zawdzięcza swoją sławę nie tyle współczesnym, co potomnym. Jego popioły dawno już ostygły i wiele lat minęło od jego śmierci, gdy nazwisko wenecjanina nabrało rozgłosu i sławy. Dzisiaj znane jest wszystkim, i to nie dzięki niezliczonym edycjom Pamiętników, lecz dlatego, że urosło do rangi symbolu pewnego typu człowieka. Nazwisko Casanovy stało się synonimem drapieżnego uwodziciela, nieodpartego kochanka, maratończyka seksu. Mało kto jednak wie, że Casanova to nie tylko niepoprawny kobieciarz (przypisuje mu się 200 kobiet – pół tuzina rocznie – co nie wydaje się w świecie rozluźnionych obyczajów seksualnych czymś wyjątkowym).

Casanova to przede wszystkim filozof, uczony, finansista, dyplomata, kabalista i wielki, bardzo wielki pisarz. Najwybitniejszym jego dziełem są Storia Della mia vita (Historia mojego życia), lepiej znana jako „Pamiętniki”. Niewiele książek zyskało większy rozgłos, wzbudziło więcej entuzjazmu, wywołało więcej polemik. Libertyni widzieli w niej hedonistyczny przewodnik, purytanie paszport do piekła. Chwalone przez pozytywistów, potępione przez romantyków, „Pamiętniki”, niezależnie, od tego jak się je ocenia, pozostają jednym z najpiękniejszych literackich fresków osiemnastego wieku. Na stronach tego tekstu nie będziemy się jednak zajmować twórczością Casanovy, a już tym bardziej jego miłosnymi podbojami. Chcemy przypomnieć ledwie jeden z epizodów życia Giacomo. Podczas swoich licznych wojaży Casanova trafił do Polski. W roku pańskim 1765 w Warszawie zjawił się najsłynniejszy w dziejach uwodziciel.

Warszawa za króla Stasia bawiła się wesoło, a na salonach pięknych dam okazji do amorów nie brakowało. I oto na przedwiośniu 1766 roku napytał sobie słynny Casanova biedy. Oczywiście o kobietę poszło, uroczą włoską aktoreczkę Annę Binetti, w której podkochiwał się znany hulaka i zawadiaka, generał artylerii litewskiej Franciszek Ksawery Branicki (nomen omen herbu Korczak). Casanova wyróżniał zaś jej rywalkę Teresę Casucci. Scysja obu panów w garderobie Casacci zakończyła się wzajemną obrazą i... wyzwaniem na pojedynek. Rankiem 5 marca 1766 roku panowie w towarzystwie honorowego świadka, generała Czapskiego udali się powozem do ogrodów na Woli szukać ustronnego miejsca na pojedynek. Padły strzały z pistoletów. Casanova został ranny w rękę; Branicki zalany krwią padł na ziemię. Kula trafiła go w brzuch. Rana wyglądała na śmiertelną. Służba generała chciała natychmiast rozsiekać Casanovę szablami, ale ten ich powstrzymał.

Rannego zaniesiono do najbliższej gospody na Grzybowie. Ranny Branicki wyszeptał: - Zabiłeś mnie Waćpan. Ratuj się, bo grozi ci śmierć na szafocie, nie trać czasu, uciekaj! To mówiąc chciał wręczyć Casanovie sakiewkę, ale Casanova pieniędzy nie przyjął i natychmiast opuścił gospodę. Przygodnie spotkany chłop podwiózł go saniami na ulicę Senatorską i ranny Casanova schronił się w klasztorze franciszkanów. A do gospody zjeżdżali w tym czasie przyjaciele Branickiego - poszła fama, że generał jest umierający. Zawrzało w całym mieście. Cyrulik, który zjechał do gospody u zbiegu dzisiejszej ulicy Waliców i Grzybowskiej dobrze jednak opatrzył rany, a że kula nie uszkodziła ważnych arterii generał przeżył.

Pojedynek znanego w całej Europie uwodziciela z polskim magnatem i przyjacielem króla stał się sensacją towarzyską na salonach całego kontynentu. Mówiono i rozprawiano o nim w Paryżu, Wenecji, Wiedniu, w Rzymie, Moskwie i Londynie. W pierwszy dzień Wielkiejnocy Casanova opuścił klasztor. Złożył wizytę królowi, potem Branickiemu. Król Stanisław przyjął go chłodno, hrabia był natomiast bardzo serdeczny. Wiedział, że to on sprowokował pojedynek i nie żywił urazy do człowieka, który wyzwał go lojalnie i niechcący zranił. Dla plebejusza Casanovy pojedynek ze znakomitym polskim arystokratą stał się prawdziwym dyplomem szlacheckim. Niestety – bardzo drogo opłaconym! Król obraził się na niego, szlachta z nielicznymi wyjątkami, potępiła pojedynek. Giacomo przestał być zapraszany, dwór zaczął go bojkotować, salony zamykały się przed nim.

Pewnego dnia otrzymał anonimowy list, informujący go, że król cofnął mu swoją opiekę. Wkrótce potem dostał od Stanisława polecenie opuszczenia Warszawy w ciągu tygodnia. Ponieważ miał wiele długów i nie wiedział jak je spłacić, hrabia Moszyński, królewski minister, ofiarował mu w imieniu króla tysiąc dukatów; część tych pieniędzy poszła na spłacenie wierzycieli, reszta na koszta podróży. Tak zakończyła się kolejna awantura w życiu Casanovy. Pozostały po niej w Warszawie romantyczne westchnienia kilku pań i knajpa na Woli (dziś Folk Gospoda - Waliców róg Grzybowskiej), w której leżał ranny Branicki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Mistrz Picasso - ***Miał 16 żon i blisko 16 tysięcy przygodnych kochanek. Był największym erotomanem wśród artystów stulecia.*** - "Dziennik Bałtycki" (24 stycznia 2003). Casanova słabo wygląda przy malarzu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.