Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16551 miejsce

Caster Semenya. Kiedy człowiek staje się przedmiotem... debaty

W rozdmuchanej przez media dyskusji na temat płci zawodniczki: "Nie kobieta? Może mężczyzna? Jednak coś pośredniego!" - zapomniano, że Semenya przede wszystkim i na zawsze jest człowiekiem.

Caster Semenya to tegoroczna mistrzyni świata w biegu na 800 m. Po tym, jak zdobyła złoty medal, jej prawo do niego zostało zakwestionowane. Zwrócono uwagę na niekobiecy wygląd zawodniczki. Cały świat zastanawiał się, czy Semenya jest kobietą, czy może jednak mężczyzną. Sportsmenka musiała poddać się specjalistycznym badaniom, które miały na celu ustalenie jej płci biologicznej. Oficjalne wyniki nie zostały jeszcze ogłoszone, ale australijska gazeta doniosła już, że Semenya jest osobą interseksualną - urodziła się z męskim kariotypem, ukrytymi w ciele jądrami i żeńskimi zewnętrznymi narządami płciowymi.

Skandal, ale nie sportowy


Po pierwsze: nie są to pierwsze zawody Semenyi. Startowała już w mistrzostwach świata juniorów w lekkoatletyce 2008 oraz zdobyła złoto w Igrzyskach Wspólnoty Narodów Juniorów 2008. Media zainteresowały się nią jednak dopiero gdy wygrała tegoroczne mistrzostwa świata w Berlinie. Czemu dopiero wtedy? I czemu w ogóle się zainteresowały? Bo była zbyt dobra jak na kobietę? Takie podejście upokarza nawet nie tylko ją, ale wszystkie inne kobiety. Bo jak na kobietę jest zbyt mało kobieca? Jak wyżej! To, że miały rację, niczego nie zmienia.

Po drugie: cała ta sprawa powinna rozgrywać się po cichu, za zamkniętymi drzwiami, a Semenyi powinny zostać oszczędzone wszystkie żenujące komentarze. Publiczna debata na tak osobisty temat, zainicjowana przez kogoś, kto absolutnie nie miał do tego prawa, jest niesmaczna i bardzo krzywdząca. Na razie mam wszelkie podstawy, by sądzić, że Semenya - jakkolwiek całe życie cierpiała z powodu docinków odnośnie swojej chłopięcej sylwetki - nie wiedziała wcześniej, że jest interseksualna. A nawet jeśliby wiedziała... Rzucono jej tym w twarz, czyniąc z prywatnego dramatu międzynarodowy skandal. Google znajduje obecnie około czterech milionów wyników dla zapytania "Caster Semenya" i jest oczywiste, że to dopiero początek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Bardzo ważny tekst.
Mam jedynie cichą nadzieję, że byli tacy dziennikarze, którzy postanowili jednak nie opisywać tej sprawy w taki pogardliwy sposób.
Tego jednak się już nie dowiemy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie tak, że awantura powstała po zwycięstwie. Tutaj muszę IAAF wziąć w obronę. Już przed mistrzostwami postanowiono sprawdzić tę sprawę, ale...postanowiono poczekać, bo takie procedury trwają dosyć długo, aż wystartuje w MŚ... bo gdyby ją zdyskwalifikowali, a później okazałoby się, że wszystko jest w porządku, to też byłby ogromny skandal.

Sportowcom robi się testy na doping po zawodach...w każdej konkurencji badana jest pierwsza bodajże czwórka, albo piątka i dodatkowo losowo inni zawodnicy. Pierwsza czwórka, bo ten kto wygrał jest jakby najbardziej podejrzliwy, nawet jeśli od dawna prezentuje się świetnie. I tutaj sprawa podobna, biegaczka ma męską budowę i wygląd, więc jest także swego rodzaju podejrzaną, więc jest wszczęta procedura. Tylko ona trwa długo, w przeciwieństwie do badań potrzebnych do wskazania ew. zażywania dopingu.

Inna sprawa, że na jakiś mityngach w Afryce takie kontrole są rzadkością... a właśnie swój rekord życiowy Semenya osiągnęła w Afryce. Tam nikogo nie interesował jej wygląd. Gdy pokazała się w Europie, to się zmieniło i nie można się temu dziwić.
Nawiasem mówiąc, to np. Rosja jest na poziomie badań nad dopingiem, moim zdaniem oczywiście, na poziomie właśnie Afryki. Rosjanki, zwłaszcza właśnie panie, u siebie, w Rosji, osiągają rewelacyjne rezultaty. Pamiętam sytuację, gdy na 800 miały bodajże siedem najlepszych wyników na świecie, a na MŚ tylko jedna z nich weszła do finału i zaprezentowała się w nim fatalnie. Podobna sytuacja była na 1500...ale tam zdyskwalifikowano chyba aż 5 zawodniczek (łącznie chyba z biegaczkami na 3000 m i 3000 m pp). Pytanie też, czy po prostu nie mają tam wadliwych pomiarów, albo po prostu sami sobie odejmują setne sekundy, etc.
Z resztą kiedyś, gdy doping było o wiele trudniej wykryć, to dopiero były jazdy. Chinki mają rewelacyjny rekord świata na 1500 m, do którego nikt się zbliżyć nie może. Zwłaszcza one, bo biegają ten dystans fatalnie. Myślę, że ten rekord w ogóle jest niemożliwy do pobicia, ale cóż...nie udowodniono wtedy, to już tak zostanie.

Wracając do głównego tematu, bo się rozpisałem na wątki strasznie poboczne:
Winą oczywiście należy obarczyć tylko media. Nie jest wina zawodniczki, że czuje się kobietą wiec startuje z kobietami. To nie jej wina. Caster, jak już ładnie wiele osób tutaj pisało, czuje się przecież kobietą.
Nie widzę też winy IAAF-u, który musi dbać o równą rywalizację. Słusznie zostały podjęte te procedury i w słusznym momencie, oczywiście to są spore komplikacje, bo Semenya zawody wygrała. Ale zabronić jej startu przed badaniami to już byłaby hańba. Inna sprawa, że struktury IAAF-u w Afryce są słabo rozwinięte. Gdyby były tam mocne struktury, ktoś sprawą zająłby się po mistrzostwach Afryki juniorów. I byłoby o tym cicho, bo mistrzyni Afryki juniorów nie jest dla mediów tak łakomym kąskiem jak mistrzyni świata. Oczywiście przeczytalibyśmy o tej sprawie na sportfanie i kilku innych badziewiach, ale kto by o tym pamiętał godzinę później?
Wina spada więc na media, które oczywiście wyrokują przed wyrokiem. Nic jeszcze nie wiadomo. Poczekajmy, no ale przecież w świecie dziennikarskim mamy tyle hien, że takiej padliny to one nie popuszczą. Nie oddadzą ani kęska i będą drążyć ten temat dopóki będzie wzbudzał jakiekolwiek zainteresowanie, a patrząc choćby na komentarze pod artykułem i sam artykuł rzecz jasna, to wzbudza i to ogromne.

W całej sprawie poszkodowana Semenya musi przeżywać katusze. Ale sprawy cicho i tak się nie dało załatwić, bo dzisiaj wszystko przecieka i to nie tylko w Polsce. Więc szans nie było.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że ktoś chciał wywołać skandal.Oczywiście jak to w większośći przypadków, że winni są jedni a drudzy nie i umywają ręce

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przykre jest to, że awantura nie została wywołana z powodu jej męskiego wyglądu, a dlatego, że wygrała zawody. Już zbyt męska była chyba na starcie? Męskich cech nie nabrała przecież dobiegając do mety. Czemu testów na doping nie robi się sportowcom po zawodach, a dodatkowe testy płci tak? Skoro ją dopuścili to pretensje niech mają tylko do siebie i sobie odbiorą pensje, a nie jej medal.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przy aktualnym trendzie prasy do robienia sensacji ze wszystkiego, trudno sobie wyobrazic, żeby nie zrobiono wrzasku na cały świat z tak sensacyjnych wyników badań. Ktoś to prasie sprzedał.
Dziewczyna została wychowana jak dziewczyna, trudno pojąć, że rodzice (matka) nie zauważli braku miesiączki. Zawodniczka stała się przedmiotem debaty, ponieważ okazała sie niezwykle rzadkim przypadkiem anomalii biologicznej. Stawia to pod znakiem zapytania nie tylko jej karierę sportową, ale przede wszystkim całe dalsze jej życie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stan wiedzy i używane słownictwo - zgoda.

Z etyką już taka prosta sprawa - według mnie - nie jest. To co wypisują media, to powielanie ( pewnie z błędami) informacji pierwotnej, o której ( zakładam) też niewiele wiadomo. Kto spowodował przeciek, dlaczego w ten sposób.
Jasne, można od razu założyć, że ktoś miał w ręku informację, sprzedał mediom, które były zainteresowane najbardziej ( kraje konkurencji).
Ale można też dopuścić choć na chwilkę myśl, że być może publikację "newsa" poprzedziły inne, nieskuteczne działania. Nieskuteczne, ponieważ być może problem został zamieciony pod dywan. Właśnie dlatego, że nie został upubliczniony.
W przypadku sportu ileż było takich sytuacji....

Dochodzimy do wartościowania.

To, że problem zaistniał poprzez zajęcie się sprawą przez federację - to pozytyw.
To, w jaki sposób zaistniał ( w świadomości opinii publicznej, bo w świadomości federacji być może już był) - budzi negatywne odczucia.

Co jest najważniejsze..?

I zauważ, Marcinie, że Ty tak naprawdę nic nie wiedząc o motywach postępowania "źródła informacji", już wydałeś wyrok.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Izo, Adamie - ona, podwójna forma jest tu naprawdę rażąca. To, że specjalistyczne badanie medyczne wykazało ponoć, że ciało Semenyi nie jest jednoznacznie żeńskie, nie daje nikomu prawa mówić per "on". Semenya przeżyła osiemnaście lat swojego życia jako dziewczyna, wszyscy ją tak traktowali i jak dotąd żadna prasa nie doniosła, że tak naprawdę Semenya czuje się facetem.

I nie obojnak, proszę. Pisałem w artykule, dlaczego jest to błąd merytoryczny. Mogę jeszcze dodać, że współczesna medycyna odchodzi od tego wyrażenia także wobec osób mających gonady obu płci lub niezróżnicowane; to brzmi trochę jak "mańkut" zamiast "leworęcznego".

Izo -
Nie wiem, jak wygląda edukacja seksualna w RPA, nie wiem, czy kobiety rozmawiają tam między sobą... Jednakże nawet u nas wciąż funkcjonuje mnóstwo mitów na temat dojrzewania płciowego i seksu - moja koleżanka z roku usłyszała kiedyś, że zakonnice nie zachodzą w ciążę. Pamiętam też z dzieciństwa dialog z "Dr Quinn": "Nie może pani zajść w ciążę, bo nie ma pani macicy. Dlatego też pani nie miesiączkuje". "Mama mówiła mi, że u delikatnych kobiet to normalne". To, że dla nas brak miesiączki u osiemnastolatki w oczywisty sposób świadczy o jakimś poważnym problemie, nie oznacza jeszcze, że wie o tym cały świat. A Caster, jak sprawdziłem, pochodzi z małej wioski. Im dłużej nad tym myślę, tym mniej mnie ta niewiedza dziwi. Z drugiej strony, to nie Polska w Europie tylko RPA w Afryce, po drugiej stronie równika. Nikt nie powiedział, że ludzie wychowani w tamtejszej kulturze myślą tak jak my.

Adamie -
W moim artykule jak najbardziej chodziło o przypomnienie, że jest człowiekiem - nie o to, czy i w jakich zawodach może startować. Wobec tego, co dzieje się w mediach, jak wyglądają etyka dziennikarska, stan wiedzy i używane słownictwo, kwestia startowania w zawodach zeszła na dalszy plan.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Problem w dzisiejszym świecie nazwałbym regułą, nie wyjątkiem.

Uogólniając, uprzedmiotowienie człowieka jest efektem skali. " Zasługą " mediów.
Trzeba też jednak zauważyć, że często istotny problem został rozwiązany dzięki medialnej nagonce.
Nagonce, która sama w sobie jest interesem.
W tle są ludzkie uczucia i godność, na które dziś nikt nie zwraca uwagi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No ale to stwarza pewien problem bo jak by nie była kobietą to nie może startować w zawodach dla kobiet. Nie wiem może trzeba zrobić zawody dla obojnaków (jeśli on,ona nim jest). Oczywiście najpierw jest człowiekiem ale chyba nie o to tu chodzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na stronie IAAF opublikowano oświadczenie, w którym podkreślono, że wszystkie te prasowe doniesienia nie mają charakteru oficjalnego. "Możemy oficjalnie potwierdzić tylko to, że test jest sprawdzany przez grupę ekspertów medycznych. Żadna decyzja w tej sprawie nie zostanie podana do wiadomości, dopóki badania nie zostaną zakończone". I jeszcze dodano, że ostateczna decyzja nie zostanie podjęta przed 20-21 listopada, kiedy członkowie Rady IAAF spotkają się w Monako. Do tego czasu Stowarzyszenie nie ma zamiaru niczego podawać do publicznej wiadomości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.