Facebook Google+ Twitter

“Catch a fire - życie Boba Marleya”, Timothy White

„Niektórzy ludzie żyją dla informacji. Niektórzy ludzie żyją dla koncepcji prawdy. A niektórzy żyją dla magii. Informacja opływa Cię wokół, prawda idzie prosto do Ciebie. A magia… przenika Cię na wskroś.”

 / Fot. okładka książki“Emancipate yourselves from mental slavery;
None but ourselves can free our minds.
Have no fear for atomic energy,
'Cause none of them can stop the time.”
(Redemption song)

„Wyzwólcie się z mentalnej niewoli
Tylko wy możecie to zrobić
Nie obawiajcie się broni atomowej
Bo nic nie zatrzyma przemian”
(Redemption song)

Bob Marley, genialny muzyk, przez wielu uznawany za mistyka, proroka, świętego. Na pewno guru reggae, muzyki będącej ewenementem. No, bo jak racjonalnie wytłumaczyć, ze muzyka ze slumsów Trenchtown podbiła świat? Jakim cudem prosty facet, miernie wykształcony, którego wiedza o świecie ograniczała się do tej przekazanej w marnej szkole dla czarnoskórej biedoty, osiągnął poziom, z którego przemówił językiem uniwersalnym?

„Catch a fire” to dzieło życia amerykańskiego dziennikarza Timothy'ego White’a. Mimo że był on autorem jeszcze kilku innych biografii, to jednak pisanie o Marleyu traktował jako swoistą misję. I to się czuje.
Opisy wczesnego dzieciństwa Boba, jego rodziny są urzekające. Czuje się ten klimat, tę magię Jamajki, echa afrykańskich kultów. Poznajemy Omeriasza, dziadka Marleya, który cieszył się ogromnym szacunkiem jako myalman, czyli czarownik. Widzimy małego Nestę (bo tak nazywano Boba w dzieciństwie) podczas nocnego łuskania grochu, co dla całej społeczności było okazją do zabawy, picia rumu i opowieści, które później inspirowały go już jako artystę.

Potem towarzyszymy mu w latach szkolnych spędzonych w slumsach Trenchtown, no i jesteśmy świadkami narodzin reggae. Szalone imprezy, przeważnie na powietrzu, sprzyjały kreatywności młodzieży jamajskiej. Nastąpiły prawdziwe maratony muzyczne, ostre współzawodniczenie o popularność, bo w zasadzie muzyka była jedyną, dostępną dla nich formą ekspresji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

No, ale wówczas byłby to esej:) Co nie zmienia faktu, że warto go napisać, chętnie przeczytam:).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolega wie, ale aż korci napisać więcej o Bobie ; )

Komentarz został ukrytyrozwiń

moim zdaniem bardzo dobra recenzja

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)
Kolega Maverick nie wie, co to recenzja?

Dla wszystkich podziękowania za przeczytanie,
Jah
Rastafari

A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem jak życie Marleya , ale mogę sobie wyobrazić, że jego muzyka jest "lepsza niż prozac" jak mówi autorka.. Mam w kuchni małego grajka i tam wkładam nagrania Marleya, które dostałam od moich dzieci, "żeby mi się w kuchni smutno samej nie było" hehehe ech;]]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za mało. Jeśli chcesz opisywać życie Marleya- poświęć temu co najmniej 5 stron.
Dam plusa, bo jestem wrednym fanem a artykuł sam w sobie dobry ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.01.2009 14:21

:]

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.