Facebook Google+ Twitter

Celiński, Sierakowski i Janke o polskiej lewicy

Na kogo miałby głosować wierzący homoseksualista, który jest przeciwny Unii Europejskiej, nie zależy mu na małżeństwach homoseksualnych, chciałby płacić niski podatek liniowy i nie popiera aborcji - to tylko jedno z pytań, jakie pojawiły się podczas spotkania Krytyka na Zamku, w którym udział wzięli politycy i dziennikarze.

Kilka dni temu Sala Kominkowa, poznańskiego Centrum Kultury Zamek, zamieniła się w arenę zmagań politycznych. Miejsce to nadaje się idealnie do tego typu dyskusji. Z nad kominka spogląda, naturalnej wielkości portret marszałka Piłsudskiego, a takie towarzystwo zobowiązuje. Organizatorzy nie docenili zainteresowania poznaniaków życiem politycznym. Na Sali jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem zabrakło miejsc siedzących. Temat spotkania oparto o ostatni numer "Krytyki Politycznej”, który dotyczył prawdy w polityce.

Igor Janke / Fot. Piotr VaGla Waglowsk/Public DomainDo rozmowy zaproszono Andrzeja Celińskiego, Sławomira Sierakowskiego oraz Igora Janke. Rozbieżność poglądów prezentowanych przez zaproszonych gości, gwarantowała ciekawą i emocjonująca dyskusję. Sprowadzeni z Warszawy politycy i dziennikarze nie zawiedli. Gorącą temperaturę rozmowy potwierdzają wypowiedzi, w których pojawiły się nawet wulgaryzmy. Andrzej Celiński w bardzo niepolityczny sposób wykazał zasadność stosowania podatku progresywnego, a Igor Janke zdradził jak ocenia nadchodzące pokolenie polityków. Nie zabrakło też krytyki poprzednich rządów, przez pryzmat takich działań jak powołanie muzeum Powstania Warszawskiego. Igor Janke jako jedyny był reprezentantem prawicowych środowisk i pozornie jego sytuacja była trudniejsza. Jednak, to spór między Sierakowskim i Celińskim zdominował dyskusję. Sierakowski, nazywany nadzieją polskiej lewicy, nie zgadzał się z Celińskim w praktycznie każdej kwestii i dążył do udowodnienia, że formuła SLD jako partii socjaldemokratycznej wyczerpała się.

Debata tylko w początkowej fazie była poświęcona faktycznemu tematowi spotkania. Z czasem merytoryczna rozmowa przekształciła się w ciężko strawny polityczno ideowy miks. Dyskusja z pewnością obnażyła duży problem polskich elit - brak precyzji języka. Nie każdy jest w stanie przez kilka minut śledzić zawikłaną wypowiedź prelegenta i na końcu wyłowić z niej meritum. Honor polskiej inteligencji uratował redaktor Janke, który powstrzymał się od taniej agitacji politycznej i powtarzania truizmów.

Kto lepszy? Kwaśniewski, czy Kuroń?


Pierwsze pytanie bardzo skutecznie pobudziło dyskusję. Prowadzący, dr Maciej Gdula, prowokacyjne zapytał: - Który ze stylów uprawiania polityki jest panom bliższy. Styl Kwaśniewskiego, czy Kuronia? Pierwszy na pytanie odpowiadał Sierakowski. Który powiedział, że Kwaśniewski był politykiem cynicznym, a Kuroń wierzył w idee, które chciał realizować w rzeczywistym świecie. Twórca „Krytyki” stwierdził, że misja, jakiej podjął się Kuroń nie powiodła się. Spotkało się to ze zdecydowaną reakcją Celińskiego: - Nie można powiedzieć, że Kuroń jest politykiem porażki. Podczas okrągłego stołu, zwyciężył paradygmat porozumienia i szacunku do indywidualnego wyboru jednostki, a więc tych wartości, w które wierzył Kuroń. Kwaśniewski nie tworzył nowych wartości, on nimi jedynie administrował, a Kuroń wyznaczał nowe linie rozwoju społeczeństwa polskiego. Po kilku dziesięciominutowej wymianie zdań pojawiła się wspólna konkluzja. - Pewną porażką jest to, że w Polsce nie powstała żadna partia lewicowa nie mająca swoich korzeni w PZPR – uznali zgodnie goście. Andrzej Celiński / Fot. www.sejm.gov.pl

Czy potrzebujemy silnej lewicy?


Kolejne pytanie było mniej konfrontacyjne, choć spotkało się z bardziej emocjonalną reakcją gości. - Jaka lewica jest bardziej na rękę polskiej prawicy. Lewica miałka, tak jak to powiedział Kwaśniewski „płyniemy tak, żeby było dobrze”, czy ostra i wyrazista? – dopytywał prowadzący. Był to ostatnie pytanie „z kartki”. W miarę upływu czasy, rozmowa zaczęła schodzić w zupełnie inne sfery życia społecznego. W pierwszej kolejności odpowiedział Igor Janke, który, przez zażarty dyskurs pomiędzy dwoma lewicowcami, został sprowadzony wyłącznie do roli arbitra. - Dla PiS-u i PO, ta niewyrazista lewa strona jest cały czas dobra. W sytuacji kiedy na polskiej scenie politycznej są dwie wywodzące się z Solidarności partie, słaba lewica jest cały czas na rękę. Jednakże, obecna sytuacja z pewnością nie jest dobra dla kondycji polskiej polityki. Na dłuższą metę, brak wyraźnego podziału ideowego jest niekorzystny dla polskiej prawicy, przydałaby się lewica, ale nie postpeerelowska – powiedział Janke.

Ciężko się nie zgodzić z taką opinią, gdyż demokracja bez sporu przestaje być demokracją. Sierakowski natomiast wskazał, że w 2001 roku prawica była skazana na wieloletnie rozdarcie po sromotnie przegranych wyborach. Podkreślił również, że to polityka Milera i Kwaśniewskiego sprawiła, że już w wyborach z 2005 roku odrodziła się prawa strona sceny politycznej. Według Sierakowskiego dopiero kolejne wybory przyniosły zupełnie nową polaryzację. - Pojawił się podział na czerń i biel, oświeceni kontra siły ciemności. Ostatnie wybory miały właśnie taką konfigurację, bo ponad 80 proc. ludzi chciało zmiany – trafnie zauważył publicysta.

Ideologia przeszkadza w polityce


Celiński stwierdził, że wcale nie jest potrzebna silna ideologia i ostra polaryzacja sceny politycznej. Dodał, że drastyczne zmiany przynoszą tylko niezadowolenie społeczne. - Wygrana PO pokazała, że nie jest potrzebna silna ideologia, bo właśnie przez nią przegrał PiS. Społeczne poparcie PO wzrasta, wręcz pęcznieje. Obecnie rząd jest po to, żeby administrować krajem i rozwijać PR. O tym przekonało się AWS i SLD, bo na reformach się przegrywa - powiedział poseł SdPL W tym momencie, rozmówcy zaczęli coraz bardziej odchodzić od pierwotnego tematu spotkania. Doktor Gdula stał się bardziej cichym uczestnikiem sporu, niż moderatorem dyskusji. Bez konkretnych pytań i odpowiedzi na nie, uczestnicy zaczęli wypowiadać coraz dłuższe monologi, w których uciekali się nawet do polemiki z samym sobą.

Rozmowa stawała się coraz mniej merytoryczna, ale za to wypowiedzi były bardziej wyraziste i kontrowersyjne. Igor Janke, w polemice z Sierakowskim wskazał, że utrzymanie się przy władzy bez esencji jest sztuką. Jako przykłada podał Kwaśniewskiego i Tuska - Kto z nas jest w stanie wymienić, co konkretnie chce zrobić Donald Tusk? W odpowiedzi, Andrzej Celiński podekscytowanym głosem, rozpoczął monolog o patologiach polskiego życia politycznego. Jako poparcie tej tezy wskazał zamiłowanie polskich polityków do historii, kosztem bieżących problemów. - Polska polityka ma wyłącznie czas przeszły i teraźniejszy, a światowa tylko przyszły - zaraz po tym oberwało się inteligencji. Celiński opowiadał o tym, że parę lat temu pisał do kilku gazet. Kiedy zagłaskiwał rzeczywistość wszyscy mu przyklaskiwali. Kiedy napisał, że jeśli chcielibyśmy „odkorkować” Warszawę, a koszty inwestycji mieliby ponieść kierowcy, to każdy musiałby płacić po 60 zł miesięcznie, przez dwanaście lat. – Reakcja była natychmiastowa. Wszyscy powiedzieli mi, że mam spierdalać - opowiadał Celiński. Użyty przez posła wulgaryzm obudził niektórych słuchaczy, a u innych wywołał niesmak.

Polska - kraj bez konstruktywnej krytyki


Celiński zaraz potem dodał, iż najgorszym problemem jest fakt, że jak ktoś w Polsce przedstawi jakikolwiek projekt lub wyjdzie z inicjatywą, to wszyscy od razu zaczynają go mieszać z błotem i krytykować. - Powinno być tak, że na projekt trzeba przedstawić projekt. Dopiero potem możemy dyskutować- powiedział poseł od razu uzupełniając, że nie chodzi tutaj o jakieś ogólniki, czy pojedyncze inicjatywy, a projekty programowe - Rządy powinny mieć cel, ale celem nie może być budowa Muzeum Powstania Warszawskiego. Podczas monologu, oberwało się także dziennikarzom.

Według Andrzeja Celińskiego - Media zajmują się takimi duperelami, że aż strach, a pomijają naprawdę ważkie kwestie dla naszego kraju. W tym momencie na sali pojawiły się gromkie brawa, które nie wiadomo, czy były głosem poparcia dla posła, czy tylko efektem owczego pędu wywołanym przez jednego słuchacza, który zaczął energicznie klaskać.

Na rozstaju dróg


Sierakowski nie chciał wyłamać się z dyskusji o przyszłości Polski. Jednak w swoje wypowiedzi wplatał zgrabnie reklamę rozwiązań propagowanych przez „Krytykę”. - Są dwie fałszywe drogi lewicy. Ta z twarzą Milera, Blaira, Clintona, droga kompromisu. Druga to polityka odruchów moralnych. Obydwie są apolityczne. W przypadku pierwszej zaprzedajemy się pragmatyzmowi, a w drugiej doraźnymi działaniami pogarszamy tylko sytuacje. - wskazywał Sierakowski dodając, że - w Polsce, w dyskusji politycznej słychać tylko dwa głosy: język polityczny konserwatywny albo pseudo neoliberalny, a brakuje trzeciego socjaldemokratycznego.

Programowo, bez programowi


Po tej wypowiedzi stała się rzecz niespodziewana. Andrzej Celiński zgodził się częściowo ze Sławomirem Sierakowskim - Jaka to lewica, jak w SLD są środowiska, które bezwarunkową przyjmują konkordat i dla kapitału politycznego pokazuje się przy każdej okazji z biskupami. Jaka to lewica, której poglądy na gospodarkę są tak naprawdę liberalne. - wypominał byłemu koalicjantowi z LiD poseł Celiński. - Dziś partie polityczne są nieprogramowe. Piszą tak naprawdę kwity programowe. Nie ma polityki partii, a jest polityka Jana Kowalskiego. Program jest budowany, tylko po to żeby zdobyć głosy jak największej liczby wyborców - kontynuował poseł.

Celiński dodał, że właśnie z tego powodu jest za finansowaniem partii politycznych wyłącznie z budżetu państwa tak, żeby ustrukturyzować ich wydatki. Stwierdził też, że - Zawsze kiedy rozmawiamy o jakichkolwiek projektach, nie ważne, czy edukacji, budowie dróg, wyrównaniu szans, to na końcu i tak są pieniądze a o nich zawsze trzeba rozmawiać w pierwszej kolejności. Ta wypowiedź wzbudziła lekki uśmiech na twarzy Sierakowskiego. - Problem starej lewicy jest właśnie stawianie pieniądza na pierwszym miejscu. - oznajmił twórca „Krytyki”. Celiński nie pozostał dłużny i mierząc palcem w Sierakowskiego powiedział - Zróbcie swój program, jak chcecie być dobrymi wujkami, ale najpierw policzcie!

Quo vadis lewico?


To był szczyt emocjonalnej części dyskusji. Po pauzie w wypowiedzi Celińskiego, do głosu udało się dojść prowadzącemu panel. Postawił krótkie pytanie - Jak widzą panowie przyszłość polskiej lewicy? Sierakowski odpowiedział krótko - Przyszłość lewicy widzę w różowych barwach. Do głosu udało się ponownie dojść Igorowi Janke, który nie zgodził się z tą opinią - Ja przyszłości lewicy nie widzę tak optymistycznie jak Pan. Dla mnie jest to co najmniej kolejne 8 lat. SLD musiało się kiedyś skończyć, bo po prostu biologicznie wymiera. Przyszłość lewicy, to obecne pokolenie, które ja nazywam internetowym. Jak dojdzie do 40 i może prawica do tego czasu popełni dostateczną ilość błędów, to lewica może przejmie władzę.

Młode pokolenie - pragmatyzm i cynizm


Sierakowski wskazał, że to nie tylko jest problem polskiej lewicy, ale całej sceny politycznej. - Prawica zachowuje się tak samo jak postkomuniści. Nie mają dzieci, które mogłyby ich zastąpić nie ma następców obecnych polityków. Jest pustynia, a jak już kogoś wystawią to są symptomatyczni. - bronił się socjaldemokrata. - Czy to jest związane z jakimiś cyklami Kondratiewa?- zapytał retorycznie. Pytanie chociaż retoryczne niewiele miało wspólnego z rzeczywistością. Cykle Kondratiewa są pojęciem ekonomicznym. Odnoszą się do długookresowych wahań gospodarczych i według części ekonomistów współcześnie już ich nie obserwujemy. Igor Janke z dziennikarskim obiektywizm zgodził się z diagnozą Sierakowskiego i dodał - Nie widzę obecnie zjawisk społecznych, które mogły by stworzyć miejsce dla lewicy. Faktem jest, że Polska scena polityczna nie ma następców. Za Kaczyńskim stoi Bielan i Kamiński, a następni są jeszcze gorsi. W Platformie jest jeszcze gorzej- sami cyniczni bezideowcy.

Celiński również nie widzi przyszłości lewicy tak różowo jak Sławomir Sierakowski, choć uważa że w Polsce jest około 15 mln obywateli, którzy mają lewicowe poglądy i trzeba ich tylko zmobilizować, aby poszli do wyborów. Z tą tezą nie zgodził się Sierakowski, - Elektorat się tworzy i konstruuje i to waśnie starami się robić, a nie jak Pan Celiński myśli, że 15 mln do niego przyjdzie. W naszym kraju jest potrzebne upowszechnienie poglądów socjalnych tak, aby bogata część polaków odczuwała dyskomfort, że w Polsce 13 proc. społeczeństwa żyje poniżej minimum biologicznego. Nie chcę być złym prorokiem, ale Sierakowski widać zakłada, że droga, jaką ma iść „Krytyka Polityczna” jest bardzo długa i może trwać dłużej niż jedno pokolenie. Trudno w obecnej sytuacji społecznej dostrzec w Polakach chęć przymusowej dobroczynności sterowanej przez państwo. Na pewno jesteśmy narodem wrażliwym, czułym na ludzką krzywda, ale jesteśmy skłonni bardziej do różnego rodzaju, doraźnych akcji, niż na programową pomoc najuboższym.

Podatek progresywny- sposób na niesprawiedliwość społeczną


Podczas rozmowy została też poruszono kwestia podatku liniowego. W tym temacie goście byli raczej odtwórczy i powtarzali znane od lat komunały. Andrzejowi Celińskiemu udało się jednak wnieść coś świeżego do tej oklepanej dyskusji. Wypowiedział dość kontrowersyjną opinię: - Ważne jest pytanie, czy progresja podatku jest potrzebna dla lewicy. Wielkie różnice majątkowe społeczeństwa są nie do przyjęcia. Państwo za pomocą podatku progresywnego, dusi jawne bogactwo małej grupy społecznej- jedynie pod tym względem progresja jest potrzebna. Wydawać by się mogło, że Celiński nie odkrył niczego nowego, ale jest to chyba pierwszy polski polityk, który nie bał się powiedzieć prawdy o obecnym systemie podatkowym. Nie jest to może do końca argument przekonujący za utrzymaniem progresji, ale wskazuje jej faktyczną funkcję i odpowiada na celowość wprowadzania kilku progów podatkowych.

Kropka nad "i"


Dyskusja powoli dobiegała końca. Czas przeznaczony na spotkanie i tak został już mocno przekroczony, ale organizatorzy zgodzili się na kilka pytań z widowni. Najciekawsze pytanie zadał student z pierwszego rzędu. Przewrotnie zapytał: - Na kogo miałby głosować wierzący homoseksualista, który jest przeciwny Unii Europejskiej, nie zależy mu na małżeństwach homoseksualnych i chciałby płacić niski podatek liniowy. Na twarzach prelegentów pojawił się uśmiech i wydali głośne westchnięcie. Odpowiedzi udzielił jedynie Igor Janke: - Ja pana nie pociesze, bo mając o wiele mniejsze dylematy, też nie mam pojęcia na kogo głosować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Ja jestem w stanie głosować na SLD ale jeśli będą narodowi a nie dla wszystkich mniejszości narodowych (aha i muszą być przeciwni wszelkim ałtonomiom w Polsce).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus. Bardzo fajnie napisana relacja. Kontrowersyjny początek przyciąga wzrok.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Bardzo fajnie opisane całe spotkanie. Relacja oddaje atmosferę dyskusji

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Taa, to było raczej kółko samoadoracji ... Ale oczywiście nikt nie zaprosi prawicowca bo to może zaszkodzić subiektywności artykułu ..."
Jakoś nie potrafie zrozumieć tego zdania. Szczególnie przywołanej przez ciebie subiektywności artykułu. Jeśli z Ciebie taki znawca sceny politycznej to powinieneś wiedzieć, że Igor Janke reprezenyuje poglądy prawicowe, a Sierakowski daleki jest od popierania obecnej lewicy.

Nie wiem skąd Twoje informacje na temat tego, że większość homoseksualistów głosuje na lewicę...ja takich badań nie znam.

"jest w stanie zaakceptować geja w swoich szeregach pod warunkiem że nie będzie pokazywał swoich zachowań"
To tak samo jakby powiedzieć, że ja akceptuje młodzierz wszechpolską jeśli ona nie będzie rozpowszechniała swoich poglądów...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.04.2008 00:23

Rozbieżność poglądów prezentowanych przez zaproszonych gości, gwarantowała ciekawą i emocjonująca dyskusję.

Taa, to było raczej kółko samoadoracji ... Ale oczywiście nikt nie zaprosi prawicowca bo to może zaszkodzić subiektywności artykułu ...

nie ocenię bo być może to MOJA subiektywność( lecz trudno nie mówić o niej przez pryzmat tego artykułu ) ale ciekawe jest ostatnie zdanie :
> Na kogo miałby głosować wierzący homoseksualista, który jest przeciwny Unii Europejskiej, nie zależy mu na małżeństwach homoseksualnych i chciałby płacić niski podatek liniowy

> Ja pana nie pociesze, bo mając o wiele mniejsze dylematy, też nie mam pojęcia na kogo głosować.
Ciekawe jest to że większość gejów głosuje na lewicę .
I także to że większość środowisk prawicowych ( na prawo od PO, ale nie przepadających za religijnością,lecz także i część katolików) jest w stanie zaakceptować geja w swoich szeregach pod warunkiem że nie będzie pokazywał swoich zachowań (jak i to co powyżej napisane o poglądach rzekomego geja).

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Tylko parę błędów ortograficznych po drodze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ choć nie lubię polityki

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.