Facebook Google+ Twitter

Celne strzały w rzeczywistość – „Blogotony” Ingi Iwasiów

"Blogotony" to elegancki i precyzyjny język. Trafne diagnozy odnośnie polskiej literatury, filmu, obyczajowości i polityki. Celne strzały w rzeczywistość oraz mądra, dogłębna refleksja. Przy tym autoironia pełna pokory i wdzięku.

 / Fot. J. LepiorzPostulat na samym wstępie książki może zmylić. Natura blogów i felietonów jest ulotna, natura sieci jest ulotna. Ulotne i nieusystematyzowane będą więc także rozważania autorki, nieskrępowanej żadnymi wymogami, swobodnie korzystającej z wszystkich praw, jakie daje felieton.

Inga Iwasiów to autorka prozy i poezji, literaturoznawczyni, krytyk literacki i redaktor naczelna dwumiesięcznika literackiego "Pogranicza". „Blogotony” nie są więc frywolnym bajaniem o wszystkim i o niczym. Rytm tekstów jest jednak zmienny. Raz brzmią niewinnie, niepoważnie i niefrasobliwie. Raz znów grają ciężko, dostojnie, końcówki tonów są pełne goryczy.

Słowo jest tutaj ostrzem tnącym wrzody na tkance polskiej rzeczywistości. Autorka nacina fachowo i nie boi się, że to, co się wylewa, pachnie bardzo nieładnie. Nie oszczędza również siebie. Każdy zostaje rozliczony według tych samych zasad. Nie ma podlizywania się, kolesiostwa, nie ma też inteligenckiej wyższości czy manieryzmu.

Jest co ciąć. Tyle przecież wokół nas absurdu i żałosnych zagrywek. Zalewa nas tyle tandety, że czasem brakuje sił, żeby się przed tym potopem bronić.
I to nie jest tak, że pani Inga nie lubi piłki nożnej, kabaretów, literatury popularnej, kobiecych pism i kilku kasowych kinowych przebojów, aspirujących do rangi kultowych. Ona po prostu widzi ich wady, ich mizerię intelektualną, wszystkie przekłamania i braki. Podnosi dywanik, pod który tak często zamiatamy niewygodne kwestie, zapomniane sprawy.

Zaryzykujmy myślenie, mówi nam autorka. Kilkukrotnie prosi, by popkulturę wraz z wszystkimi jej przejawami traktować tylko jako niegroźnego dziwoląga, śmiać się z niej i obnażać jej słabe punkty. Nie daj boże dać się jej zniewolić i pozwolić zrobić sobie z mózgu sieczkę. To porada kierowana głównie do kobiet, które według niej są w tej popkulturze szczególnie ciasno spętane stereotypami i od momentu urodzenia czekają na nie gotowe szufladki zamykające je w roli matek, żon, kochanek – nieważne – zawsze jednak idiotek dających się omamić pseudo-trendom, dziwnym mazidłom, zwanym kosmetykami.

Czytając o Pani Indze, o tym, jaka to z niej wojująca feministka, trochę bałem się tej książki, przeładowania jej agresywnymi manifestami albo wręcz przeciwnie – rozżalonym, roszczeniowym tonem. A tu nic z tych rzeczy. Jedynie mądra kobieta zauważa, że miło by było, gdyby kobiety i mężczyzn, wykonujących te same czynności, wkładających w coś taką samą ilość wysiłku, traktować tak samo. Różnice pomiędzy płciami traktować jako wartość, czerpać od siebie wzajemnie i wzbogacać się o inną perspektywę.

Kilkukrotnie poruszony zostaje temat literatury kobiecej, traktowanej gorzej niż męska, po macoszemu. Jak pisanie trywialne, jakoś bardziej banalne niż męskie. Literaturę męską traktuje się natomiast jako tą uniwersalną, doniosłą, prawdziwą. Kobiety tylko aspirują do takiej półki, przeobrażają się, maskują, by pisać „po męsku”. Nie zdawałem sobie sprawy, że też myślałem w ten sposób. Myślałem, ale już nie chcę, bo to nielogiczne. Są różne kobiety i są różni mężczyźni, a podziały tego typu to szkodliwy anachronizm. I nie wiem, czy jestem feministą czy nie i szczerze mówiąc mało mnie ta nazwa obchodzi.

Książka podzielona jest na sześć części. I tak po kolei mamy rozdziały: Zawodowo uczestnicząc, Przełamując fale (Feminizmu i wszystkie inne), Tryb podróżny i osiadły, Myślenie jest polityczne, Mijanie oraz Blog w życiu (raczej nieprywatnym).
Wątków głównych i pobocznych, dygresji i odniesień jest tu co niemiara. Wielu czytelników pewnie najbardziej zaintryguje część ostatnia, pisana w formie blogowych wpisów. Mimo opisu w nawiasie, dużo tutaj emocji, niebanalnych przemyśleń płynących z codzienności.

„Blogotony” to ważny głos. Warto go posłuchać. I nie mówię tu o bezkrytycznym przyswojeniu sobie wszystkich przemyśleń, uznaniu racji za swoje, bałwochwalczym uwielbieniu. Mówię o mądrym wysłuchaniu, przemyśleniu na nowo paru spraw, odświeżeniu spojrzenia, otrząśnięciu się z utrwalanych przez lata nawyków myślowych. Zaryzykujmy myślenie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.