Facebook Google+ Twitter

Centralna Komisja Egzaminacyjna czy Centralna Komisja Sterowania?

Tajne działania CKE pozwalają na ręczne sterowanie poziomem trudności egzaminów. Nawet nauczyciele nie wiedzą o badaniach, w których biorą udział. Dziennikarze RMF24 ustalili, że matura jest konstruowana pod dyktando polityków.

Dziennikarska dociekliwość RMF24 pozwoliła dotrzeć do tajemnic Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Jak ustalono, poziom trudności egzaminów jest efektem ręcznego sterowania, umiejętnego dopasowania, a może nawet i manipulacji.

Przeprowadza się badania, o których nie wiedzą nawet nauczyciele. Wyniki klasówek ze szkół w losowo wybranych miejscowościach pozwalają na rozeznanie, co do ogólnego poziomu wiedzy uczniów. Pod kątem lepszych ocen z danego przedmiotu w danym czasie opracowuje się test egzaminacyjny. Jeżeli "niedomaga" język angielski, to wcześniej "uśrednia" się poziom trudności egzaminu, aby był możliwy do zdania. Podobnie rzecz się ma z matematyką czy fizyką i każdym innym przedmiotem nauczania. Tajne wytyczne CKE utrzymują normę wymagającą 80 procent zdanych matur.

Przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk, profesor Bogusław Śliwerski dowodzi, że poziom Klasa szkolna. stock.xchng/public domain/ID: 1193228 / Fot. igoghosttrudności egzaminów maturalnych ma pomóc politykom w podtrzymaniu zaufania wobec swojej osoby oraz zapewnić poparcie dla partii, którą reprezentują. Według niego, politycy wykorzystują CKE dla swoich potrzeb: "Politycy traktują egzaminy państwowe jako sprawdzian jakości własnej władzy."

Słowa profesora Śliwerskiego nie wydają się być zalążkiem teorii spiskowej. Były szef CKE Krzysztof Konarzewski stwierdza, że możliwości jakie daje ręczne sterowanie poziomem trudności egzaminów mogłyby pozwolić na obalenie rządu: "Jeżeli byłbym nieuczciwym dyrektorem CKE, to mógłbym przyjąć takie zamówienie od politycznej opozycji, by w tym roku nie zdało matury na przykład 50 procent uczniów. Wówczas rząd upadnie."

Odrobinę innego zdania jest product manager Edulandia.pl, Adam Kryszkiewicz, którego cytuje Gazeta.pl: "Jeśli sugeruje się, że "obniżenie wyników" czynione jest w celach politycznych, trzeba mieć na to dowody. (...) Na takimi zamieszaniu najbardziej tracą uczniowie, którym i tak na każdym kroku się wmawia, że nie mają odpowiedniej wiedzy. Sugerowanie, że testy są specjalne układane tak, by zdali, utrwala ten stereotyp. A samoocena uczniów wciąż spada."

Końcowy wniosek jest jednak niezbyt optymistyczny. Według Arkadiusza Gruchały, dziekana SGGW w Warszawie: "Z roku na rok obniża się poziom absolwentów. Mówimy wręcz, że człowiek, który się zjawia na studiach, dopiero uczy się uczyć." Uczenie się jedynie po to, aby zdać test, nie reprezentuje się następnie wysoką średnią i wiedza z jaką przychodzi się na studia wymaga uzupełnień. Również same testy egzaminacyjne przyczyniają się do tego, gdyż stają się co raz łatwiejsze. Zwykle są czymś w rodzaju druku, gdzie należy wybrać właściwą odpowiedź. Są zarazem tańsze i prostsze dla egzaminatorów, których w dużej mierze wyręcza komputer.

Tak więc utrzymywanie wysokiej zdawalności jak gdyby nie idzie w parze z logicznym myśleniem i dalszym rozwijaniem zdolności intelektualnych. Nauczanie w gimnazjum czy liceum weryfikuje się pewną ilością nieskomplikowanych zadań, które nie wymagają większej inwencji od egzaminowanego.


article by Paweł Jankowski

Utwór udostępniany na licencji Creative Commons 3.0

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Co ciekawe: według dzisiejszego sondażu Homo Homini, aż 80 proc. Polaków ocenia prace Sejmu jako złe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.