Facebook Google+ Twitter

Centrum Nauki Kopernik powstało w Szybie Walenty

Współautorzy: Barbara Podgórska

Projekt jednej z najnowocześniejszych europejskich instytucji, symbolu więzi nauki z kulturą i codziennością, warszawskiego - słynnego już Centrum Nauki Kopernik, narodził się w Rudzie Śląskiej.

 / Fot. Adam K. PodgórskiPowstał „na Walencioku”, miejscu gdzie przez dziesiątki lat funkcjonował Szyb Walenty, nieistniejącej już ogromnej kopalni „Walenty-Wawel” i mocno trującej okolicę koksowni. Dziś po większości obiektów obu zakładów nie ma najmniejszego śladu. Starą cechownię, gdzie przed zjazdem na dół zbierali się górnicy, całkowicie zmodernizowano, adaptując na siedzibę Śląskiego Parku Przemysłowo-Technologicznego.

Właśnie tu, obok 35 innych firm, znalazło swe lokum „RAr-2 Laboratorium Architektury”, w którym powstała najpierw wizja, a potem konkretny projekt „Kopernika”.

 / Fot. Adam K. PodgórskiPodczas konferencji prasowej zwołanej przez Pawła Błażycę, prezesa ŚPPT, o drodze od marzeń do sukcesu opowiedział Jan Kubec. Pracownia jest doskonale znana z projektów wielkiej architektury, zyskujących uznanie jurorów europejskich konkursów. Tak było m. in. w Ostrawie, gdzie według koncepcji laboratorium następuje rewitalizacja 60 hektarów poprzemysłowego krajobrazu.

Młodzi architekci wywodzący się głównie z Politechniki Śląskiej, najchętniej podejmują właśnie wyzwania, jakie niesie potrzeba przywrócenia do życia terenów zdegradowanych, przy czym funkcje krajobrazowe traktują jako nadrzędne. Budowla nie jest elementem w krajobrazie, ale elementem krajobrazu.

 / Fot. Adam K. PodgórskiTak twierdzi Jan Kubec, spiritus movens projektu, który w 2005 roku zapewnił zespołowi prestiżową nagrodę główną i możliwość twórczej realizacji. Największym wyzwaniem było „okraczenie” tunelu trasy W-Z, tak aby ta konstrukcja sama stała się architekturą, a zarazem nie przysłaniała Skarpy Wiślanej. Bowiem im niższa konstrukcja, tym trudniejsze. Zastosowano miedzy innymi belki stalowe o długości dotąd niespotykanej, 46,5 metrów, a ich badania wykonano w Anglii, bo polskie laboratoria nie były zdolne do podobnych testów.

Miesiące żmudnych prac poprzedziły zaistnienie centrum, które „przeżyło” bez szwanku dwukrotnie 200-letnie wody powodziowe. Według idei twórców stanowi wyniesienie na dach, w kształcie litery L. ogromnej połaci gruntu, nadającej całości charakter kawałka naturalnego środowiska.
 / Fot. Adam K. Podgórski
Warto wiedzieć, że urzeczywistnienie projektu, kosztowało 17 tysięcy złotych za metr kwadratowy. Spośród 367 milionów złotych wydanych na budowlę, 207 milionów stanowiła dotacja w Unii Europejskiej, świadcząca o uznaniu społecznym dla tej inwestycji.

Teraz tylko mieszkańcom Rudy śląskiej wypada żywić nadzieję, że obiekty, może nie tej wielkości i wartości, ale tej europejskiej marki, powstaną i w mieście. Terenów zdewastowanych, terenów poprzemysłowych, terenów zwyczajnie brzydkich, bowiem ci u nas dostatek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

To na Śląsku też są obiekty zdewastowane?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.