Facebook Google+ Twitter

Ceny mieszkań, czyli co piszą media...

Szukam i nie mogę znaleźć. A chodzi o rzecz bardzo prostą - rzetelną analizę odpowiadającą na pytanie: "Ile naprawdę będą kosztować mieszkania w najbliższych latach." A winą za brak takiego opracowania obciążam... media.

Problem z cenami mieszkań, to coś więcej niż problem grupki poszukiwaczy własnego "M" i grupy firm developerskich. To problem niemal społeczny. Bez dostępnych mieszkań ciężko o nowe rodziny, o dzieci, o... dorosłość. Tymczasem, to co się dzieje z cenami mieszkań i z pisaniem o cenach, to absolutnie dzika sfera.

I nie chodzi mi o to, że o sprawie się nie pisze. Pisze się i to aż za dużo. Problem w tym - jak to jest robione... Tabloidy skupiają się na rekordach i skokach cenowych. A to podrożało o 30 proc., a to luksusowy apartament za 2 mln, a to gwiazdka szuka rezydencji za 5 mln zł... Ciekawostki, ciekawostki, ploteczki. Margines rzeczywistości.

"Poważne media" rozmawiają z "ludźmi z branży". I zapominają o jednym - każdy "człowiek z branży" ma interes w określonym przedstawianiu zjawiska. Czy czytaliście wypowiedź developera mówiącego, że będzie taniej? NIE! Każdy mówi o "chwilowej korekcie", "sezonowym - czyli przejściowym - wahnięciu", "o długotrwałym trendzie wzrostowym". I prawdę mówiąc nawet się temu nie dziwię. Ta branża ma interes w powtarzaniu, że ceny zatrzymały się na chwilę, że zaraz będzie znowu drożej.
Koronny argument to "gonienie cen z Europy". Tylko, że to argument najgorszy z możliwych, bo ogólnikowy. Są ceny w Europie, których dogonić się nie da... choćby w ścisłym centrum Londynu. Są ceny, które już zostały dogonione - Warszawa, czy Sopot są równie drogie, jak centra innych europejskich metropolii. I dużo droższe niż ceny w wielu "przeciętnych miastach" w Europie.
No, ale pośrednik od nieruchomości udowodni, że Olsztyn jest nadal tańszy od Barcelony. I mało kto uzna takie porównanie za manipulację, taką jak np. porównywanie cen samochodów osobowych z terenowymi... A taką manipulacją jest takie właśnie zestawienie.

No to dziennikarze zawsze mogą przedstawić opinie ekonomistów. Znanych i mądrych. Tylko jest w tym jeden problem. Najlepsi "medialnie" polscy ekonomiści pracują dla... banków. Czy bank ma interes w windowaniu ceny nieruchomości? Oczywiście! Droższe nieruchomości, to większa wartość udzielanych kredytów hipotecznych, na których zarabia... oczywiście bank. No więc, bankowi ekonomiści analizują zachowanie cen w przeszłości i prognozują wzrost cen. Zapewne mają rację. Ale mi nie daje spokoju miejsce ich pracy, a tym samym dwuznaczność takich prognoz.
I jeszcze jedno - ostatnio zbiła mnie z nóg oczywista uwaga zaprzyjaźnionego bankowca: "a jak się mają zachowywać doradcy ds. kredytów hipotecznych, skoro ich wynagrodzenie jest zależne od wartości udzielanego kredytu. Każdy z nich bajanie o przyszłym wzroście cen ma wpisane w swój osobisty interes".

O zdanie można czasem zapytać ekonomistę niezależnego. Mało ich wprawdzie, ale się zdarzają. Problem w tym, że nikt za darmo nie opracuje analizy pt. "Prognoza zmiany cen dla nieruchomości mieszkalnych w Polsce" za darmo. Ani za takie pieniądze, jakie gotowa jest wyłożyć niezależna prasa.

Więc developerzy i bankowcy wmawiają społeczeństwu, że będzie rosło, nawet jeśli ludzie już wolą budować domy, niż kupować mieszkania.

I to zjawisko, to po części problem mediów. Nie znalazłem opisów spółek (często zakładanych przez developerów), które nakręcały koniunkturę wykupując "na pniu" mieszkania. Efekt był taki, że powstawało wrażenie szybkiego schodzenia wszystkich mieszkań, a tym samym napędzało się ceny. Teraz te spółki czekają na kupców tworząc coś na kształt rynku wtórnie-pierwotnego... Ale to nie jest "wdzięczny" temat.

Czemu nikt nie opisał jakie będą miały skutki zmiany w prawie pozwalające budować na terenach rolnych w obrębie miast? Czemu nie przelicza się zmian w prawie, na łatwość budowy mieszkań? Czemu w końcu nie analizuje się wpływu przyszłego wzrostu podaży na ceny?

Za trudne? Pewnie, że trudne, bo trzeba taki temat "wychodzić", pracować nad nim miesiąc. Łatwiej pogadać z 2 developerami i jednym ekonomistą (pewnym na bank!) i napisać, jak skoczą ceny. Jak napiszemy, że bardzo, temat może skoczyć - na czołówkę.

W efekcie istnieje powszechne przekonanie o "nieuchronności" wzrostu cen. Jak to się skończy? Dramatycznym kryzysem na miarę tego w USA. Bo w nieskończoność nie da się windować cen mieszkań i wysokości kredytów. Gdzie wtedy będą owi developerzy i ekonomiści? Zapewne będą opowiadać o chwilowej korekcie i dobrych perspektywach średnioterminowych. A media nadal będą bezkrytycznie powtarzać ich opowieści.

Obawiam się, że pokazanie prawdziwego obrazu rynku, to robota dla... dziennikarzy obywatelskich. W innych mediach przychody ze sprzedaży reklam developerom stanowią pokaźny udział w strukturze całości przychodów, a medialni "analitycy" giełdowi boją się jak ognia każdej sugestii, że taka czy inna branża może stracić.
Z drugiej strony można też pompować ceny w nieskończoność. I obserwować bezrefleksyjność "prawdziwych" mediów. Podoba się Wam ta perspektywa?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 28.03.2008 16:43

Panie Arturze , ma Pan świętą rację, ale czego można oczekiwać od mediów w których przewodnią siłę stanowią takie "osobliwości" jak pp. Wildstein, Karnowski , Morozowski, Sekielski i Olejnik.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.03.2008 16:35

Bardzo dobry tekst. Już Brecht napisał: Czym jest napad na bank wobec założenia banku?

Komentarz został ukrytyrozwiń

+) Bardzo dobry tekst.
Gdybym miał graficznie przedstawic jego ideę to wypisz wymaluj trójkąt bermudzki. Z jednej strony interesy banków, z drugiej interesy developerów, a trzecia (ta o krótkiej nóżce) odbiorca. Pana pytania umieszczam pośrodku. Są zasadne i nieretoryczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie, chodzi o tych fachowców. ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu, mysle ze czyjes laickie doswiadczenia w polaczeniu z fachowa wiedza jakiegos DO moga zaowocowac czyms ciekawym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agato, ale mnie nie chodzi o własne doświadczenia, a rzetelny, analityczny artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu, moze chociazby podzielenie sie wlasnymi doswiadczeniami, ktore moga byc pouczajace dla kogos innego...

Czy ceny skocza - ja tego nie wiem, ale kiedy my kupowalismy mieszkanie na jesieni, mowiono, ze juz nie podskocza. A teraz sa juz wyyyyzsze...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że to spostrzeżenie dotyczące dziennikarzy i mechanizmów rządzących mediami ma w tym artykule charakter bardzo uniwersalny - nie musi wcale dotyczyć cen mieszkań.

„Pewnie, że trudne, bo trzeba taki temat "wychodzić", pracować nad nim miesiąc. Łatwiej pogadać z 2 …[tu wpisz np.developerami] i jednym [tu wpisz np.ekonomistą] (pewnym na bank!) i [napisać, jak np. skoczą ceny - w każdym razie postraszyć, zadziwić…]. Jak napiszemy, że bardzo, temat może skoczyć - na czołówkę”.
Liczy się przecież NEWS, prawda?

A dla dziennikarza obywatelskiego co powinno stanowić motywację do napisania rzetelnego, analitycznego tekstu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Obawiam się, że pokazanie prawdziwego obrazu rynku, to robota dla... dziennikarzy obywatelskich."

Arturze, to obawa, czy... szansa? Na uwolnienie wielkiego potencjału DO? :)

"Z drugiej strony można też pompować ceny w nieskończoność. I obserwować bezrefleksyjność "prawdziwych" mediów. Podoba się Wam ta perspektywa?"

Mi się nie podoba. Ale bardzo podoba mi się Twój artykuł, naprawdę świetny tekst!

Komentarz został ukrytyrozwiń

+
dobry tekst

właśnie obmyslam zamienić mieszkanie na więsze, cena mojego mieszkania kupionego 6 lat temu wzrosła ponad 100%, miałam szczęscie;]
teraz też bym tak chciała;D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.