Facebook Google+ Twitter

Cenzura wrocławskich artystów przez działania ESK 2016

Ostatnio wpadłam na wydawałoby się genialny pomysł, że założę sobie konto na portalu wrocławskim i będę tam publikowała informacje o wydarzeniach poetyckich czyli jednym słowem zacznę promować wrocławską poezję

Wrocławski Rynek. / Fot. Izabela Monika BillCenzura wrocławskich artystów przez działania mediów i organizacji działających na rzecz ESK 2016

Patrząc na dzisiejszy zasyp książek i tomików, które można wydać w każdym wydawnictwie, jeśli się ma pieniądze, może dziwić tytuł mojego artykułu. Trudno mówić o cenzurze, jeśli każdy człowiek z ulicy może wyjąć z szuflady rymy częstochowskie i wydać pod szyldem znanego wydawnictwa. Każdy też może założyć własne wydawnictwo i wydawać się ile wlezie. Można by pomyśleć, że w tych czasach cenzura nie istnieje. Każdy może w internecie, na swojej stronie, blogu, wypowiadać się publicznie na tematy kontrowersyjne, polityczne, religijne i nikt mu tego nie zabroni. Ba nawet można anonimowo ubliżyć komuś na forum, często administratorzy nie reagują na takie ataki, najwyżej upomną napastnika i tyle. Czasem też usuwają natrętów, ale taki zwyczajnie zaśmieje się w oczy i założy nowe konto, czy załoguje się na inne forum. Moim zdaniem cenzura przeniosła się gdzie indziej.
Ostatnio wpadłam na wydawałoby się genialny pomysł, że założę sobie konto na portalu wrocławskim i będę tam publikowała informacje o wydarzeniach poetyckich, relacje z tych wydarzeń, recenzje czyli jednym słowem zacznę promować wrocławską poezję, poetów i stowarzyszenia. Okazało się, że po opublikowaniu moich dwóch artykułów nie wyświetlały się one na stronie portalu, tylko na moim profilu. Zgłosiłam przecież materiał do modelacji. Minęło kilka godzin i nic. Napisałam więc do redakcji z zapytaniem, co robię nie tak? Odpowiedź mnie powaliła, cytuję: "Jeżeli materiały są interesujące, redaktorzy decydują się na publikację takiego artykułu. Nie każda informacja dodawana przez naszych Czytelników jest publikowana na stronie." To już wiem, czemu we Wrocławiu są tak małe frekwencje na spotkaniach, czemu artyści nie wiedzą o innych artystach, bo serwisy robią sobie zwyczajną cenzurę. To jawne świństwo, bo jak jakiś redaktor ma decydować o tym, co jest ciekawe, interesujące dla czytelnika? On decyduje co dla niego jest godne uwagi. Co jakiś redaktorzyna może wiedzieć o poezji skoro do tej pory nigdy nie publikował artykułów o wydarzeniach poetyckich czy relacjach z nich? Redaktorzy portalu biorą kasę, a artyści piszą ważne dla siebie i środowiska artykuły, które są publikowane (jeśli się spodobają) za darmo, ktoś bierze kasę za moją pracę.
Po przejrzeniu serwisu znalazłam tylko promocję imprezy literackiej, a po zapoznaniu się z jej ofertą, zdenerwowałam się okropnie. Na pewno widzieliście reklamę "wielkiego" wydarzenia we Wrocławiu, a mianowicie "Europejską Noc Literatury". Wygooglowałam każdego autora i okazało się, że nikt z zaproszonych do projektu nie pochodzi z Wrocławia, a nawet nie ma wiele wspólnego z literaturą, to zazwyczaj aktorzy byli (o większość nigdy wcześniej nie słyszałam, a obracam się w kręgu aktorskim). Pytam się więc dlaczego miasto stać na sprowadzanie artystów z innych miast i jest dla nich honorarium, a dla wrocławskich artystów nie ma miejsca na scenie Wrocławia ani na stypendia artystyczne czy dotacje? Jeśli nazywamy wydarzenie "Nocą Literatury" to powinni ją reprezentować poeci i pisarze z Wrocławia bo impreza odbywa się w ich mieście i nie ważne, że to "Europejska Noc Literatury", ale we Wrocławiu, twórcom tego miasta należy się promocja. Ja już nie wspominam o przyszłorocznym wydarzeniu jakim jest Wrocław Europejską Stolicą Kultury 2016. Proszę sobie wyobrazić, że kilka stowarzyszeń z Wrocławia, do których należę, próbowało się wkręcić w łaski organizatorów, niestety zostali zignorowani lub odsyłam gdzieś tam, gdzie odsyłano ich znów gdzieś tam. Ja również spróbowałam swoich sił i również mimo rzekomego, wyrażonego w mailu, ogromnego podziwu dla mojej aktywności i twórczości nie mogą mi pomóc, bo nie mają wpływu na Wrocław ESK 2016. Napisałam więc do organizatora czyli Impartu i do tej pory nie doczekałam się konfrontacji. 20 czerwca ruszył projekt Mosty Wrocław ESK2016, szumnie prezentowane reklamy w autobusach wrocławskiego MPK zapowiadały, że w imprezę jest zaangażowanych 27 artystów. Jednak żadnych nazwisko nie podano, ponieważ jaki to artysta, który przyozdabia most? Zwykli amatorzy, zapewne studenci, którzy zapewne nie pochodzą z Wrocławia. Czemu „zabawa” z mostami była tak monotematyczna? Można było powywieszać poezją twórców wrocławskich. Można było obrazy wrocławskich malarzy i zdjęcia wrocławskich fotografów. Czemu tak się cenzuruje wrocławskich twórców, którzy tworzą od lat? Nie mam nic do występu Andrea Bocelliego na ogłoszenie pierwszej części programu Europejskiej Stolicy Kultury 2016, ale czy pieniądze nie mogą iść na zespoły polskie (najchętniej wrocławskie)? Pani Bocelli ma dość kasy na utrzymanie się do końca życia, wielu wrocławskich i polskich śpiewaków przymiera głodem, zarabia na ulicy do kapelusza.
I bądź tu mądry i pisz wiersze...


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.