Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

72824 miejsce

Cenzury dzieje ponure, część I

Papież Paweł III powołał do życia Świętą Kongregację Inkwizycji, która miała się zajmować m. in. cenzurą i oceną książek o podejrzanej treści, a więc wszystkich!

fot. A. ZaranekCenzura towarzyszyła ludzkości od zawsze. Trzeba przyznać, że dobrą sławą nie cieszyła się nigdy. Pojawiali się najróżniejszej maści dyktatorzy, którzy bardziej niż ludzi bali się słów. Spustoszeń cenzorzy dokonali bez liku. Wiele dzieł wybitnych nie ukazało się nigdy. Wiele setek tysięcy dzieł zniszczono. Wielu autorów prześladowano, a wielu zamordowano. Straty bezpowrotne!


Nie ma ustroju, który byłby wolny od cenzury. W tej czy innej formie występuje ona zawsze. Najgorsza jest jednak nie ta urzędowa – oficjalna, ale ta, która zapisana jest w umysłach ludzkich. Nie ulega wątpliwości, że cenzura wewnętrzna jest pochodną sytuacji politycznej czy religijnej w jakiej twórca żyje. Nieczęsto się zdarza, że twórca pisze czy mówi to, co naprawdę myśli. A już jeżeli wyzwala się z więzów swojej autocenzury, podpada pod paragrafy cenzury oficjalnej, płaci nierzadko najwyższą cenę.


Oni byli pierwsi

Niech przykładem będzie tu tylko Giordano Brono! Pierwszym wybitnym twórcą, którego doświadczyła ciężka ręka cenzora był Protagoras z Abdery. Został on w V wieku przed naszą erą wygnany z Aten, a dzieła jego spalono, ponieważ w jednym ze swoich filozoficznych traktatów powątpiewał w istnienie bogów na Olimpie. Taki sam los spotkał innego wielkiego ateńskiego filozofa, Epikura z Samos, zwolennika atomistycznej teorii Demokryta. Okres Cesarstwa Rzymskiego to jedno długie pasmo prześladowań twórców przez różnego rodzaju cenzorów. Na wygnanie skazano m. in. Senekę, a dramaturg Scaurus poniósł śmierć, kiedy w jednym ze swoich utworów złośliwie wyraził się o cesarzu Tyberiuszu.


Działalność cenzury w skali globalnej, niejako z urzędu wprowadził Kościół katolicki. Opierając się dogmacie wiary kościół uważał, że otrzymał od Boga władzę zabraniania czytania i posiadania przez wiernych książek, obrażających wiarę i zwyczaje religii katolickiej oraz potępienia książek, które władze kościelne uznały za szkodliwe dla katolików. W walce z heretykami Kościół okazał się niezwykle skuteczny. Stosy książek zapłonęły w całej Europie. Wraz z książkami życie tracili nierzadko ich autorzy. Nie pozostawali w tyle za hierachami kościelnymi władcy chrześcijańscy.

Cesarz Konstantyn Wielki, wykonując uchwały soboru nicejskiego z 325 roku, rozkazał spalić pisma aleksandryjskiego kapłana Ariusza, występującego przeciwko dogmatom o Trójcy Świętej i boskiej naturze Chrystusa. W ten sposób spór pomiędzy Ariuszem i Atanazym wygrał ten ostatni. Cesarze: Teodozjusz i Walentynian, stosując się do uchwał soboru w Efezie w 431 roku spalili dzieła patriarchy konstantynopolskiego Nestoriusza, który sprzeciwił się kultowi Marii jako osoby boskiej. Król francuski, święty Ludwik zniszczył księgi talmudyczne potępione przez papieża Innocentego IV, a król angielski – Ryszard III, spalił dzieła reformatora religijnego – Jana Wiklefa.


Przypomniałem tu ledwie kilka przykładów (z nadzwyczaj bogatej listy) działalności cenzury. Były to wszystko przykłady dramatyczne, za którymi szły doniosłe wydarzenia historyczne. Tytułem odpoczynku, przypomnimy humorystyczną działalność cenzury. Oto w roku 1857, wiedziony osobliwym szaleństwem papież Pius IX zapuścił w ogrody watykańskie uzbrojony w dłuto. Okaleczył on wszystkie antyczne rzeźby, odcinając męskim posągom… penisy. Dziś zwiedzający mogą oglądać piękne, stare rzeźby ozdobione wstydliwymi, figowymi listkami!


Święta Kongregacja Inkwizycji


W roku 1542 papież Paweł III powołał do życia Świętą Kongregację Inkwizycji, która miała się zajmować m. in. cenzurą i oceną książek o podejrzanej treści, a więc wszystkich! No i zaczęło się. Była to pierwsza zinstytucjonalizowana forma cenzury publicznej. Zapisała się w historii ludzkości jak najgorszą sławą. Na skutek gwałtownego rozszerzania się reformacji liczba książek heretyckich szybko rosła. Po to, żeby dostarczyć klerowi w całej Europie dokładnych danych o heretyckiej literaturze, papież Paweł nakazał kardynałom stworzyć katalog książek nieprawomyślnych.


Katalog, jako Index librorum prohibitorum opublikowany został w 1559 roku. Zawierał nazwiska podejrzanych autorów i tytuły książek zgrupowane w trzech działach. Pierwszy obejmował autorów, których wszystkie książki były zakazane – bez względu na ich treść. Drugi – zawierał długą listę autorów i tytułów potępionych. W trzecim znalazły się dzieła anonimowe, które w żadnym przypadku nie mogły dotrzeć do czytelników. Mimo dużych restrykcji pierwszy Index… był w miarę liberalny. Nie trwało to długo. Już w 1565 roku sobór trydencki opracował i ogłosił nowy Index... Ten już bezwzględnie zakazywał czytania wszystkich książek objętych wykazem. Zakaz obowiązywał nie tylko wiernych świeckich, ale również duchownych, nie wyłączając biskupów i kardynałów! Zwolnieni z zakazu czytania podejrzanych ksiąg byli jedynie członkowie świętego oficjum, a i to tylko dlatego, żeby móc je umieścić na indeksie.


Cenzura w Polsce


Cenzura kościelna nie ominęła również Polski. Wielu starym księgom przypisywano moce diabelskie i uważano, że są tworem samego diabła lub osób utrzymujących z nim konszachty. Do takich diabelskich dzieł zaliczono „Księgę Twardowskiego”, przechowywaną w Bibliotece Akademii Krakowskiej. Mistrz Twardowski ponoć zapisywał w niej wszystkie zaklęcia, którymi przyzywał diabła. Miał w niej również podać sposób zachowania wiecznej młodości. „Księga Twardowskiego” została umieszczona w głównej Sali biblioteki. Przykuto ją łańcuchem do pieńka. Przez wiele dziesiątków i setek lat nikt jej nie otworzył, a o czytaniu w ogóle mowy nie było. Pierwszym, który się na poważył był Jerzy Samuel Bandtkie. Stało się to dopiero w XIX wieku. Okazało się autorem „Księgi Twardowskiego” był profesor Uniwersytetu Krakowskiego – Paweł Żydek z Pragi, lekarz i dyplomata, żyjący w XV wieku, który stworzył dzieło w więzieniu biskupim a Krakowie. Samo dzieło zaś nie było niczym innym jak encyklopedią ówczesnej wiedzy o świecie! „Księgę Twardowskiego” posiadali w swej bibliotece również jezuici wileńscy.


Kaznodzieja jezuicki, Adam Naramowski opisał cały szereg niezwykłych, i oczywiście prawdziwych (sic) zdarzeń mających związek z dziełem przypisywanym Twardowskiemu. W wydanej w 1724 roku księdze „Faciem rerum sarmaticorum” napisał: „Dzieło czarodziejskie, czyli rękopis, który po śmierci króla Zygmunta Augusta, z daru jego, z wielu księgami dostał się wileńskiemu domowi jezuitów. Ksiądz Szpot pisze, iż słyszał z ust księdza Daniela Butwiła, naówczas powiernika przełożonego nad księgozbiorem wileńskim, że „Księga Twardowskiego na osobnym miejscu złożona, żelaznym łańcuchem do muru przykuta była. Ksiądz Butwił zdjęty ciekawością, co by w sobie zawierała, zaczął ją czytać, ale zaledwie kilka wyrazów przeczytał dał się słyszeć straszny zgiełk i łoskot okropny w bibliotece, zbiegły się znać złe duchy! Jezuita przestraszony rzucił księgę, a sam ledwie do pobliskiej izby zemknąć zdołał i całą noc tam bezsennie przepędził. Nazajutrz rano, wezwawszy drugich braci, wszedł do biblioteki, ale owej księgi nie znalazł, ani mógł wiedzieć, gdzie się podziała. Najpewniej gdzie pisarz, tam się i jego księga dostała”.


Moc zaiste mają książki niezwykłą… Obowiązek cenzurowania książek spoczywał na inkwizytorach. Tam zaś gdzie ich nie było, funkcję tę pełnił biskup. Zdarzało się, że biskup zasięgał w sprawach wątpliwych opinii teologów bądź uczonych. Tyle tylko, że jeżeli księga wydała się biskupowi podejrzana, to los jej i jej autora był z góry przesądzony.


Cenzura państwowa w Polsce


Uprawnienia cenzorskie otrzymały również niektóre uniwersytety europejskie (w Polsce Uniwersytet Jagielloński uzyskał prawo cenzurowania kodeksów już w XV wieku). Od połowy XVI wieku Sorbona miała prawo przeglądania wszystkich druków przywożonych z Genewy – liczącego się wówczas ośrodka kalwinizmu.

Egzekwowanie prawa cenzorskiego było bardzo srogie i niezwykle skuteczne. Czytelnikom zakazanych ksiąg groziła kara ekskomuniki, a drukarzom i autorom inkwizycja wymierzała kary znacznie sroższe; z karą śmierci włącznie. Ach, ta przysłowiowa katolicka tolerancja!


Nie tylko Kościół katolicki podjął się dzieła walki z drukami nieprawomyślnymi. Równoległe rozwijała sięfot. A. Zaranek cenzura państwowa, która konfiskowała wszystkie dzieła niepochlebnie traktujące o osobie władcy i sposobie jego panowania. Za panowania Zygmunta Starego ocenzurowana została „Chronica Polonorum” – dzieło Macieja Miechowity, wytłoczone w oficynie Wietora w 1519 roku. Cenzurka jaką wystawił Miechowita królom Olbrachtowi i Aleksandrowi Jagiellończykowi nie spodobała się na Wawelu. Na polecenie senatu dzieło ocenzurowano. Usunięto z niego 12 ostatnich stron i zastąpiono 16 nowymi. Z nowego tekstu dowiadujemy się, że to nie Olbracht ponosi winę za nieudaną wyprawę wołoską i pogrom szlachty w wąwozach Bukowiny (stąd przysłowie, że za króla Olbrachta wyginęła szlachta) a jego doradca Filip Kallimach. Gdzie indziej zmieniono informację, jakoby „chorobę galicyjską” (syfilis), przywiozła do Krakowa, z pielgrzymki do Rzymu w 1495 roku nie żona jednego ze sług burgrabiego zamku, a „pewna kobieta”, nie wiadomo skąd. Zabiegi cenzorskie trwały aż dwa lata – dzieło Miechowity opuściło drukarnię Wietora ponownie w 1521 roku.


Zygmunt Stary, zaniepokojony szerzeniem się wiary luterańskiej wydał w 1520 roku edykt toruński zakazujący pod karą konfiskaty majątku i banicji, sprowadzania, sprzedawania i czytania ksiąg heretyckich. Powtórny edykt, z 1523 roku mówił już o konfiskacie majątku i karze śmierci na stosie dla zwolenników pism reformatorskich. Syn Zygmunta Starego, Zygmunt August nieco bardziej tolerancyjny i sam z upodobaniem czytający heretyckie wydawnictwa potwierdził jedynie (ponaglany przez papieża Pawła IV) prawo biskupów do sprawowania jurysdykcji nad bibliopolami i drukarzami oraz prawo do cenzury.


Cenzura w walce z reformacją


Wiele czasu cenzurze poświęcali w Polsce jak zwykle duchowni. Domagali się oni zaostrzenia walki z reformacją, jako jeden z sposobów tej walki widząc cenzurę. W 1536 roku na synodzie w Piotrkowie Trybunalskim postanowiono dokonywać corocznie rewizji w drukarniach, księgarniach i bibliotekach w poszukiwaniu książek protestanckich, które miano następnie publicznie palić. Synod prowincjonalny warmiński w 1575 roku nakazał wszystkim duchownym swojej diecezji zwalczać księgi heretyckie. Ciekawostką jest fakt, że za druki heretyckie uznano również druki pozbawione nazwiska autora i miejsca wydania. Księża mieli nie tylko prawo, ale i obowiązek pytać na spowiedzi o takie druki i nie dawać rozgrzeszenia dotąd, dopóki nie zgodzą się na przekazanie ksiąg plebanowi i wyrzekną się czytania i posiadania ich w przyszłości.


Szczególną uwagę polecił synod zwracać na wędrownych księgarzy. Księżom zalecono ostrzegać księgarzy, żeby powstrzymywali się od sprzedaży druków heretyckich na terenie Warmii. Tak się jednak działo, że sprzedażą ksiąg zakazanym zajmowało się do tej pory wielu księgarzy katolików (pieniądz nie śmierdzi!), kolejny synod warmiński skarcił ich: „Nie tylko brzydką ale i bezbożną jest rzeczą wiarę katolicką słowami wyznawać, a czynami jej się zapierać i działać wbrew przepisom, jak to niektórzy księgarze czynią…


Być może najpotworniejszej zbrodni wobec kultury polskiej dopuścił się neofita Jerzy Radziwiłł. W 1579 roku został on biskupem wileńskim. Cały okres sprawowania przez niego władzy biskupiej to czas prześladowań innowierców. Pozamykał on kalwinom wszystkie drukarnie i księgarnie, a ich książki nakazał spalić publicznie przed kościołem św. Jana w Wilnie. Drukarzom zabronił tłoczenia książek bez zezwolenia cenzury kościelnej. W opublikowanym w 1581 roku liście pasterskim polecił księgarzom wileńskim przedstawić oficjałom jurysdykcji biskupiej wykazy książek do ocenzurowania!


Niezwykle pokaźny zbiór prohibitów (dzieł ze względów moralnych lub politycznych przechowywanych w oddzielnych, zamkniętych pomieszczeniach, do których dostęp mieli jedynie wybrani) zgromadzili w swych bibliotekach jezuici. W samym Wilnie (spis z 1773 roku) zebrano ich 9952 tomy, w tym dzieł heretyckich 1063. Przechowywane w oddzielnych pomieszczeniach posiadały na kartach tytułowych napisy: haereticus, prohibitus, liber calvinianus. Na niektórych znalazły się określenia bardziej dosadne: okrutny heretyk, szelma, dureń. Książki zakazane zbierali ze sporym zamiłowaniem również magnaci, którzy przekazywali je potem jezuitom. I tak wojewoda wołyński, Michał Potocki przekazał kolegium jezuitów w Krasnymstawie w 1736 roku 275 księg.


Po soborze trydenckim zaostrzono przepisy dotyczące cenzury. Krakowscy drukarze mieli obowiązek przedkładać rękopisy do zatwierdzania konsystorzowi. Księgarze zaś musieli składać przysięgę rektorowi Akademii Krakowskiej, że nie będą handlować książkami heretyckimi. Biskup krakowski, Marcin Szyszkowski, ogłosił w statutach synodalnych, że księgarzom nie wolno sprzedawać książek, dopóki ich spisu nie przedłożą do aprobaty cenzora. Księgarze mieli również obowiązek donosić biskupom o pokątnej sprzedaży książek. Osobom przyłapanym na nielegalnym drukowaniu lub sprzedaży książek groziło więzienie, spalenie książek i grzywna. Kara za wydanie książki bez pozwolenia wynosiła 100 dukatów w złocie (kwota olbrzymia), zakaz drukowania przez rok, zaś rękopis i cały nakład dzieła były palone...


cdn

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.