Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13639 miejsce

Cesarkę raz, poproszę!

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-08-01 10:46

Od pięciu lat lawinowo wzrasta liczba kobiet, które rodzą przez cesarskie cięcie. To paradoks, bo w Polsce oficjalnie nie jest dozwolone wykonanie tak zwanej cesarki na życzenie.

– W ciąży naczytałam się książek o porodach. Opisy kleszczy i różnych okropności przeraziły mnie. I dlatego za wszelką cenę chciałam mieć cesarkę. Mimo że nie miałam do niej medycznych wskazań – opowiada Joanna Makowska, mama półrocznego Jasia.

Jedne boją się porodu, inne chcą urodzić w wybranym dniu. Są też takie, które ulegają modzie. Wiele z nich jest okazami zdrowa, ich ciąże przebiegają bez zarzutu. Jednak mimo to decydują się na cesarkę. I nie zważają na żadne argumenty. Joanna Makowska tłumaczy, że w jej wypadku nie chodziło tylko o obawę przed bólem.

– Przede wszystkim martwiłam się o mojego synka i o to, czy jemu się nic nie stanie – opowiada. – Ważne było dla mnie też to, że mogłam wybrać z lekarzem dzień porodu. A to był duży komfort.

Położnicy przekonują, że na wszelkie lęki najlepsza jest szkoła rodzenia, porada psychologa lub towarzystwo bliskiej osoby przy porodzie. Podkreślają, że taki strach przed bólem można zwalczyć również w inny sposób. Lekarstwem na niego jest znieczulenie zewnątrzoponowe. Jednak i tu, nomen omen, rodzi się kolejny problem.

– Upowszechnienie znieczuleń na pewno odciągnęłoby wiele kobiet od myśli o cesarce. Jednak utrudnia to bardzo prozaiczna przeszkoda. Otóż anestezjolodzy wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu pracy i w naszych klinikach zaczyna brakować tych specjalistów. A przy znieczuleniu pacjentki, taki lekarz musi być przy niej przez cały poród – wyjaśnia prof. Marian Gryboś, ordynator Kliniki Ginekologii i Położnictwa Akademii Medycznej przy ul. Chałubińskiego we Wrocławiu.

Lęk paraliżuje

Joanny Makowskiej nie przekonywały te rozwiązania. Koniecznie chciała mieć cesarkę. Jednak okazało się, że nie jest to takie proste.

– W Polsce nie jest dozwolone wykonanie tak zwanej cesarki na życzenie. Zawsze muszą istnieć solidne wskazania medyczne, by na nią zezwolić – wyjaśnia prof. Janusz Woytoń, który wychował wiele pokoleń wrocławskich ginekologów i położników.

Pani Joanna znalazła sposób, by ominąć przepisy. Ma słaby wzrok. Poprosiła znajomego okulistę, by ten wystawił jej zaświadczenie o tym, że jej wada jest wskazaniem do cesarki. Udało jej się i Joasia urodziła właśnie w ten sposób.

– Wskazanie ze względu na wadę wzroku jest bardzo często nadużywane przez pacjentki. Ale gdy położnik widzi takie zaświadczenie, nie ma wyboru. I musi wykonać zabieg – tłumaczy prof. Gryboś.

Lekarze podkreślają, że zwiększenie liczby cesarskich cięć, to przede wszystkim wynik lepszego kontrolowania przebiegu ciąży oraz osiągnięć w anestezjologii i antybiotykoterapii. Jednak równocześnie przyznają, że odkąd, dzięki sukcesom medycyny, cesarskie cięcie przestało być ryzykowne, w potocznej opinii z operacji ratującej życie matki i dziecka zmieniło się w zabieg, którego można sobie zażyczyć, jak w chirurgii kosmetycznej.

– To wierutna bzdura! Jest to poważna operacja brzuszna wykonywana wyłącznie na sali operacyjnej przez lekarza położnika. Taki zabieg zawsze jest obarczony wysokim ryzykiem – kwituje położnik.

Coraz więcej przyszłych mam załatwia zaświadczenie, które wskazywałoby na konieczność wykonania cesarki. Nawet gdy nie ma do tego wskazań medycznych. Dlatego pojawił się pomysł, jak zaradzić temu problemowi.
– Na jesieni odbędzie się ogólnopolski zjazd położników i ginekologów. Chcemy powołać na nim komisję złożoną z prawników i lekarzy. Jej zadaniem byłoby uregulowanie tego zagadnienia pod względem prawnym – zapowiada prof. Woytoń. Czy to oznacza, że komisja zalegalizuje cesarkę na życzenie?
– Będziemy to rozważać, ale jest jeszcze za wcześnie, by jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie – tłumaczy profesor. Ale dodaje jednocześnie, że przy zachowaniu pewnych warunków należałoby stworzyć kobietom taką możliwość.
Podobnego zdania jest wiele młodych mam. Maria Gawin, która przeszła cesarkę ponad miesiąc temu, jest przekonana, że kobieta powinna sama o sobie decydować.
– Od początku wiedziałam, że będę miała cesarkę, bo mój Kacperek był źle ułożony. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że coraz więcej kobiet chce rodzić właśnie w ten sposób. To one muszą znosić cały ból porodu i dlatego prawo powinno im stworzyć możliwość zadecydowania o sobie – argumentuje młoda mama.

To tylko wyjście awaryjne

Nie wszyscy specjaliści są do tego pomysłu przekonani. Uważają cesarskie cięcie za wyjście awaryjne. Takiego zdania jest m.in. Jadwiga Wolna, położna z 27-letnim doświadczeniem. – Gdyby natura chciała, żebyśmy rodziły dzieci przez brzuchy, to zamontowałaby nam tam specjalne kieszonki – przekonuje.

Zdaniem lekarzy, mimo że dzięki postępowi w medycynie taki zabieg jest bezpieczniejszy, to w dalszym ciągu powikłania po cięciu cesarskim są znacznie większe niż po porodach siłami natury. Na razie liczba cięć cesarskich na całym świecie wzrasta.

Ale okazuje się, że w państwach, gdzie wprowadzono tak zwaną cesarkę na życzenie ten trend pomału się odwraca. Tak było we Włoszech, gdzie kobiety, które samodzielnie mogły decydować o sposobie rozwiązania ciąży, zaczęły odchodzić od cesarek i liczba cięć spadła z 25 do 4 proc. Jak będzie w Polsce, gdy zmieni się prawo? Może już wkrótce się o tym przekonamy. Ale, jak podkreśla Joanna Makowska, świat się zmienia i nie da się tego powstrzymać.

– Rozmowy przez internet zamiast wyjścia na piwo z przyjaciółmi, witaminy w tabletkach zamiast owoców i cięcie cesarskie zamiast naturalnego porodu. Tempo życia jest coraz szybsze, nie ma czasu na czekanie, wszystko musi być zaplanowane. Nawet dzień przyjścia na świat naszego malucha – podsumowuje.

Na czym polega cięcie cesarskie

Jest to operacja, która polega na przecięciu ścian brzucha, macicy i wydobyciu dziecka. Zabieg trwa około godziny. Obecnie coraz popularniejsze jest częściowe znieczulenie, dzięki któremu kobieta jest przytomna. W ten sposób zmniejsza się ryzyko powikłań. Znieczulenie ogólne (pełną narkozę) robi się najczęściej w nagłych przypadkach.

Jak to się zaczęło

Wzmianki o wydobyciu dziecka z łona matki zmarłej przy porodzie pojawiają się w piśmiennictwie sprzed setek lat. Podobno pierwszy opis wydobycia żywego płodu poprzez otwarcie jamy brzusznej i nacięcie macicy pochodzi z Leontium na Sycylii z roku 508 p.n.e. Od VIII wieku p.n.e. starożytni Rzymianie mieli „lex regia” (później „lex caesarea”). Prawo to zakazywało pogrzebania ciężarnej kobiety przed wydobyciem z jej łona płodu. Prawdopodobnie stąd wzięła się nazwa cesarskiego cięcia, choć historycy medycyny i językoznawcy nie są co do tego zgodni. Dzieciom, które się w ten sposób urodziły, nadawano przydomek „caeso” lub „caesar”. „Słownik wyrazów obcych” Władysława Kopalińskiego podaje, że według łacińskiej etymologii ludowej to przezwisko pochodzi od „caesus (matris utero)” czyli „wycięty (z łona matki)”.

Zdaniem eksperta

Jadwiga Wolna, dyplomowana położna, która prowadzi szkołę rodzenia:
Pierwsze spotkania w szkole to nauka relaksu i masażu. Położna wyjaśnia też kobietom, jak wygląda poród w szpitalu. Panie są dokładnie przygotowane do przyjścia na świat potomka, więc są spokojniejsze podczas porodu. Dzięki temu spokojowi potrafią też wykorzystać wszelkie techniki, których nauczyły się podczas dwóch miesięcy spotkań w szkole. Tam poznają ćwiczenia wzmacniające mięśnie i mogą wypróbować wszelkie pozycje porodowe. Uczą się przeć, a także rozluźniać ciało poprzez głęboki oddech. Jeśli kobieta prawidłowo oddycha, odpowiednio dotlenia mięśnie, nie tworzą się w nich zakwasy, więc ból jest znacznie mniejszy, a i poród przebiega szybciej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

agusia so
  • agusia so
  • 11.01.2012 09:53

pozdrawiam profesora Woytonia - wspaniały człowiek i lekarz, żyję i nie będę miała epitafium na grobie mgr (chciałam zrobić operację po obronie pracy magisterskiej profesor ze spokojem stwierdził, że robimy już bo potem to sobie mgr na grobie wyryję - poraziło mnie)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Eni
  • Eni
  • 31.08.2011 21:40

ciekawe ze zony lekarzy rodzą przez cesarkę, ja rodziłam 17 godzin i umierałam ...a może wtedy wolałabym umrzec! ból nie do wyobrazenia, w zyciu nie zdecyduje się na drugie dziecko!!! chyba ze będzie mozna rodzić za granicą gdzie opinia pacjentki ( strach, traumatyczny pierwszy poród) jest brany pod uwagę. Najbardziej smieszą mnie opinie facetów ginekologów którzy nie mają jasnego pojecia jaki to ból.Odradzam porod naturalny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

Komentarz został ukrytyrozwiń
mariolka may
  • mariolka may
  • 09.05.2011 22:50

Ciekawy artykul na sile propagujacy porod naturalny, podajacy falszywe dane, ze np., jakoby cesarki we Wloszech to zaledwie 4 %. Dobre sobie. Najmniej w cywilizowanym swiecie cesarek przeprowadza Holandia i jest to 10%. Ma tez Holandia jedna z najwyzszych smiertelnosci noworodkow w Europie (choc to akurat "zasluga" nieodpowiedzialnego parcia za wszelka cene na porod domowy).
A ta dyplomowana pani polozna to smiechu jest warta. Skoro natura taka doskonala (i nie zamontowala nam zamkow blyskawicznych na brzuchu) to czemu porod naturalny przez wieki prawie w polowie pryzpadkow konczyl sie tragedia smierci matki lub dziecka albo obojga. Dopiero ta 'niedoskonala"cesarka, pozwala ratowac zycie, tym, ktorzy niechybnie zeszliby z tego swiata z powodu najcudowniejszego na swiecie porodu naturalnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń
mm
  • mm
  • 10.01.2011 09:36

Jakoś dziwnym trafem to przy normalnych porodach są dzieci sparaliżowane, niedotlenione, z martwica i różnymi problemami, a jakoś podczas cesarek takie rzeczy się nie zdarzają. I gdzie ta tzw. wierutna bzdura, że cesarka to mniejsze ryzyko, b jakoś widać że jednak jest to faktyczniemniejsze ryzyko.

Komentarz został ukrytyrozwiń
iza oortal
  • iza oortal
  • 07.01.2011 08:42

oczywiscie ja miałam miec cesarkę i co skończyło sie na 49 godzinach porodu naturalnego dziecko o mało co sie nie udusiało!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nikomu nie polecam teray jestem w drugiej ciyz i na pewno nie bede rodyic siami naturz!!!!!!!!!!!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

zastanawiam się nad cesarskim cięciem, bo panicznie boję się bólu.Pierwsze dziecko rodziłam siłami natury, bez komplikacji, ale nie mam ochoty na taki wyczyn kolejny raz. Jeśli nie cesarka, to znieczulenie.Nikt nie jest mnie w stanie przekonac do naturalnego porodu- to dla mnie nie do przeżycia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moja koleżanka przed porodem zastanawiała się, czy rodzić naturalnie czy przez cesarkę. Lekarz jej odradzał cesarskie cięcie, argumentując, że jest to przecież operacja. Jednak powiedział, że jeśli bardzo chce, to może wybrać cesarkę, bo zawsze znajdzie się jakiś powód medyczny do wykonania cięcia. Z drugiej strony niektórzy lekarze nie chcą udzielać informacji o ewentualnych powikłaniach, o zaletach i wadach cesarki. Sami namawiają na zabieg, bo mogą sobie zaplanować czas. Chore jest też to, że przyszłe matki są zamiast u lekarzy szukają porad u koleżanek lub na forach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To bardzo ciekawy artykuł i temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.