Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9690 miejsce

"Cesarz" - w zamkniętym kręgu kontrastów świata Hajle Sellasje

– To był mały piesek rasy japońskiej. Nazywał się Lulu. Miał prawo spać w łożu cesarskim. W czasie różnych ceremonii uciekał cesarzowi z kolan i siusiał dygnitarzom na buty...

– ...Panom dygnitarzom nie wolno było drgnąć ani zrobić żadnego gestu, kiedy poczuli, że mają mokro w bucie. Moją funkcją było chodzić między stojącymi dygnitarzami i ocierać im mocz z butów. Do tego służyła ściereczka z atłasu. To było moim zajęciem przez dziesięć lat.


Tymi słowami rozpoczyna się kilkuset stronicowa relacja współpracowników i świadków rządów cesarza Etiopii Hajle Sellasje. Czytam je rzucony na kolana niczym sługa, ocierający "super-wypasioną" szmatką obsiusiane obuwie dygnitarzy. To nie będzie recenzja. Są książki, których recenzji napisać się może nie da. A na pewno jest to zadanie trudniejsze niż komukolwiek się wydaje. Do takich utworów należy niewątpliwie "Cesarz" Ryszarda Kapuścińskiego.

Dla mnie dzieło szczególne. Na tyle szczególne, że wyrwało mnie z zamkniętej sieci świata sportu i zmusiło do podzielenia się swoim sposobem odbioru treści i nauk, które niesie. Kontrasty opisane w utworze Kapuścińskiego sprawiają, że z każdym kolejnym zdaniem coraz bardziej chcemy poznawać zwyczaje panujące w kraju cesarza, warunki, z góry określone sztywne etykiety dworskie i wzorce ludzkich zachowań, nienaruszalne rytuały i absurdalne obowiązki człowieka. Próbujemy zrozumieć inny, odległy, lecz w końcu znajdujący się na tej samej planecie świat.

Z jednej strony świat luksusu, przepychu, bogactwa, z drugiej bieda i śmierć głodowa. Z jednej najznakomitsi goście Hajle Sellasje, obżerający się najrozmaitszymi kompozycjami kulinarnymi, w zatopionych w złocie pałacowych salach, z drugiej czekający pod pałacem na rybie głowy i śmierdzące resztki pokarmu biedacy. Z jednej śpiew wynajmowanych za górę pieniędzy artystów, z drugiej zaś przerażający jęk konających dzieci. To właśnie kontrasty czynią książkę Ryszarda Kapuścińskiego niezwykłą, wręcz mistrzowską.

Mistrz reportażu potrafił słuchać. Potrafił dostrzec w każdym człowieku jego wartość, mądrość, jaką można wydobyć i odpowiednio spożytkować. Na swojej dziennikarskiej drodze nigdy nie używał dyktafonu, co czyni jego zdolność oddania rozmowy wręcz niewyobrażalną. Tak narodził się "Cesarz", będący układanką relacji osób obcujących na co dzień z Hajle Sellasje.

Czytelnik poznaje najdokładniejsze szczegóły dnia codziennego etiopskiego przywódcy. Najdokładniejsze, a zarazem w pierwszym wrażeniu najmniej nawet ważne, wcale nie istotne, jednak składające się na ogólny obraz życia cesarza. A ten już wczesnym porankiem wybierał się na spacer, podczas którego zajęty karmieniem zwierząt słuchał donosów. Tak, słuchanie donosów było zapewne jednym z ulubionych zajęć Sellasje. Po kolei do władcy podchodzili kolejni donosiciele: Salomon Kedir, Asha-Walde-Mikael i inni. Każdy rywalizujący z następnym, każdy walczący o dodatkową sekundę uwagi cesarza, wymyślający coraz to bardziej ubarwione nowinki z minionej nocy w życiu państwa.

Bo przecież nawet kiedy pod osłoną mroku nie miało miejsca żadne ciekawe wydarzenie, żaden skandal, to przywódcy niczym nie zaskoczyć zwyczajnie nie można. Następnie Sellasje przybywał do pałacu, uprzednio dokładnie przygotowanego, rzecz jasna. Kolejne części poranka spędzał na tzw. "godzinie nominacji" i "godzinie kasy". Cesarz odbierał od swoich podwładnych nie to, co mówili, lecz to, co miało być powiedziane.

Pieniądz. Słowo mogące połączyć ludzi, częściej ich jednak dzieląc. I o takich podziałach mówi "Cesarz". Ukazuje absurdalną prawdę o zamykaniu oczu na dramaty biedniejszych grup społecznych. Hajle Sellasje zagnieżdżony w komforcie pałacu nie chciał zauważyć śmierci, cierpienia i głodu. Nie chciał spojrzeć w oczy konających poddanych, separował się od największych problemów społecznych. Cytując: – Pieniądz w kraju bogatym jest papierem wartościowym, za który na rynku kupuje pan towary, a w kraju biednym to wspaniały, gęsty, odurzający, obsypany kwiatem żywopłot, którym odgradza się pan od wszystkiego.

"Cesarz" szokuje typami ludzkich zachowań i obowiązków, obrazem zamykania się we własnym świecie i zajmowania rzeczami nieważnymi i drugorzędnymi kosztem życia bliźniego. Szokuje gwiazdozbiorem kontrastów, odmiennością człowieczego postrzegania otaczającej go rzeczywistości, szokuje życiem i śmiercią, bogactwem i biedą, radością i smutkiem, spokojnym snem i nocnym jękiem rozpaczy. Tak, żaden tekst nie jest w stanie przekazać istoty treści dzieła Kapuścińskiego, nie jest w stanie nauczyć tak, jak uczy każde zdanie relacji świadków rządów cesarza. Nie umiem także i ja wykrzyczeć przedstawionej absurdalności świata.


Powinienem chyba zakończyć czymś w stylu zachęcenia Was do przeczytania "Cesarza"...napiszę tylko, że nie polecam go ludziom, chcącym nadal tkwić w niewiedzy i nieświadomości dramatu, jaki rozgrywał się w Etiopii kilkadziesiąt lat temu, i rozgrywa się w każdym innym miejscu na świecie do dziś. Bo Etiopia to tylko wytwór formy wymiennej, a w jej miejsce możemy wpisać każdy kraj. Czy Hajle Sellasje to nie każdy z nas, często zamknięty w kręgu własnych problemów, nawet tych nic nie znaczących? Czy nie kochamy zadręczać się sprawami tak błahymi i wręcz głupimi, nie doceniając tego, co mamy?



Wikipedia:

Cesarz (1988 ), reportaż Ryszarda Kapuścińskiego o Etiopii po obaleniu monarchii, przechodzącej w wyniku rewolucji gwałtowne przemiany.

Pisarz nie ukazuje jednak bohaterów nowego reżimu, którzy uwolnili kraj z pęt anachronicznej i przestępczej monarchii. Zamiast tego przedstawia relacje byłych członków dworskiej kamaryli, należących do cesarskiej świty. Zamiast efektownego i zapewne łatwo poruszającego wyobraźnię opisu poniżeń, jakich doznawał naród pod rządami cesarza, pisarz rekonstruuje obraz systemu i to oczyma ludzi pałacu. Ich beznamiętne relacje, naszpikowane pozornie nieważnymi szczegółami, składają się na wizerunek obalonego reżimu, będąc zarazem dowodami rzeczowymi, świadczącymi o jego zbrodniczości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 09.11.2007 15:01

Dla mnie była to zawsze książka o tym, że nauka może działać na zasadzie rewolucji: nauka bywa rewolucją.
A że książka - to już zupełnie inna konstatacja - miejscami dla efektu literackiego i solidnej spójności bywa przerysowana, ubarwiona i przekłamana, nie zmienia faktu, że Kapuściński był (pokój jego duszy) wielkim pisarzem - a przez Amerykanów traktowany niemal z namaszczeniem.

Całkiem niezły tekst o "Cesarzu".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lulu jest moim ulubieńcem! Uwielbiam tez scenę porannego zdawania relacji, kiedy Hajle Sellasje nic nie mówi, nic nie robi, nawet nie mruga :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.