Facebook Google+ Twitter

Cezary Pazura Show

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-08-06 09:52

Rozmowa z aktorem Cezarym Pazurą o najbliższych planach

Kuba Zajkowski: Kuleje pan! Co się stało?

Cezary Pazura: Miałem operację. Lekarze wycięli mi narośl na stopie. Niestety, za wcześnie zdjęli mi szwy - stąd drobne komplikacje. Ale nie ma problemu, szybko się zagoi - to kwestia trzech tygodni.

KZ: Wkrótce rozpoczynają się zdjęcia do "Trzeciego oficera", kontynuacji "Oficera" i "Oficerów". Noga zdąży się do tego czasu zagoić?

CP: Z całą pewnością. Na planie mam się stawić dopiero pod koniec lipca. Czytałem już scenariusz "Trzeciego oficera". Podinspektor Marek Sznajder, którego gram, zdecydowanie się zmieni. Zacznie o siebie dbać i będzie walczył z nałogiem alkoholowym. Spotkają go również przeżycia rodzinne - zginie jego brat. Mój bohater będzie także próbował zbliżyć się do swojego syna. Sznajder znowu będzie odgrywał ważną rolę w serialu. Tym razem jego najbliższym współpracownikiem zostanie "Kruszon", którego gra Borys Szyc.

KZ: A co u Wiktora, którego pan gra w "Facetach do wzięcia"? U niego także zajdą jakieś zmiany?

CP: Nowe odcinki, które właśnie nagrywamy, są bardzo ciekawe. Mimo że scenariusze do tego serialu były pisane niemal 30 lat temu, to dotykały spraw, które są teraz bardzo aktualne. Na przykład w jednym z odcinków Wiktor i Roman (Paweł Wilczak - przyp. aut.) będą chcieli się wyciszyć. Nietypowe będzie jedynie to, że pójdą do… klasztoru! W "Facetach do wzięcia" pokazujemy ludzkie ułomności. Okazuje się, że z odcinka na odcinek one się pogłębiają i zaczynają być… nieznośne. Będzie bardzo rozczarowany. Siła tego serialu polega na tym, że pokazuje ludzkie cechy i odruchy, które są od lat niezmienne. To samo próbuję robić w kabarecie. Rzadko sięgam do polityki, staram się wyciągać tematy obyczajowe. Od lat mamy podobne wady. Lubimy się obżerać, napić wódki. To się nie zmienia.

KZ: Szykuje się pan jeszcze do jakichś nowych przedsięwzięć zawodowych?

CP: Zaryzykowałem - zainwestowałem własne pieniądze i będę nagrywał trzy płyty DVD z moimi najlepszymi kabaretami z 10 lat. Wybrałem ze wszystkich tekstów 4,5 godziny materiału. Całość została zarejestrowana podczas moich występów w jednym z poznańskich teatrów. Płyty będą wzbogacone o fragmenty filmów, w których grałem i inne ciekawe dodatki. Chcę to wydać jesienią.

[b]KZ: Pana kabaret to tak zwany "One man show". Wzoruje się pan na amerykańskich mistrzach tego gatunku?


CP: Oczywiście. W czasach, kiedy zaczynałem przygodę z kabaretem, było trzech takich gigantów - Whoopi Goldberg, Jim Carrey i Eddie Murphy. Oni robili genialny "One man show". Ale moim największym idolem jest John Cleese. On ma niesamowitą fizjonomię i jest bardzo śmieszny. Niedoścignionym ideałem serialu komediowego jest dla mnie "Hotel Zacisze", w którym główną rolę gra właśnie Cleese. To coś niebywałego. Gdy Maciej Ślesicki namawiał mnie, żebym zagrał w "13 posterunku", zapytał, czy lubię "Hotel Zacisze". Kiedy powiedziałem, że tak, odparł, iż zrobimy to jeszcze lepiej! Takie wyzwania bardzo mnie interesują. "Faceci do wzięcia" to kolejny, po "13 posterunku" i "Czego się boją faceci, czyli seks w mniejszym mieście", serial komediowy, w którym gram. Zauważyłem, że pewne tematy się powielają, ale można na nie spojrzeć z zupełnie innej strony. Człowiek ze swoimi wadami jest beczką bez dna. Myślę, że to, iż możemy się śmiać sami z siebie, jest wentylem bezpieczeństwa. Od jakiegoś czasu coraz mniej rzeczy mnie bawi. Ciągnie mnie do głębokich przemyśleń i poszukiwania w życiu duchowości.

KZ: Te rozmyślania przyszły z wiekiem?

CP: Tak. Na każdego przychodzi pora. W moim przypadku cezurą były 40 urodziny. Niektórzy mówią, że to kryzys wieku średniego, ale ja nazwałbym to raczej rozwojem albo przemianą. Młody człowiek marzy, żeby mieć mieszkanie, samochód, rodzinę. A w momencie, gdy się tego dorabia, zadaje sobie pytania - Co dalej? Gdzie w tym wszystkim jest moje miejsce? Każdego to dotyka. Proszę sobie wyobrazić, że gdy idę teraz do księgarni, to moje oczy zwracają się ku innej literaturze niż kiedyś. Szukam filozoficznych książek z pogranicza religii. Czasy się zmieniły, cywilizacja pędzi do przodu. Posługujemy się gadżetami, jesteśmy nastawieni na nowości. Jestem już w takim wieku, że mnie to trochę przerosło. Chociaż z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia bez internetu.

KZ: A propos gadżetów. Ma pan jeden i to konkretny - porsche!

CP: Bardzo fajny samochód. To Boxter S z silnikiem o mocy 295 koni mechanicznych. Mam go od trzech miesięcy. Wcześniej jeździłem innymi autami tej marki - cayenne i 911 carrera 4S. Zdaje się, że Porsche w 2008 roku ma wypuścić na rynek pierwszą 4-drzwiową limuzynę. Czekam na nią.

KZ: Ma pan szansę wykorzystać moc tego samochodu na marnych polskich drogach?

CP: Tak, jest bardzo przydatna przy wyprzedzaniu i innych manewrach na drodze. Ale - o czym niedawno się przekonałem - nie zawsze mogę z niej skorzystać. Parę dni temu jechałem z Iławy do Poznania, a w Bydgoszczy był straszny korek - stałem w nim ponad godzinę. Gdy dojechałem do celu, spojrzałem na średnią prędkość podróży. Wyszło 62 kilometry na godzinę!

KZ: Lubi pan wcisnąć gaz do dechy?

CP: Czasami lubię. Mój rekord to 306 kilometrów na godzinę. Rozpędziłem się do takiej prędkości carrerą 4S na autostradzie pod Poznaniem. Mój kolega tym samym samochodem wyciągnął 320. Z kolei boxterem S ze zdjętym dachem najszybciej jechałem 270 kilometrów na godzinę.

Kuba Zajkowski - Dziennik Zachodni
LR

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

A gdzie pytanaia osobiste? W kolorowych gazetach piszą o kryzysie małżeństwa Czarka. Szkoda, że takie nie padło..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.