Facebook Google+ Twitter

Cezary Żak: "Aktorstwo troszkę zaczęło mnie nużyć"

O Teatrze, reżyserii, spotkaniach z publicznością oraz najnowszych planach zawodowych opowiada aktor Cezary Żak.

Fot. Archiwum – Izabela Kuna, Lech Lichota, Cezary Żak, Rafał Królikowski i Renata Dancewicz w sztuce autorstwa Erica Chapella i w reżyserii Cezarego Żaka / Fot. Fot. Materiały promocyjneZacznijmy od tego, że w Cieszynie pojawia się Pan nie tylko jako aktor, ale także reżyser "Złodzieja". To nie jest Pana pierwsza przygoda z reżyserowaniem, ale proszę powiedzieć, czy lepiej czuje się Pan jako reżyser, czy jako aktor?

- Większe doświadczenie mam jako aktor, reżyseria to nowość w moim życiu. Gdyby przyszło mi dzisiaj wybierać między rolą a reżyserią, wybrałbym reżyserię. To coś, co mnie kręci bardziej w tej chwili, chociaż jest znacznie trudniejsze od aktorstwa. Teraz muszę "pożenić" te dwie funkcje.

I…Pana główna rola. Czy nie było trudno pogodzić pracy nad scenariuszem, a nad rolą?

- Było trudno. Na jakieś dwa tygodnie przed premierą tego przedstawienia zorientowałem się, że największe pretensje mam do jednego z aktorów, czyli do siebie. Widziałem, że mój bohater jeszcze nie do końca jest gotowy, więc musiałem się skupić na dwa tygodnie przed premierą nad własną pracą aktorską, a nie nad reżyserską. Na szczęście doszedłem do końca.

Fot. Archiwum – Izabela Kuna, Lech Lichota, Cezary Żak, Rafał Królikowski i Renata Dancewicz w sztuce autorstwa Erica Chapella i w reżyserii Cezarego Żaka / Fot. Fot. Materiały promocyjneJak sam Pan powiedział w jednej z zapowiedzi: "Złodziej to wiele okazji do żartu, ale także do refleksji". Czy może Pan coś zdradzić zza kulis powstania spektaklu?

- To komedia kryminalna, którą ja tworzyłem bardziej jako kryminał, niż komedię. Starałem się nie zrobić przedstawienia na temat głównego bohatera, czyli Złodzieja, co wiem, że w przypadku poprzedniego przedstawienia, w którym grał Jan Kobuszewski miało miejsce, tylko chciałem zrobić przedstawienie o relacjach między tą czwórką bohaterów, czyli przyjaciółmi.

Również o tym, co zburzyło się w tych relacjach. To było dla mnie istotniejsze w tym przedstawieniu i na to chciałem zwrócić uwagę. Mamy wiele takich głosów po tym przedstawieniu, że ludzie rzeczywiście w sztuce, jak i tych relacjach widzą bardzo wiele z własnego życia i odnajdują wspólne mianowniki, jeśli chodzi o zachowanie tej czwórki bohaterów.

Do jakich odbiorców skierowany jest spektakl?

- Do każdego dorosłego widza.

Lubi Pan spotkania z publicznością?

- Lubię, chociaż bardzo rzadko się z nimi spotykam, bo mam mało czasu, ale powiedzmy, że 2-3 razy w roku uda mi się spotkać z widzami. Lubię dlatego, że się dowiaduję od ludzi, czy moja praca ma sens i czy idę w dobrym kierunku.

Przechodząc do ról telewizyjnych, od lat wciela się Pan w postaci, które niezmiennie i za każdym razem okazują się ogromnym sukcesem. Tak było kilka lat temu przy "Miodowych latach", tak jest ponownie przy "Ranczu". W czym tkwi sukces tych produkcji?

- Na to składa się wiele rzeczy. W przypadku "Rancza" na przykład to świetny scenariusz, który dla aktorów jest niezwykłą pożywką do dobrej pracy, reżyser, który wie, czego chce i wie, co robi oraz aktorzy, którzy w większości przypadków mają dobry gust. Na to się składa sukces "Rancza".

W tym roku serial Ranczo otrzymał TELEKAMERĘ. Czy było to dla Pana zaskoczeniem?

- Nie. Wierzyłem bardzo w to, że dostaniemy tę Telekamerę…

Oprócz tego od jakiegoś czasu z Panią Kasią prezentuje Pan program "Dziś wieczór z Teatru do kabaretu". Jak to pogodzić? Nie jest czasem trudno?

- Trudno, dlatego nie tak często to gramy, gramy to max. do 10 razy w roku. Jeżeli organizator na tyle wcześnie do nas zadzwoni i zarezerwuje termin, to jedziemy. Jeżeli nie, to nie.

Które z tych wcieleń zawodowych najbardziej Pan lubi? Aktor, reżyser, kabareciarz? Ma Pan nawet książkę na swoim koncie…

- Reżyseria to coś, co ostatnio bardzo mnie wciągnęło, lubię to robić. Za miesiąc zaczynam kolejne próby w Och Teatrze u Krystyny Jandy. Muszę przyznać, że aktorstwo po 30-tu latach pracy troszkę zaczęło mnie nużyć, zawsze bardzo dużo grałem i wiem od starszych kolegów, że następuje taki moment w życiu artystycznym każdego aktora, że ma trochę dość grania i chętnie zająłby się czymś innym.

Mariola Morcinková z Cezarym Żakiem tuż po zakończonym wywiadzie przed spektaklem Jakie najbliższe plany zawodowe?

- Jak wspomniałem, za miesiąc zaczynam próby w Och Teatrze do sztuki pt. "Truciciel" Erica Chapella, (to ten sam autor, który napisał "Złodzieja".) Premiera odbędzie się 28 maja, to plany teatralne, jeździmy cały czas z przedstawieniami po Polsce, gram w Och Teatrze, obecnie w siedmiu tytułach, więc gram bardzo dużo, zaczynam nowy serial w maju, który będzie się nazywał "Zakład", od sierpnia będziemy kręcić najnowszy, ostatni już sezon "Rancza".

(Rozmawiała Mariola Morcinková)









Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Z przyjemnością przeczytałam wywiad. Uwielbiam serial "Ranczo". Cenię pana Żaka - świetny aktor. Polecam rozmowę!:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.