Socjologowie zachwycają się internetem, bo poszerza zakres publicznej debaty, wzmacnia głos wykluczonych, wyzwala obywatelską energię i chęć współpracy. Nie w Polsce. Jak to się stało, że najdoskonalsze wynalezione przez człowieka narzędzie komunikacji u nas zamieniło się w medium frustratów, ociekające jadem, zazdrością i wulgaryzmami?
http://www.polityka.pl/chmowo/Lead30,936,297802,18/Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Maria Selke 11.08.2009 10:46
Nie tylko, ale na pewno w znacznym stopniu. Pozorna anonimowość likwiduje hamulce i pozwala na zaprezentowanie wszelkiej maści opinii, ujście dla zgromadzonej agresji, rozgoryczenia, wściekłości, które są w wielu przypadkach wypadkową zbyt dużych dysproporcji w statusie majątkowym czy społecznym ludzi.
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +1963)