Facebook Google+ Twitter

Challange Cup: Tytan AZS lepszy od Politechniki

Pierwsza odsłona finału dla "Akademików" z Częstochowy. Byli drużyną dojrzalszą i mieli lidera w osobie niezawodnego Dawida Murka. Politechnika grała ambitnie, ale brakowało jej ogrania w meczach o taką stawkę.

 / Fot. PAP/Leszek SzymańskiTo pierwszy w historii finał, którego rozstrzygnięcie pozostaje wewnętrzną sprawą polską. Gospodarze na swojej drodze odprawili m.in. silny rosyjski Dynamo Krasnodar i egzotyczny (z kenijskim atakującym) rumuński Tomis Constanca. Goście w kartotece mają m.in. hiszpańską Unicaję Almerię i francuski Rennes Volley.

Dodatkowego smaczku rywalizacji nadawała przeszłość: trener Politechniki Radosław Panas większość swojego siatkarskiego życia spędził w Częstochowie - jako zawodnik pięć razy cieszył się z tytułu mistrza Polski, potem przez trzy sezony prowadził zespół jako trener. Do stolicy przeniósł się w sezonie 2009/2010 roku. Lata swojej świetności w hali Polonia spędzili Marcin Nowak i Grzegorz Szymański. Paweł Mikołajczak i Krzysztof Wierzbowski kierunek Warszawa wybrali odpowiednio rok i dwa lata temu.

Ranga spotkania przytłoczyła obie zespoły. Po nerwowym początku tremę pierwsi opanowali częstochowianie, który wyszli na prowadzenie 14:10, głównie dzięki weteranom Krzysztofowi Gierczyńskiemu i Dawidowi Murkowi. Mimo że Politechnika złapała kontakt punktowy, końcówkę lepiej rozegrali świetnie dysponowani w bloku i unikający własnych błędów siatkarze Tytanu.

Pierwsza faza drugiej partii przypominała scenariusz pierwszej - walka punkt za punkt, po czym znowu na kilka oczek odskoczyli "Akademicy" z Częstochowy. Trwał koncert Murka, najskuteczniejszego zawodnika całego meczu (21 punktów). Przy stanie 14:18 w szeregach gości nastąpiło jednak rozluźnienie łatwo wypracowaną przewagą. Znacznie pogorszyła się jakość przyjęcia, spadł procent skończonych ataków. Bardziej wyrównany przebieg gry wreszcie rozgrzał ponad dwutysięczną publiczność w ursynowskiej Arenie. Jak na finał przystało były długie akcje, efektowna gra w obronie i ryzyko w ataku. Tym razem to Politechnika ustrzegła się pomyłek. Atak rezerwowego Grzegorza Szymańskiego z prawego skrzydła zakończył set.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.