Facebook Google+ Twitter

Chałtura na piedestale

Przez ostatnie dziesięciolecia chałtura była synonimem niskiej jakości dokonań artystycznych, najczęściej realizowanych dodatkowo, na prowincji, wstydliwie i oczywiście tylko dla pieniędzy.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Shure_mikrofon_55S.jpg / Fot. Wikipedia

Chałtura na marginesie


Do czasu zmian ustrojowych w Polsce, artyści zawodowi działali w wygodnym systemie, zapewniającym stałą pensję i możliwość wstydliwego, acz tłustego zarobku za wakacyjne chałturzenie. Jeżeli dołożyło się do tego udział w jakimś filmie, to trudno raczej było narzekać na materialną stronę życia. Co prawda, stawki za wszelakie występy były ustalane urzędowo, ale mecenat państwowy zapewniał dużą liczbę miejsc pracy i sporo okazji do zarobku, w tym intratne wyjazdy do innych krajów bloku wschodniego.

Po zmianach ustrojowych w Polsce, rozpoczęła się masowa komercjalizacja działalności artystycznej, a mecenat państwowy zaczął kurczyć się z roku na rok. Ciepłe i pewne posady większości zawodowych artystów zaczęły się niebezpiecznie chwiać a instytucje artystyczne
borykać z kłopotami finansowymi. Dawny blok wschodni stracił nagle zainteresowanie importem artystów z Polski, bo tam również szeroki strumień państwowych pieniędzy przeszedł do historii. Artyści świata teatru, filmu i piosenki znaleźli się na rozdrożu.

Początek rozkwitu


Natura nie znosi próżni, a więc coraz większą rolę zaczęła odgrywać chałtura. Kiedyś marginesowa, lekceważona nagle znalazła znakomitą pożywkę. Na początku przemian , niektórzy ze znanych artystów teatru i filmu głośno grzmieli i krytykowali chałturę, którą oficjalnie i bez wstydu zaczęli uprawiać ich młodsi koledzy. Po pewnym czasie i ta bariera pękła, gdy w reklamach ujrzeliśmy niegdysiejszych mentorów, zajadających się lodami i kupujących najbardziej banalne produkty.

I potem już poszło na żywioł, a chałtura weszła na salony. W ciągu niewielu lat jej pejoratywny wydźwięk nieomal zupełnie zanikł, gdyż artyści podjęli wielką medialną krucjatę o nadanie chałturze dobrego imienia. To karkołomne z pozoru działanie uspokajało ich wrażliwe sumienia, a równocześnie miało wpajać w innych obywateli przekonanie, że cokolwiek artysta robi jest Wielką Sztuką, a jeżeli czasami nie jest, to służy wyłącznie załataniu jego dziury budżetowej (do czego ma pełne prawo).

I trzeba ze zgrozą przyznać, że w sporej części się to udało, a tam gdzie były wątpliwości co do sensu pewnych "artystycznych” dokonań , to moc pieniądza natychmiast je rozwiała. Rodacy ze zrozumieniem przyjęli, że artysta też człowiek, a „pieniądz nie śmierdzi”.

Piedestał


I tak chałtura stanęła na piedestale i trwa tam mocno i pewnie. Wszystko na sprzedaż, nie ma tabu. Radykalnie odwróciły się proporcje i teraz to sztuka przez duże S stała się marginesem, a chałtura normalnością.

Efektem takiego panowania stała niebywała zmiana w źródłach popularności artystów. Spora ich grupa stała się wyłącznie celebrytami, inna - od razu poprzestała na byciu mini celebrytami, bo ich własne dokonania w ogóle nie miały nic wspólnego ze sztuką (pomimo występów telewizyjno-kinowych). Inne kariery niegdysiejszych gwiazd polskiego kina i teatru drastycznie zmutowały, przepoczwarzając się w banalną sprzedaż swoich wizerunków masowym mediom i kojarzenia się z bankami i proszkami do prania.

Najgorsze jest to, że owa nobilitacja chałtury na dobre zadomowiła się we współczesnej
polityce. Można zaryzykować twierdzenie, że spora część polityków przestałaby istnieć, gdyby nagle Stwórca zlikwidował chałturę. Ich byt polityczny pękłby w jednej chwili jak bańka mydlana, bo oprócz chałturzenia i straszenia nie ma w nich nic , co zapisałoby się w pamięci obywateli. Dodatkowym zagrożeniem jest przenikanie tak rozumianej chałtury, bylejakości
do innych sfer aktywności społecznej.

Dlatego walczmy, by całokształt naszego życia społecznego nie zamienił się w „superchałturę”.
Podejmijmy więc mądre decyzje w czasie kolejnych wyborów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 19.10.2010 18:26

Tak jak Barbara pisze, chałtura była jest i będzie, w końcu jest to sposób zarobkowania.... Dobrze by było jak tych " chałturników" odrobinkę by przez rzeszoto przepuszczono i musieli by spełnić pewne warunki.... Inaczej zaleje nas ta plaga. Temat ciekawy i godny uwagi, przybijam od siebie 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.10.2010 20:42

Na początku jest socjalizacja, później wychowanie, nauka, wykształcenie. Od rodziców i domu rodzinnego zależy najwięcej. To rodzice powinni kształtować wrażliwość artystyczną. Programy szkolne też nie są bez znaczenia. No i nieszczęsna telewizja misyjna. Tragedia.
Niezwykle ważny problem, Wojciechu. Dobrze ujęte i napisane. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto,

"Aspiruje" do miana sztuki na takiej samej zasadzie, jak reklama skuteczności produktu do jego rzeczywistej skuteczności. Tylko, że my nie musimy "kupować", ani samego produktu, ani jego "aspiracji".

Tylko, żeby się bronić, trzeba mieć punkt odniesienia. I w ten sposób znów wracamy do wychowania, edukacji i wykształcenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poza preferencjami genetycznymi za kształtowanie gustów odpowiadają głównie trzy środowiska: dom rodzinny, szkoła i telewizja. W doborze lektur szkolnych, gdzie decydującymi arbitrami powinni być poloniści, za duży udział mają politycy. Muzyka i plastyka, przez dziesięciolecia traktowane jako szkolne michałki, ostatnią reformą szkolną zostały dobite, już nie są na marginesie, ale poza nim. A jeśli telewizja publicza nie potrafi raz na tydzień w programieI, bądź II pokazać widowiska teatralnego wieczorem, to o jakiej misji mówimy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedyś chałturzenie było czymś wstydliwym, a obecnie stało się normą.
W ciągu ostatnich lat miałem kilka przypadkowych okazji do zetknięcia się z typowym chałturzeniem w centrach handlowych. Tłumek objuczony siatkami lub pchający wózki sklepowe zbierał się koło małej sceny by zobaczyć znanego artystę. Coś na kształt małpy w zoo, bo o wrażeniach artystycznych zupełnie nie można było nic powiedzieć. Naród nie słuchał tego co artysta recytuje lub śpiewa, tylko oglądał i palcem pokazywał dzieciom. Artystyczny fast food dla duszy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powiedziałabym, że nie tylko proporcje się zmieniły. Rozmyły się granice - wczorajsza chałtura dziś aspiruje do miana sztuki. Nb. spotkało to nawet sztukę kulinarną - np. McDonald's Corporation dumnie nazywa swoje bary restauracjami:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda, że mamy wybór. Lecz generalnie chodzi o wysokość poprzeczki i obniżanie standardów. A to już nie powinno być obojętne publicznym środkom przekazu, Ministrowi od Kultury i Sztuki. Sama stacja Kultura TVP nie wystarcza. Co prawda chałtura wciąż ma znaczenie raczej pejoratywne, lecz celebryta to już zaszczyt.
Niestety standardy obniżane są, bo ciężko o pomysł. Jakikolwiek. Tak więc pomysłem staje się cokolwiek. I w tym zalewie bylejakości sami się takim stajemy. Może to wsteczny analfabetyzm do którego nas zaganiają?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Boszeeee... zjawisko, nie art :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam, pomyliły pojęcia, nie pomylili...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A artysta też człowiek, musi z czegoś żyć.
Instancje powołane do pełnienie misji, pomylili pojęcia lub nie rozumieją, jakie zadanie na nich spoczywa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.