Pozycja materiału w rankingach:
Przez ostatnie dziesięciolecia chałtura była synonimem niskiej jakości dokonań artystycznych, najczęściej realizowanych dodatkowo, na prowincji, wstydliwie i oczywiście tylko dla pieniędzy.

Zobacz także:
Artykuły
(113)
Galerie
(12)
Średnia ocen
(4.31)
Wiek: 54 | Miejscowość: Kluczbork | Kraj: Polska
O mnie: podobno niegłupi facet ciekawy świata, unikat urodzony w Sopocie (gdzie od 53 lat nie ma już porodówki)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 19.10.2010 18:26
Tak jak Barbara pisze, chałtura była jest i będzie, w końcu jest to sposób zarobkowania.... Dobrze by było jak tych " chałturników" odrobinkę by przez rzeszoto przepuszczono i musieli by spełnić pewne warunki.... Inaczej zaleje nas ta plaga. Temat ciekawy i godny uwagi, przybijam od siebie 5*
Autor usunął profil 18.10.2010 20:42
Na początku jest socjalizacja, później wychowanie, nauka, wykształcenie. Od rodziców i domu rodzinnego zależy najwięcej. To rodzice powinni kształtować wrażliwość artystyczną. Programy szkolne też nie są bez znaczenia. No i nieszczęsna telewizja misyjna. Tragedia.
Niezwykle ważny problem, Wojciechu. Dobrze ujęte i napisane. 5*
Artur Wojnowski 18.10.2010 00:17
Pani Marto,
"Aspiruje" do miana sztuki na takiej samej zasadzie, jak reklama skuteczności produktu do jego rzeczywistej skuteczności. Tylko, że my nie musimy "kupować", ani samego produktu, ani jego "aspiracji".
Tylko, żeby się bronić, trzeba mieć punkt odniesienia. I w ten sposób znów wracamy do wychowania, edukacji i wykształcenia.
Tadeusz Starzyk 17.10.2010 20:22
Poza preferencjami genetycznymi za kształtowanie gustów odpowiadają głównie trzy środowiska: dom rodzinny, szkoła i telewizja. W doborze lektur szkolnych, gdzie decydującymi arbitrami powinni być poloniści, za duży udział mają politycy. Muzyka i plastyka, przez dziesięciolecia traktowane jako szkolne michałki, ostatnią reformą szkolną zostały dobite, już nie są na marginesie, ale poza nim. A jeśli telewizja publicza nie potrafi raz na tydzień w programieI, bądź II pokazać widowiska teatralnego wieczorem, to o jakiej misji mówimy?
Wojciech Arciszewski 17.10.2010 19:51
Kiedyś chałturzenie było czymś wstydliwym, a obecnie stało się normą.
W ciągu ostatnich lat miałem kilka przypadkowych okazji do zetknięcia się z typowym chałturzeniem w centrach handlowych. Tłumek objuczony siatkami lub pchający wózki sklepowe zbierał się koło małej sceny by zobaczyć znanego artystę. Coś na kształt małpy w zoo, bo o wrażeniach artystycznych zupełnie nie można było nic powiedzieć. Naród nie słuchał tego co artysta recytuje lub śpiewa, tylko oglądał i palcem pokazywał dzieciom. Artystyczny fast food dla duszy...
Marta Jenner 17.10.2010 18:30
Powiedziałabym, że nie tylko proporcje się zmieniły. Rozmyły się granice - wczorajsza chałtura dziś aspiruje do miana sztuki. Nb. spotkało to nawet sztukę kulinarną - np. McDonald's Corporation dumnie nazywa swoje bary restauracjami:)
Robert Grzeszczyk 17.10.2010 18:27
To prawda, że mamy wybór. Lecz generalnie chodzi o wysokość poprzeczki i obniżanie standardów. A to już nie powinno być obojętne publicznym środkom przekazu, Ministrowi od Kultury i Sztuki. Sama stacja Kultura TVP nie wystarcza. Co prawda chałtura wciąż ma znaczenie raczej pejoratywne, lecz celebryta to już zaszczyt.
Niestety standardy obniżane są, bo ciężko o pomysł. Jakikolwiek. Tak więc pomysłem staje się cokolwiek. I w tym zalewie bylejakości sami się takim stajemy. Może to wsteczny analfabetyzm do którego nas zaganiają?
Stefania Najsarek 17.10.2010 17:40
Przepraszam, pomyliły pojęcia, nie pomylili...
Stefania Najsarek 17.10.2010 17:38
A artysta też człowiek, musi z czegoś żyć.
Instancje powołane do pełnienie misji, pomylili pojęcia lub nie rozumieją, jakie zadanie na nich spoczywa.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +135)