Facebook Google+ Twitter

Chaos i brak pomysłu - refleksja o "Popiełuszce"

Miał być film, który pokazuje Popiełuszkę nie tylko jako herosa, ale również zwykłego człowieka. Miało być dzieło, które honoruje jego pamięć, ale także pokazuje czasy komunizmu i ludzi, którzy postanowili z nim walczyć. Efekt połowiczny.

Sonda

Twoja ocena filmu (w skali szkolnej, od 1-6)

Prace nad filmem trwały kilka lat. Zebrano ciekawych aktorów, uzyskano patronat prezydenta RP, wsparcie finansowe od licznych sponsorów. Praktycznie wszyscy dopingowali twórców, by stworzyli film naprawdę wybitny i by mierząc się z tematem bolesnym, nie popłynęli na zwodnicze wody taniego sentymentalizmu i łatwych chwytów. Niestety, doping nic nie pomógł.



Plakat promujący film / Fot. http://d.wiadomosci24.pl/g2/0d/32/2c/89266_1234920794_31ae_p.jpegFilm Wieczyńskiego jest wyjątkowo nierówny i chaotyczny. Oprócz ostatnich trzydziestu minut, kiedy to naprawdę wznosi się na wysoki poziom, pierwsze dwie godziny są tylko i wyłącznie zbitkiem nie do końca przystających do siebie scen, skrótem życia ks. Popiełuszki i wyprawką z historii polskiego oporu przeciw komunizmowi od momentu podpisania porozumień sierpniowych, po śmierć księdza. Należy dodać, że zbitką wyjątkowo nieudaną. Momentami widać, że reżyser, dla którego jest to praktycznie pierwszy duży film, nie poradził sobie z ogromem przedsięwzięcia jakie wziął na swoje barki. Nie można mu zarzucić braku dobrych chęci, a właśnie wręcz przeciwnie, ich nadmiar. Kilku, kilkunastu scen w tym filmie po prostu nie powinno być. Chociażby scena wprowadzenia stanu wojennego i histerii żony internowanego jest po prostu źle zagrana i napisana, maksymalnie nieprofesjonalna i źle wyreżyserowana. Naprawdę rodzi się pytanie- dlaczego mimo wszystko została umieszczona w filmie?



Ten przykład uwidacznia podstawowy problem Wieczyńskiego, nie tylko reżysera, ale również i scenarzystę "Popiełuszki", jakim jest po prostu brak pomysłu na opowiedzenie historii Popiełuszki. Widać, że chciał za dużo naraz i wtłoczył w jeden film zarówno kino akcji, jak i quasi-wojenne, komedię i dramat. Pierwsze dwie godzinny chaosu i wiele znaczących, owszem, ale równie od siebie oderwanych scen (strajki, manifestacje, procesy, msze itd), są po prostu słabe. I niestety, często nie tylko ze względu na owy bezład, ale również błędy czysto warsztatowe - źle napisane i zagrane sceny.



Wieczyński chciał za dużo i być może zabrakło mu dystansu do filmu, a także człowieka, który by mu po prostu powiedział, że trzeba z niektórych rzeczy zrezygnować. Tymczasem, mam nieodparte wrażenie, że widzimy cały efekt pracy zespołu ergo wszystko co zostało uwiecznione na taśmie, każda scena, znalazła się w filmie! Nie wiem czy tak było faktycznie, ale naprawdę łatwo o takie wrażenie po obejrzeniu "Popiełuszki".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

okay!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plusem pod innym artykułem. Niech wyjdzie na zero;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jak mam zrekompensować Ci tego "-"? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Największe zarzuty można mieć jednak co do roli samego Popiełuszki, którego ludzkość i sympatyczność objawia się przede wszystkim ciągłym wręczaniem kanapek przygotowywanych dla niego przez siostry, innym ludziom. Zdaję sobie sprawę, że wpadam tutaj w pewną przesadę, jednak naprawdę, bycie sympatycznym nie musi oznaczać ciągłego uśmiechu i generalnego "zdelikacenia". A taki właśnie jest Popiełuszko Adama Woroniewicza."

W tym fragmencie swoje pretensje kieruje przede wszystkim do scenarzysty i reżysera (jedna osoba), który tak, a nie inaczej postanowił pokazać Popiełuszką. Co do talentu Woroniewicza nie mam wątpliwości! Widziałem go w dwóch przedstawieniach Teatru Powszechnego i w obydwu spisał się rewelacyjnie! I bardzo cieszę się, że on zagrał Popiełuszkę.

Powtórzę, nie mam pretensji do niego, a do reżysera, który, moim zdaniem, zdecydował się na błędny wariant opisu- hagiografię, która, choć zasłużona, z natury rzeczy wypada blado. Moim zdaniem.

"Trzeba jednak podkreślić, że większość tych zarzutów dotyczy pierwszych dwóch godzin filmu. Dokładnie po takim czasie "Popiełuszko" wchodzi na zupełnie inny poziom. Atmosfera filmu gęstnieje, a delikatny i miałki Popiełuszko w interpretacji Woroniewicza, przemienia się w człowieka zgnębionego, smutnego i zastraszonego, czującego strach. Dopiero w tym momencie widzimy w Popiełuszce prawdziwego człowieka."

I właśnie za te ostatnie półgodziny bije brawo Woroniewiczowi, bo tutaj gra naprawdę bardzo dobrze i ma szansę pokazać swój talent aktorski.

Minus jednak boli;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakość tekstu jest na tyle dobra, by dać +, lecz to, co ze sobą niesie, przepraszam, ale nie. Myślę, że na początku, przed premierą filmu, narobił się niepotrzebny rozgłos i ludzie po prostu "napalili się" na "Popiełuszkę". Minus za to, że wg mnie i wg większości, Woronowicz zagrał naprawdę kapitalnie, nie chodzi mi już o jego emocjonalność, ale o talent aktorski. Obejrzałam nawet wywiady z tym aktorem i tak, jak się spodziewałam - jest po prostu ludzkim człowiekiem, że tak to ujmę i niezwyczajnym aktorem. Bronię jedynie jego kunsztu, bo wg Ciebie on też jest winny temu, że "Wolność jest w nas" nie jest majstersztykiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przede wszystkim rodzi się pytanie czy mam oceniać film patrząc na to czy jest made in Poland i kierować się wtedy, niezrozumiałym dla mnie, sentymentem do polskiej kinematografii, której wiele można wybaczyć i stosować wypada inne kryteria oceny, czy też po prostu, chłodno i z dystansem ocenić produkt filmowy?

Ja wybieram opcję drugą. Dla mnie ten film jest po prostu, wg kryteriów artystycznych, słaby. Nie przeczę jednak, że niesie ze sobą duży ładunek emocjonalny, ani nie krytykuje tego, że powstał. Wręcz przeciwnie, co zresztą znajduje swoje odzwierciedlenie w podsumowaniu tekstu.

I teraz wracając do sprawy minusów- stawiane są za jakość tekstu czy za pogląd w nim zawarty? Jeżeli za to drugie, to przytoczę tylko starą maksymę: "De gustibus non deliberandum est" i pokiwam z niedowierzaniem i niezrozumieniem głową.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak na polską kinematografię - film bardzo dobry, uratował film pan Woronowicz, którego Ty negatywnie oceniasz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szczerze? Film nie jest może genialny, ale po co szukamy ideałów? Nie ma takowych. Woronowicz zagrał kapitalnie, po prostu aż się chciało poznać tego człowieka. Wygląd, głos, mimika - wszystko na tak. Scena z żoną internowanego - faktycznie - słaba, jakaś taka "cudowana", histeria, jakby co najmniej kobieta była na dragach. Scena z joggingiem Popiełuszki - można się pośmiać, również śmieszne epizody z propozycją namalowania obrazu olejnego i z nazwskiem 'Popiełuszko' - jak łóżko hehe... Albo Kościuszko, Moniuszko. Ostatnie 30 minut - przyznam, łza się zakręciła w oku. Serdecznie film polecam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam tylko pytanie- czy ten minus jest za jakość tekstu czy też za treść i pogląd w nim zawarty?

Komentarz został ukrytyrozwiń

minus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.