Facebook Google+ Twitter

Chaos na bank. Kolejna komisja zaczyna obrady

Na dobre zaczęła obradować bankowa komisja śledcza. Już teraz widać, że największą przeszkodą do sukcesu będzie sama dla siebie.

Cisza przed burzą

Posłowie zajmą się w dużej części sprawami, które były już w mediach opisywane. Będą to więc prywatyzacje wszystkich największych banków, z których niemal każda budzi ich zastrzeżenia. Spektrum ich zainteresowań jest zresztą bardzo szerokie. Nieraz usłyszymy jeszcze o Banku Handlowym, PKO SA czy BIG Banku Gdańskim. Na wokandzie stanie też sprawa CASE, czyli ekonomicznego centrum doradczego, na którego czele stoi Ewa Balcerowicz, żona prezesa NBP. Ale być może znajdzie się też miejsce na normy etyczne w bankowości, który to pomysł zgłosił poseł Andrzej Dera.

I choć wszyscy deklarują, że chcą przede wszystkim wyjaśnić nieprawidłowości, które naraziły na szwank budżet i przyczyniły się do wysokich cen usług bankowych, a może nawet odsłonić jakąś gałąź Układu, to trudno nie odnieść wrażenia, że komisja będzie głównie orężem w politycznej walce.

Polowanie na czarownice

Zainteresowanie konkretnymi sprawami może więc zostać przyćmione chęcią "zajęcia się" poszczególnymi niemiłymi komisji personami. Na pierwszy szereg wysuwa się oczywiście Leszek Balcerowicz, który jako szef NBP oraz nadzoru bankowego winny jest niemal całemu złu świata. Już na początku obrad poseł LPR, Szymon Pawłowski, zaproponował, by komisja zaapelowała do Balcerowicza o ustąpienie z funkcji. Na szczęście inni posłowie słusznie uznali, że byłby to kiepski, bo wręcz groteskowy, początek działalności.

Jako że PO jest z instytucjami finansowymi wybitnie powiązana, spodziewać możemy się przesłuchań Hanny Gronkiewicz-Waltz (mimo dobrodusznego apelu Kazimierza Marcinkiewicza), Andrzeja Olechowskiego czy Stefana Kawalca. Przesłuchani zostaną też zapewne Jan Krzysztof Bielecki oraz Maria Wiśniewska, jako prezesi PKO SA. Komisja z pewnością poświęci też wiele uwagi prominentnym działaczom SLD. Na przesłuchania przygotowywać mogą się Leszek Miller, Aleksander Kwaśniewski czy Marek Siwiec. Ciekawość posłów nie ominie też z pewnością Marka Borowskiego (podwójna porażka Marcinkiewicza...).

Śledczy nie zajmą się za to sprawą SKOK-ów, z którymi związani są posłowie PiS, w tym przewodniczący komisji Artur Zawisza. Kto dopatrywałby się tu jakiejś niekonsekwecji, ma całkowitą rację.

Sejmowy areopag

Ta lista nazwisk nie byłaby niczym dziwnym, gdyby nie fakt, że komisja nie wykazuje chęci do zachowania bezstronności. Trudno wymagać bezstronności od posłów, jednak bijące od nich przekonanie o swojej wszechmądrości może razić. Gdy na przesłuchanie przyjdzie Leszek Balcerowicz i we właściwym sobie stylu zacznie posłów reedukować, po pierwsze nie dopuszczą możliwości, że to oni mogą się mylić, a po drugie potraktują ten fakt jedynie jako paniczną obronę. Pomijając fakt, kto będzie miał rację. Znamy to z komisji orlenowskiej.

Fakt, że komisja może badać niemal wszystko, co posłom przyjdzie do głowy, spowoduje prawdopodobnie, że najważniejsze okażą się międzypartyjne gierki. Być może śledczy kilka rzeczy wyjaśnią. Umknie to jednak w chaosie, który powstanie poprzez sposób ich działalności. Ze spraw, które wykrystalizują się w trakcie przesłuchań, na główny front rzucone zostaną bowiem te najważniejsze w parlamentarnej walce.

Być może sensowny był pomysł posła Grada z PO, by na czas kampanii wyborczej obrady komisji wstrzymać. Myli się jednak poseł, jeżeli sądzi, że potem widowisko będzie mniejsze, a śledczy łagodniejsi. A komisja choć istnieje już kilka miesięcy, poza drobnymi przepychankami nie zrobiła nic. Czas chyba zacząć pracę. O ile można tego od sejmowych śledczych wymagać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.