Pozycja materiału w rankingach:
„Konstytucja IV Rzeczypospolitej Polskiej”, którą znaleźć można na oficjalnej stronie PiS pomija prezydenta RP wśród władzy wykonawczej. Wg jej treści należy ona tylko do „Rady Ministrów, na czele której stoi Prezes Rady Ministrów".
W PiS doszło do sporu, dotyczącego nowelizacji ustawy zasadniczej. Frakcja, na czele której stoi marszałek Sejmu Marek Jurek, chce, by do artykułu 38. Konstytucji RP, który brzmi „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia” dopisać słowa „od momentu poczęcia”. Frakcja mająca zdanie odmienne, do której należy premier Jarosław Kaczyński jest za utrzymaniem obecnego kompromisu. Lansowany przed wyborami projekt nowej konstytucji, który znaleźć można na oficjalnej stronie partii rządzącej również nie mówi nic o „momencie poczęcia”. Czytając ową „Konstytucję IV Rzeczypospolitej Polskiej”, jak nazywa PiS swój pomysł na nową ustawę zasadniczą, można się natknąć na wiele niedociągnięć.
Bodajże największym z nich jest brak urzędu prezydenta RP
wśród władzy wykonawczej wymienionej w artykule 6. projektu Konstytucji w wersji PiS.
Obecna Konstytucja mówi o trójpodziale władzy następująco: "Władzę ustawodawczą
sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i
Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały”. Natomiast „Konstytucja
IV RP” prezydenta pomija: ” Władza ustawodawcza jest wykonywana przez Sejm i
Senat; władza wykonawcza – przez Radę Ministrów, na czele której stoi Prezes
Rady Ministrów; władza sądownicza – przez niezależne i niezawisłe sądy i trybunały”. Czy błąd spowodowany jest niechlujstwem osób odpowiedzialnych za
projekt?
To rola prezydenta jako głowy państwa miała być zwiększona w głoszonych przez PiS przedwyborczych hasłach, więc ewentualne niedbalstwo w tej kwestii może dziwić. Z tego samego powodu zdumiewać może uwypuklenie roli premiera. Niektórzy mogliby twierdzić, iż jest to podkreślenie roli premiera Kaczyńskiego, którego wiele osób, na bieżąco interesujących się polityką, uważa obecnie za faktycznego przywódcę państwa. Jednak i ten pogląd należałoby obalić, gdyż wzór ustawy zasadniczej pomysłu PiS był przygotowany zanim Prawo i Sprawiedliwość objęło władzę. Osoby przygotowujące ten tekst były, wydaje się, dosyć pewne, że konstytucja ta wejdzie w życie już w roku objęcia władzy przez prawicę, gdyż w wykropkowanym miejscu, przeznaczonym na datę wpisano już z góry „2005 r.”
Pominięcie prezydenta RP, może się wydawać tym bardziej dziwne, iż w następnych rozdziałach przyznaje mu się nadzwyczajne kompetencje. Jedna z nich ma miejsce przy obsadzaniu urzędu premiera. Wybieranie nowego premiera, podobnie jak w obecnej konstytucji, jest w największym razie trójstopniowe. Pierwszy etap to desygnowanie kandydata przez prezydenta i jego walka o wotum zaufania w sejmie. Jeśli ten go nie uzyska rola w wybraniu nowego prezesa Rady Ministrów przechodzi na posłów. Jeśli i ci nie dojdą do konsensusu w tej kwestii, sprawa powraca do prezydenta. I tu zaczynają się różnice między obowiązującą Konstytucją RP, a PiSowskim projektem.Zobacz także:
Artykuły
(4)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.67)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Anna Kierzek 05.03.2007 16:00
Czytając o proponowanych zmianach konstytucji przez PiS, nasuwa się podejrzenie, że zmiany te są przygotowywane pod kątem partii braci Kaczyńskich. Zastanawia mnie jednak fakt, dlaczego aż tak bardzo zależy im na zapisie zakazującym ponownego startu w wyborach byłemu prezydentowi? Przyczyny mogą być dwie: po pierwsze, Kaczyńscy są pewni swojej siły i ponownej wygranej w kolejnych wyborach; po drugie, obawiają się powrotu do władzy Lecha Wałęsy. Dlaczego? Co miałby ujawnić?
Jeżeli chodzi o zawiłość i niejasność proponowanych aktów prawnych - cel może być tylko jeden: możliwość szerokiej interpretacji zapisów - na swoją korzyść. Dziwić może i powinien fakt, że na czele rządu stoi nie kto inny, jak prawnik. To dla mnie jest najbardziej żenujące w tym wszystkim; bo kto jak kto, ale prawnik na ustawodawstwie znać sie powinien.
A podejrzenie o niechlujstwo w trakcie przygotowywania zmian - do tego powinniśmy już przywyknąć. Tu zmiany nie będzie. Przykładów z ostatnich kilkunastu miesięcy mamy aż zanadto. W końcu zawsze będzie to można nazwać "semantycznym nadużyciem".
Anna Kierzek 05.03.2007 15:41
plus za wnikliwą obserwację i poprawną analizę
Andrzej Zaranek 05.03.2007 14:33
No Emilu! Jestem pod jak największym wrażeniem. Pilnie śledzę polską prasę, oglądam z największą uwagą programy telewizyjne polityce i muszę przyznać, że jako pierwszy trafiłeś na to rażące niedopatrzenie. Najniższe ukłony i jak największy szacunek za Twój tekst. Gratuluję!
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +1963)