Facebook Google+ Twitter

Chaotyczna "Konstytucja IV Rzeczypospolitej"

„Konstytucja IV Rzeczypospolitej Polskiej”, którą znaleźć można na oficjalnej stronie PiS pomija prezydenta RP wśród władzy wykonawczej. Wg jej treści należy ona tylko do „Rady Ministrów, na czele której stoi Prezes Rady Ministrów".

W PiS doszło do sporu, dotyczącego nowelizacji ustawy zasadniczej. Frakcja, na czele której stoi marszałek Sejmu Marek Jurek, chce, by do artykułu 38. Konstytucji RP, który brzmi „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia” dopisać słowa „od momentu poczęcia”. Frakcja mająca zdanie odmienne, do której należy premier Jarosław Kaczyński jest za utrzymaniem obecnego kompromisu. Lansowany przed wyborami projekt nowej konstytucji, który znaleźć można na oficjalnej stronie partii rządzącej również nie mówi nic o „momencie poczęcia”. Czytając ową „Konstytucję IV Rzeczypospolitej Polskiej”, jak nazywa PiS swój pomysł na nową ustawę zasadniczą, można się natknąć na wiele niedociągnięć.

Fragment obowiązującej Konstytucji RP z 1997 roku Bodajże największym z nich jest brak urzędu prezydenta RP wśród władzy wykonawczej wymienionej w artykule 6. projektu Konstytucji w wersji PiS. Obecna Konstytucja mówi o trójpodziale władzy następująco: "Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały”. Natomiast „Konstytucja IV RP” prezydenta pomija: ” Władza ustawodawcza jest wykonywana przez Sejm i Senat; władza wykonawcza – przez Radę Ministrów, na czele której stoi Prezes Rady Ministrów; władza sądownicza – przez niezależne i niezawisłe sądy i trybunały”. Czy błąd spowodowany jest niechlujstwem osób odpowiedzialnych za projekt?


To rola prezydenta jako głowy państwa miała być zwiększona w głoszonych przez PiS przedwyborczych hasłach, więc ewentualne niedbalstwo w tej kwestii może dziwić.  Z tego samego powodu zdumiewać może uwypuklenie roli premiera. Niektórzy mogliby twierdzić, iż jest to podkreślenie roli premiera Kaczyńskiego, którego wiele osób, na bieżąco interesujących się polityką, uważa obecnie za faktycznego przywódcę państwa. Jednak i ten pogląd należałoby obalić, gdyż wzór ustawy zasadniczej pomysłu PiS był przygotowany zanim Prawo i Sprawiedliwość objęło władzę. Osoby przygotowujące ten tekst były, wydaje się, dosyć pewne, że konstytucja ta wejdzie w życie już w roku objęcia władzy przez prawicę, gdyż w wykropkowanym miejscu, przeznaczonym na datę wpisano już z góry „2005 r.”

Fragment Pominięcie prezydenta RP, może się wydawać tym bardziej dziwne, iż w następnych rozdziałach przyznaje mu się nadzwyczajne kompetencje. Jedna z nich ma miejsce przy obsadzaniu urzędu premiera. Wybieranie nowego premiera, podobnie jak w obecnej konstytucji, jest w największym razie trójstopniowe. Pierwszy etap to desygnowanie kandydata przez prezydenta i jego walka o wotum zaufania w sejmie. Jeśli ten go nie uzyska rola w wybraniu nowego prezesa Rady Ministrów przechodzi na posłów. Jeśli i ci nie dojdą do konsensusu w tej kwestii, sprawa powraca do prezydenta. I tu zaczynają się różnice między obowiązującą Konstytucją RP, a PiSowskim projektem.

Wedle obecnie obowiązującego prawa, jeśli kolejny prezydencki kandydat nie uzyska zaufania posłów, prezydent skraca kadencję Sejmu i rozpisuje nowe wybory. Wg artykułu 104 „Konstytucji IV RP” głowa państwa w takiej sytuacji po prostu ogłasza swojego kandydata, jako premiera, a ten przez 6 miesięcy od zaprzysiężenia jest nietykalny i Sejm nie może udzielić mu wotum nieufności. Co ciekawe w artykule 108 napisane jest również: „Prezydent Rzeczypospolitej może odmówić powołania Rady Ministrów lub ministra, jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie, że nie będzie on przestrzegać prawa albo jeżeli przeciwko powołaniu przemawiają ważne względy bezpieczeństwa państwa”. Co to ma oznaczać, nie jest w ogóle sprecyzowane. Można, więc przypuszczać, iż to, czy ktoś nadawałby się, czy też nie, na premiera, bądź ministra zależałoby od subiektywnej oceny prezydenta.

Podobnie rzecz ma się w przypadku sędziów, których obsadza prezydent. W artykule 128 napisane jest, że „sędzia, którego zachowanie świadczy o niezdolności lub braku woli rzetelnego wykonywania urzędu w sposób zgodny z jego konstytucyjnym znaczeniem i powagą, może zostać złożony z urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa (przewodniczy jej prezydent), wyrażony w uchwale podjętej większością trzech piątych ustawowych członków Rady”. Tu definicji również projekt PiSu nie podaje.

Uwagę znających stosunek liderów PiS do byłego prezydenta Lecha Wałęsy, przykuwa również artykuł 57, ustęp 3, mówiący, że „Ta sama osoba może być wybrana ponownie tylko raz (jest to również w obecnej konstytucji) i tylko na kadencję następującą bezpośrednio po pierwszej kadencji (tego w obecnej ustawie zasadniczej już nie ma). Gdyby konstytucja tej treści weszła w życie, Lech Wałęsa nie mógłby się już nigdy o funkcję prezydenta RP ubiegać.

We wstępie do Konstytucji w wersji PiS, prezes partii, Jarosław Kaczyński, pisze o potrzebie wprowadzenia nowej ustawy zasadniczej, gdyż wedle niego, w tym projekcie wyeliminowane zostały "oczywiste wady konstytucji z 1997 roku i jej niespójności w sferze aksjologicznej, bałaganiarski system władz prowadzący do bezradności. Czy aby na pewno wady, które widzi prezes, zostały wyeliminowane?

PS. Projekt „Konstytucji IV RP” można znaleźć na stronie www.pis.org.pl w zakładce „Dokumenty”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

bzdury

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czytając o proponowanych zmianach konstytucji przez PiS, nasuwa się podejrzenie, że zmiany te są przygotowywane pod kątem partii braci Kaczyńskich. Zastanawia mnie jednak fakt, dlaczego aż tak bardzo zależy im na zapisie zakazującym ponownego startu w wyborach byłemu prezydentowi? Przyczyny mogą być dwie: po pierwsze, Kaczyńscy są pewni swojej siły i ponownej wygranej w kolejnych wyborach; po drugie, obawiają się powrotu do władzy Lecha Wałęsy. Dlaczego? Co miałby ujawnić?

Jeżeli chodzi o zawiłość i niejasność proponowanych aktów prawnych - cel może być tylko jeden: możliwość szerokiej interpretacji zapisów - na swoją korzyść. Dziwić może i powinien fakt, że na czele rządu stoi nie kto inny, jak prawnik. To dla mnie jest najbardziej żenujące w tym wszystkim; bo kto jak kto, ale prawnik na ustawodawstwie znać sie powinien.

A podejrzenie o niechlujstwo w trakcie przygotowywania zmian - do tego powinniśmy już przywyknąć. Tu zmiany nie będzie. Przykładów z ostatnich kilkunastu miesięcy mamy aż zanadto. W końcu zawsze będzie to można nazwać "semantycznym nadużyciem".

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus za wnikliwą obserwację i poprawną analizę

Komentarz został ukrytyrozwiń

o plusiku zapomniałem:))

Komentarz został ukrytyrozwiń

No Emilu! Jestem pod jak największym wrażeniem. Pilnie śledzę polską prasę, oglądam z największą uwagą programy telewizyjne polityce i muszę przyznać, że jako pierwszy trafiłeś na to rażące niedopatrzenie. Najniższe ukłony i jak największy szacunek za Twój tekst. Gratuluję!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.