Facebook Google+ Twitter

Chapeau bas, Panie Passent!

Zbiór felietonów Daniela Passenta, zatytułowany "Pod napięciem", to literacka przygoda o randze najwyższej. Koniec, bomba, kto nie czytał - ten trąba!

 / Fot. Okładka książkiPrzyznać muszę, że o ile lektura tej książki była dla mnie szampańską wręcz przyjemnością, to do napisania jej recenzji zabierałem się jak pies do jeża. Dodać trzeba w tym miejscu, że to z winy samego autora, który w „Pod napięciem” butę, arogancję i umysł intelektem nieskażony u wielu młodych ludzi mediów tępi bezlitośnie surowo. Poza tym, o tej książce swobodnie mogą pisać takie tuzy, jak Krzysztof Teodor Toeplitz, a nie domorosły bloger-recenzent. Dodajmy do tej listy uciążliwości fakt, że trudno pisać o książce na kolanach. Raz, że niewygodnie, dwa – po co? Ale, ośmielony błyskotliwością tej książki, spróbuję. Ona i tak obroni się sama, nawet przez tuzami krytyki literackiej.

Daniel Passent felietony mógłby pisać nawet obudzony w środku nocy, do tego z obolałą po suto zakrapianej zabawie głową. Niech będzie ciemno, niech będzie głucho, autorowi wystarczy pewnie podłożyć kartkę papieru i poprosić o felieton, a na pewno wyjdzie cudeńko. Doskonale widać to właśnie w zbiorze tekstów autora, jakim jest książka "Pod napięciem". Specyficzny styl Passenta czytelnik odczuwa wówczas z pełną mocą. Może się lekturą delektować, odkrywać kolejne smaczki pisarskiego stylu autora i cieszyć ducha znakomitą lekturą. To zupełnie inny zestaw wrażeń, niż publikowany co dwa tygodnie (za rzadko!) tekst Passenta w "Polityce". Dawka to końska, bo licząca przeszło 400 stron, ale nie nużąca. Przeciwnie - na tej książce całe zastępy młodych, w mediach czy polityce zaistnieć chcących ludzi powinna uczyć się, jak pisać - stylowo, z klasą, a przede wszystkim z sensem.

Autor swoimi felietonami udowadnia jedną, tak ważną, jak i zapomnianą rzecz - w debacie publicznej cudowną bronią, retorycznym Wunderwaffe, jest kpina i ironia. W dyskursie publicznym XXI wieku, blipującym, twitterującym, google’ującym na smaczki nie ma jakoś miejsca. Liczy się szybki i dosadny przekaz. Informacje krążą jak pijane bąki, w ich gąszczu trudno się połapać. Podobnie jest ze stylem i językiem publicznych wypowiedzi. Młot, cep, awantura, bicie mordy rywalowi, "Pan jest zerem, panie Ziobro" - to słowa klucze, które regulują rytm debaty politycznej. Co się zresztą boleśnie odciska na stylu, w jakim odnosimy się do siebie nawzajem, coraz częściej z pianą na ustach i "jak jedziesz, k..., baranie jeden".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Czyta się naprawdę dobrze, potwierdzam. Być może jest coś nie tak ze mną, ale nie jestem entuzjastką felietonów Passenta,(5).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję :) Zapraszam na mojego bloga (link w profilu), tam znajdziesz więcej tekstów - mam nadzieję, że spodobają Ci się równie mocno :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chapeau bas, Panie Maślanka! recenzja to niełatwa forma - tę naprawdę dobrze się czyta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

do przodu ! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst co prawda naszpikowany przymiotnikami, ale jest OK. Daję 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

OMG, czyżbym usłyszał komplement od Joanny Pachli? Nie wierzę, mdleję ;p

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ładnie, Maślana, ładnie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.