Facebook Google+ Twitter

„Charles de Gaulle” – odtrutka na polityczny PR

W ubiegłym tygodniu skończyłem czytać książkę Jana Gerharda „Charles de Gaulle”. Sylwetkę generała Charlesa de Gaulle’a chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Nawet osoby, które nie interesują się historią mają świadomość, że de Gaulle jest

 / Fot. PortretWychowany w tradycjonalistycznej, katolickiej rodzinie w której wpojono mu silne państwowe poglądy młody de Gaulle wybrał drogę służby krajowi w szeregach armii francuskiej. Już w latach młodości jego światopogląd został ukształtowany pod wpływem narodowo - monarchistycznej Action Francaise, której liderem i ideologiem był Charles Maurras.

W tym kontekście ciekawostką jest fakt, że de Gaulle, w późniejszych latach jako przywódca państwa, chociaż wychowany w antykomunistycznej atmosferze nie uległ tendencji „wycinania” lewicy francuskiej. Był państwowcem i pragmatykiem przede wszystkim. Potrafił wznieść się ponad podziały i były momenty w historii Francji w trakcie i po II wojnie światowej, że potrafił wprząc lewicowe siły w maszynerię służby państwu. Fenomen de Gaulle’a jako polityka polegał na tym, że on tradycjonalista, polityczny uczeń antykomunistycznej, monarchistycznej szkoły politycznej Action Francaise potrafił w lewicy dostrzec te pierwiastki, które mogły zostać wyzyskane do służby państwu. Zresztą miał świadomość tego, że po podzieleniu narodu podczas trwania II wojny światowej na Francję „wolnych Francuzów” i Francję Vichy marszałka Filipa Petaina ostatnią rzeczą jaką jego kraj potrzebuje, to dalsze antagonizowanie społeczeństwa i jego podziały.

Jako oficer Charles de Gaulle siłą rzeczy interesował się geopolityką i tym, co dzisiaj nazywamy geostrategią. Szczególną uwagę poświęcał kwestii niemieckiej. Sporo na ten temat pisał już na przełomie lat 20. i 30. ubiegłego wieku. Oddajmy na moment głos autorowi książki: „(…) De Gaulle przysłuchiwał się wystąpieniom niemieckich rewizjonistów (…). Chodził na ich zebrania publiczne, analizował nastroje coraz większej histerii nienawiści, podsycane przez hitlerowców. Nie uważał ich haseł za wulgarną propagandę. Zdawał sobie sprawę, że w istniejącym kontekście wszystko to jest nie tylko realne, lecz także bliskie” (str. 80, Tom 1). „(…) Myślą przewodnią jego polityki było na dalszą metę skończenie raz na zawsze ze śmiertelnym niebezpieczeństwem germanizmu. Germanizmu, a więc nie tylko nazizmu. Dla de Gaulle’a, który nie uznawał ideologii i partii politycznych, hitleryzm był bowiem tylko jednym z kolejnych wcieleń germanizmu. Niemiec to odwieczny wróg, Hitler potwierdzał tylko tę znaną prawdę. >Wiedzieliśmy dobrze, że Niemiec jest Niemcem- mówił wtedy de Gaulle - nie wątpiliśmy w jego nienawiść i dzikość; ten niezrównoważony naród zdolny jest do zbrodni przy byle kryzysie, w strachu czy gniewie

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.