Facebook Google+ Twitter

"Chaszcze" Jana Grzegorczyka, czyli wyjście z życiowego kryzysu

Chaszcze. Wredne przeszkody wydłużające czas potrzebny na dotarcie do celu. Czy nie wystarczą same wyboje na tej długiej drodze przez życie? Czy naprawdę musimy przedzierać się przez zarośla? Odpowiedzi na to pytanie udziela Jan Grzegorczyk

Okładka / Fot. Materiały promocyjneFabuła książki oparta jest na znanym z dzieł kryminalnych schemacie: trup, problem, rozwiązanie. Jednak niech nikogo nie zwiedzie to pozorne podobieństwo do klasycznych powieści detektywistycznych, "Chaszcze" nie mają z nimi wiele wspólnego. Bohaterem książki jest przeżywający kryzys, 50-letni tłumacz. Wyrywa się on z dusznego miasta, kupuje dom na wsi i stara się wieść idylliczne życie. Jednak bardzo szybko przekonuje się, że "ciężko jest lekko żyć". W wiosce, w której zamieszkał Stanisław Madej (bo tak nazywa się postać), oprócz pięknych lasów, nowej pasji, jaką dla bohatera staje się fotografia i namiastki spokoju, odkrywa bowiem wiszącego na drzewie trupa.

Dążąc do rozwiązania zagadki morderstwa, Stanisław zdąży się dwa razy zakochać, poznać nowych przyjaciół i ogólnie odmienić swoje życie. Grzegorczyk stara się pokazać swoim czytelnikom, że na zmiany nigdy nie jest za późno. Pokazuje, że to co pozornie wydaje się niemożliwe, jest tak naprawdę znajduje się w naszym zasięgu. Pragnie udowodnić, że nieudane życie, można odmienić jeśli tylko mamy wystarczająco dużo odwagi.

Nie jest to jednak książka przekazująca bogate treści. Jej fabuła nie wymyka się schematom i jest w zdecydowanej większości przewidywalna. Bohaterowie drugoplanowi nie zostali obdarzeni szczególnie bogatą osobowością i w ogólnym rozrachunku wypadają jednoznacznie, czyli bardzo papierowo. Wreszcie sama fabuła nie trzyma w napięciu, historia jest banalna. Autor usiłuje pokazać nam, że "chaszcze" przeszkadzające w życiu, mogą pomóc w odmienieniu naszego jestestwa. Czas, który pozornie tracimy na ich ominięcie, może pozwolić nam zobaczyć rzeczy niezwykłe, które zmienią naszą percepcję otaczającego nas świata. Jednak niestety oklepany schemat w jakim autor stara się przekazać wyświechtane slogany nie przyciąga do tej powieści. W końcu kogo interesują mrzonki podane w nieatrakcyjnej formie? Jest to podręcznikowy przykład literatury klasy C.

Książkę polecam tylko prawdziwym i wytrwałym fanom twórczości Grzegorczyka (są tacy?), oraz ludziom o podobnej sytuacji życiowej jak główny bohater. Dla tych osób, rzeczywiście "Chaszcze" mogą stanowić łakomy kąsek. Cała reszta braci czytającej, może sobie bez najmniejszych wyrzutów sumienia odpuścić lekturę "Chaszczy".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Przede wszystkim należy podkreślić, że każdy czytelnik odbiera książkę indywidualnie. Na mnie nie wywarła ona większego wrażenia, na co niewątpliwy wpływ miły moje osobiste doświadczenia i gusta.
Bogatych treści nie znalazłem, jeśli już odnotowałem obecność popularnych sloganów w stylu: "nigdy nie jest za późno na zmiany" (btw, również tak uważam). Warstwa fabularna tej powieści leży znokautowana na deskach. Kreacja postaci jest przewidywalna. Natomiast obecność kontekstów może być tylko smaczkiem dla osób potrafiących owe konteksty wyłapać, w żadnej mierze nie mogą one uratować jakiejkolwiek pozycji. Pytanie o istnienie fanów Grzegorczyka było retoryczne. I nijak nie mogę zrozumieć, jak o wartości jakiegokolwiek dzieła kultury może świadczyć wydająca je oficyna.

Pozdrawiam
Mateusz

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor miał prawo napisać to co myśli o książce, w końcu nie każda tak samo trafia w czytelnika. Poza tym ja jak czytam książki, to wcale nie patrzę na wydawnictwo, chyba, że są to książki prawnicze :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wszystkim przed rozpoczęciem czytania tego wielkopolskiego pisarza, proponuję wcześniej wybrać się na spotkanie z nim. Wówczas to pozwoli mam na wieksze zrozumienie treści jego publikacji. W takich chaszczach Jan lubi odpoczywać.
Zapraszam na spotkanie z Janem
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mogę zgodzić się z oceną autora powyższej recenzji. Określanie tej książki za nieprzekazującą bogatych treści, czy twierdzenie o jałowości kreacji bohaterów uważam za nieuzasadnione. Trzeba przyznać, że Grzegorczyk ma sporą wiedzę, dzięki czemu książka ta nabiera wielu kontekstów. Chociażby jego wiedza o charakterze religijnym (nawiązywanie do Tomasza a'Kempisa) czy historycznym (historia o czarownicach) znacznie ubogaca tę pozycję.
Przyznam, że nie czytałem pozostałych książek Grzegorczyka, ale wydaje mi się, że pytanie o to, czy są fani Grzegorczyka jest pytaniem co najmniej głupim. Gdyby takich nie było, to czy każda jego książka nie byłaby wydawana przez coraz to większe, lepsze wydawnictwo, by w końcu "Chaszcze" ukazały się pod znakiem nie byle jakiego "Znaku"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.