Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

66720 miejsce

"Chaszcze" - powieść z duszą

  • Ewa Żak
  • Data dodania: 2009-11-05 20:05

Niecodzienne odkrycie wisielca w lesie, słowo Judasz napisane na korze drzewa w miejscu feralnego zdarzenia, angażują ustabilizowane życie pięćdziesięcioletniego kawalera w zagadkę, której rozwikłanie nie będzie łatwe.

Okładka / Fot. www.znak.com.pl"Najważniejsze rzeczy dzieją się w duszy". Niniejsze hasło przyświeca nowej serii wydawnictwa Znak - Powieść z duszą. Pierwszą książką sygnowaną tym znakiem są "Chaszcze" Jana Grzegorczyka. Czytelnicy znają go przede wszystkim jako autora bestselerowej trylogii o przypadkach księdza Grosera: "Adieu", "Trufle" i "Cudze pole". "Chaszcze" - jak mówi sam autor - ma otworzyć nowy rozdział w jego pisarstwie. I w istocie, książka różni się od poprzednich, jednak nie znacząco. Jej tematem niezmiennie jest człowiek i jego uwikłanie w tajemnicę życia.

Stanisław Madej, pięćdziesięcioletni kawaler, tłumacz z trzech języków, w przeszłości próbujący także swoich sił na niwie literackiej, po śmierci matki jakby budząc się z długiego snu, zdaje sobie sprawę, że w swoim życiu przegapił coś niezwykle ważnego. W wiecznym zapracowaniu nie zdążył założyć rodziny, na co teraz wydaje się już być za późno. Z pewnym bólem w sercu, w poczuciu samotności, przeżywając stany wewnętrznego ucisku, zapragnął nagle uciec z miasta. Pieniądze pozostawione przez troskliwą matkę, wystarczyły na zakup chaty, mieszczącej się w Puszczy Noteckiej, nieopodal Rojna. I tak, po niedługim czasie, już w wymarzonym miejscu zaczyna pisać, niemal na nowo kartę swojego życia... Tyle, że życie nie zawsze daje się podporządkować naszym planom, zamiarom, a nawet marzeniom. Gdy już wydaje się, że jest pięknie albo po prostu dobrze, wtedy zaczynają dziać się rzeczy dalekie od naszych wyobrażeń.

Dwudziestego trzeciego maja, chodząc po lesie, usłyszał Madej głos wilgi. Pragnąc zrobić zdjęcie ptaka, udał się za jego głosem, co doprowadziło do niecodziennego odkrycia. Wysoko, w koronie świerka, nie dowierzając swoim oczom, zobaczył Madej wisielca. Zaś kilka dni później w tamtym feralnym miejscu, na korze drzewa pojawił się napis zrobiony czerwonym flamastrem: "Judasz". Drzemiąca w Madeju natura filozofa, psychologa i detektywa dusz obudziła jego zmysły. Sprawa samobójstwa zainteresowała go na tyle, że zaczął prowadzić własne, amatorskie śledztwo. Ale im głębiej się w nie angażował, tym więcej pojawiało się w nim niewiadomych i zagadek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.