Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8051 miejsce

Chcesz biegać zimą? Przeczytaj poradnik dla odważnych

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-12-13 19:34

Wystarczy rzut oka za okno, by człowiekowi odeszła chęć na wystawianie nosa za drzwi ciepłego domu. Na zewnątrz zimno, wieje wiatr, sypie śnieg. Ale czy zima to pora roku, w trakcie której należy przestać biegać?

Namawiam wszystkich biegających, dla których zima jest czasem wizyt na siłowni i basenie, żeby chociaż raz spróbowali włożyć buty biegowe i ruszyć przed siebie. Nic nie stracicie, a możecie zyskać całkiem dużo.

Efekty uboczne biegania w minus 19 stopniach... / Fot. Rafał GłówkaPierwsza korzyść ma charakter, nazwijmy to - wizerunkowy. Otóż biegając w zimie, z pewnością przylgnie do was miano twardego biegacza lub biegaczki. Oczywiście wśród innych biegających. Wśród pozostałej części społeczeństwa, a przynajmniej sporej jego części, zapracować możecie co najwyżej na miano nieodpowiedzialnych i nie do końca zdrowych na umyśle. Ale w końcu nie da się zrobić omletu, nie rozbijając jajek.

Drugą korzyścią jest darmowy trening tak zwanej siły biegowej. Wyobraźcie sobie, że biegniecie swoją zwyczajową pętelkę, czy to w parku, czy w lesie, czy też po osiedlu. Na chodnikach, ścieżkach i leśnych duktach zalega całkiem spora warstwa śniegu. Ciężko się biegnie po takiej nawierzchni, prawda? Nogi co chwila zapadają się w śnieg, biegniemy dużo wolniej, niż to robiliśmy na wiosnę, czy latem. Ten sam dystans, który jeszcze kilka miesięcy temu nie był aż tak męczący, teraz mocno daje w kość. Czujemy wyraźniej każdy mięsień i każde ścięgno. Ale spokojnie, poczekajmy do wiosny. Może teraz na naszej trasie nie jesteśmy demonami szybkości, ale na wiosnę, gdy stopnieją śniegi - wtedy przekonacie się, że potraficie pobiec szybciej i jednocześnie lżej, niż ubiegłej wiosny.

Kolejna korzyść z biegania w zimie jest efektem nawierzchni, po której przychodzi nam truchtać. Leżąca na chodnikach i ścieżkach warstwa śniegu jest śliska i może być oblodzona. Bieganie po takiej nawierzchni wymaga od nas wzmożonej uwagi, a co za tym idzie poprawia naszą zdolność koncentracji. Bieganie w takich warunkach poprawia także zmysł równowagi oraz ma pozytywny wpływ na tzw. propriocepcję, czyli inaczej czucie głębokie. Co to propriocepcja? Jest to zmysł orientacji ułożenia własnego ciała. Mówiąc prościej: to coś dzięki czemu wiemy, gdzie w danym momencie są nasze kończyny bez konieczności patrzenia na nie. Receptory tego zmysłu (tzw. proprioreceptory) umiejscowione są w naszych mięśniach i ścięgnach. Układ propriocepcji odbiera bodźce związane z ustawieniem, rozciąganiem, uciskiem oraz ruchem ciała wobec siebie. Dzięki niemu nasze ciało wie jak postawić następny krok, które mięśnie napiąć, a które rozluźnić.

O korzyściach dla systemu odpornościowego naszego organizmu nie będę wspominał. Wystarczy powiedzieć, że ubiegłej zimy biegałem regularnie - niezależnie od pogody i temperatury. Efekt? Żadnej grypy, a nawet żadnego przeziębienia. Do biegania w zimie należy jednak podejść "z głową". Ponieważ na dworze jest zimno, nie należy ubierać się zbyt ciepło. Pokusa włożenia na siebie koszulki, dwóch swetrów i kurtki puchowej przy temperaturach poniżej zera jest duża. Tyle, że samo bieganie skutecznie nas rozgrzeje. Lepiej ubrać się lżej i zaryzykować skrócenie treningu, niż ubrać się za ciepło, spocić się i pozwolić, by przewiał nas wiatr. Wtedy przeziębienie murowane.
Ślady stóp na dziewiczym śniegu...moich stóp. / Fot. Rafał Główka
Do biegania w takich temperaturach jak obecnie powinna wystarczyć koszulka, na wierzch lekka bluza, najlepiej z polaru. Na nią możemy włożyć lekką kurtkę, która ochroni nas przed wiatrem. Warto pamiętać o czapce. Wbrew pozorom nawet biegając w ujemnych temperaturach jesteśmy w stanie się spocić, a wtedy wiatr dokończy dzieła. Przydadzą się również rękawiczki, bo nie ma nic trudniejszego, niż poprawienie sznurowadła zgrabiałymi z zimna palcami. Twarz najlepiej posmarować tłustym kremem, najlepiej do tego celu nadają się kremy ochronne dla dzieci.

No i na koniec buty. Można kupić specjalne buty do biegania w takich warunkach, z oddychającą i wodoodporną membraną. Takie obuwie jest wyposażone w rozbudowany bieżnik. To jednak wydatek rzędu kilkuset złotych. W takich butach powinno nam być sucho, ciepło i wygodnie, ale jeżeli ktoś biega rekreacyjnie, nie warto moim zdaniem marnować pieniędzy.

Ja biegam w zimie w tych samych butach, w których biegam przez pozostałą część roku. Z racji tego, że ich cholewka jest w przeważającej części wykonana z przewiewnej siateczki, na początku biegania jest w nich trochę zimno. Stopy jednak rozgrzewają się bardzo szybko. Owszem, biegnąc po śniegu najczęściej po jakimś czasie robi się w nich mokro. Ale tutaj znów kłania się zasada "biegania z głową". Jeżeli czujemy, że zaczyna nam być zbyt zimno w stopy, najwyższa pora wrócić do domu. A w domu takie mokre buty najlepiej wypchać gazetą, wchłonie ona szybciej wilgoć.

No i na koniec jedna rzecz, której nie da się w żaden sposób opisać. To uczucie, kiedy wstajemy rano, a za oknami słoneczko i mróz. W nocy spadł świeży śnieg. Wychodzimy pobiegać i stawiamy stopy w świeżutkim śniegu, takim którego nie dotknęła jeszcze żadna inna stopa. Można się poczuć jak podróżnik, odkrywający nowe, dziewicze lądy. A jak już powiedziałem - tego opisać się nie da. To trzeba poczuć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Arek
  • Arek
  • 30.12.2010 13:21

Od ok 3-4 tyg. biegam boso na mrozie wokół bloku. Zacząłem od 1 kółka teraz robię 5, to jest jakieś 500m. - 600m. na raz. Biegam tylko wieczorem i w nocy przy mocnych mrozach: -6, -8, -10 i więcej. Jak na razie wszystko jest w jak najlepszym porządku, nie kaszlę nie mam kataru. Biegam nieregularnie 2,3,4 razy w tygodniu, czasem dzień po dniu, czasem prawie tydzień przerwy. Ze mną biega czasem mój 8 letni syn 1-2 kółka, też na razie czuje się w porządku. Reszta rodziny nie biega ze mną i akurat są obie (żona i córka)zaziębione, chrypa, kaszel, katar. Tak więc chyba faktycznie takie bieganie hartuje. Po biegu nogi moczę w bardzo zimnej wodzie, nie polecam od razu ani ciepłej, ani nawet letniej wody, bo bolą stopy (na początku moczyłem od razu w bardzo gorącej - odradzam). Przed włożeniem nóg do wody warto je rozgrzać ruszając palcami, albo biegając w miejscu, mniejszy ból później. Pozdrawiam. Arek z Wyszkowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jakub
  • Jakub
  • 21.12.2010 13:39

Oki, dziękuję za poradę odnośnie butów :) Kurczę, widzę że jednak to hartowanie to nie tylko dla Spartan... Może w weekend zawstydzę sąsiadów, i zrobię kilka kółek dookoła osiedla. Ciekawe jak zareaguje mój organizm, i sąsiedzi :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.12.2010 09:46

Rewelacyjne! Wbrew temu, co można myśleć, wcale nie było zimno w stopy. Trzeba je tylko wcześniej dobrze rozgrzać. Ja rozgrzałem je biegnąc w butach 2 km, potem 1 km boso, a na koniec włożyłem buty i kolejny km już w butach. Także do mojej kolekcji biegania boso mogę dorzucić bieganie po sniegu. I chyba czuję, że to nie był ostatni raz :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

I jakie wrażenia po tym biegu po śniegu? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.12.2010 21:17

hehe, co prawda ciała dziś sniegiem nie nacierałem, ale 1 km boso przebiegłem :) po świeżym śniegu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

I jeszcze kąpiel w przerębli... Dla morsów :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.12.2010 10:12

Najlepsza metoda na hartowanie ciała, pod warunkiem, że jesteśmy zdrowi i wypoczęci: bieganie boso po świeżym śniegu w temperaturze do minus 5-6 stopni i nacieranie całego ciała śniegiem. Wystarczy codziennie przez 5-8 minut. Po tym stosujemy naprzemiennie chłodny i ciepły prysznic. Poleca - też nie wiem co to katar.

Komentarz został ukrytyrozwiń
lili
  • lili
  • 16.12.2010 19:57

Ja zakładam szalokominiarkę na twarz, aby nie łapać zimnego bezpośrednio powietrza, na głowę czapka i
jazda. W domu po bieganiu kąpiel i zimny prysznic, dzięki temu kataru nie mam cały rok.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.12.2010 15:20

Te buty z linku powinny w zupełności wystarczyć. Akurat do biegania w zimie buty tzw. trailowe są jak najbardziej ok. Mają trochę bardziej agresywny bieżnik niż buty szosowe, więc dają lepszą przyczepność na śniegu. Powinny spokojnie wystarczyć nawet na dłuższe biegi.
A co do stawiania bosych stóp na śniegu...póki co zdarzyło mi się już biegać boso w temp. 0 stopni, ale po śniegu jeszcze nie biegałem. Także wszystko jeszcze przede mną :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jakub
  • Jakub
  • 16.12.2010 15:08

To bardzo ciekawe co tu przeczytałem. Od lat biegam, ale w zimie tylko na siłowni. Po prostu wyjście na bieg w taki mróz od zawsze kojarzyło mi się z murowaną chorobą. Wiem, że niektórzy ludzie tak robią, ale myślałem że trzeba mieć jakieś specjalne predyspozycje do tego, być zahartowanym? Dochodzi też kwestia stroju, na śnieg nie wyjdę w swoich rozczłapanych butach na bieżnię, bo po chwili byłby dramat. Znalazłem taki model butów: http://taniebuty.pl/newbalance/WT909OR/Product.aspx - z opisu wygląda, że nadałyby się - nie są aż tak drogie, bym nie mógł sobie na nie pozwolić. Czy wystarczyłoby to na góra 30 minutowy bieg 2 razy w tygodniu? Koszulki termoaktywne itp mam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.