Facebook Google+ Twitter

Chcesz kupić używany samochód? Zastanów się dwa razy!

"Miało być bezwypadkowe, prawie jak nowe, a okazało się totalną ruiną" - tak swoje wizyty w komisach podsumowuje pan Przemysław, który już od ponad miesiąca poszukuje używanego samochodu.

P. Przemysław odpowiedział na kilkadziesiąt ogłoszeń, odwiedził kilkanaście komisów,a każda z wizyt okazała się stratą czasu i pieniędzy.

Podejście pierwsze


"Swoją przygodę z kupnem samochodu rozpocząłem w Internecie. Odpowiedziałem na kilka ogłoszeń i za każdym razem sprzedający zapewniali mnie o doskonałym stanie samochodu: „Stan idealny, auto igła proszę przyjeżdżać. Zachęcony takimi opiniami, po telefonie do właściciela samochodu Seata cupry, był prawie pewien, że znalazł swój ideał. Zachęciły go do tego zdjęcia i filmy samochodu.

Jak sam stwierdził P. Przemek: "Może to było naiwne i głupie, ale wierzę ludziom i byłem pewien, że jest tak, jak mówi właściciel, zwłaszcza, że facet potrzebował gotówki i musiał sprzedać samochód jak najszybciej".

Pan Przemek postawił wszystko na jedna kartę - pojechał aż z Krakowa do Warszawy, by obejrzeć samochód, oczywiście z myślą , że go kupi. Towarzyszył mu jego znajomy mechanik.

Po przyjeździe na miejsce zobaczył swój wymarzony samochód. Auto stało obok dwóch innych, które również przeznaczone były na sprzedaż. Fakt ten bardzo zdziwił naszego bohatera, ponieważ podejrzewał sprzedającego o to, że jest zwykłym handlarzem, który kupuje zagraniczne, powypadkowe samochody i sprzedaje je Polakom.

Jego podejrzenia okazały się trafne: "Facet handlował samochodami, jak butami na targu! W dodatku kłamał mi prosto w oczy, ze samochód jest bezwypadkowy, a na pierwszy rzut oka mechanika okazał się po prostu ładnie wyglądającą z zewnątrz, a sypiąca się w środku ruiną. To był zwyczajny oszust! Nie dość, ze przejechałam prawie 300 km to jeszcze trafiłem na grata. Najgorsze jest to , iż wiedział o tym, że będę z mechanikiem i od razu rozpozna czy auto jest stare, wiec tym bardziej nie rozumiem jego zachowania".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dokładnie tak jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń
kierowca
  • kierowca
  • 14.04.2012 12:53

Dlatego należy poprtosic o książkę serwisową pojazdu .Swego czasu i ja miąłem mnóstwo "życzliwych " podpowiadaczy .Kupowałem samochody sugerując eis ich opiniom i ich wspaniałych furach .Ostatnio kupiłem samochód limuzynę i to bardzo zadbana .Nawet utargowałem równo 500 złotych polskich -czysty zysk?Miała książkę a w niej wpisy o naprawach , nawet drobnych naprawach także tuz przed sprzedażą .Po wypróbowano samochodu udałem się do punktu sprzedaży.Zapłaciłem konieczna kwotę i mnie ona satysfakcjonowała , chociaz była nie zbyt niska .Do tej pory jestem zadowolony z tego zakupu(mam ten samochód już trzeci rok ) i zawsze bez problemów przechodzeń badania techniczne , może dla tego ,ze mało jeżdżę .
Ale było coś co mnie w dosłownym znaczeniu wnerwiło-gdy załatwi alem formalności w tym komisie , w tym czasie wymontowano dobry akumulator a wmontowano złom , który na dodatek przeciekał !W drodze do domu na stacji paliw musiałem kopić nowy akumulator i to był jak dotychczas największy mój zakup , oczywiście oprócz paliwa , do tego samochodu .Dodam ,że z tyłu tego samochodu jest naklejona etykietka z rybą a w schowku , chyba przez zapomnienie -może celowo , pozostała malutka Matka Boska .Wożę ją dalej w tym samym miejscu o oczywiście jako stały element również moja małą matkę boską przypięta u góry nad przednią szybą .
Twierdze , że ja trafiłem na bardzo uczciwego właściciela mojego sedana , a kory dał ten samochód do sprzedania przez oszustów z komisu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.