Facebook Google+ Twitter

Chcesz mieć prawo jazdy? To chciej...

Ponad 10 lat temu stworzono ogólnopolski system Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego. Miały gwarantować szybkie i sprawne egzaminy na prawo jazdy. Miało być pięknie, wyszło jak zawsze.

Na egzaminie. / Fot. Robert Kwiatek Dziennik BałtyckiNajrozsądniejszym rozwiązaniem jest unikanie kontaktu z instytucjami, o których mamy jak najgorsze zdanie. Niekiedy jednak nie jest to możliwe. Mamy coś do załatwienia, musimy uzyskać jakieś uprawnienia, a monopol na ich przyznawanie ma właśnie taka instytucja.

Taką instytucją są WORD-y, czyli kryjące się pod tą nowoczesną nazwą Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego. Stworzono je w miejsce systemu, który był rzeczywiście nie do utrzymania. Stopień skorumpowania przy egzaminach na prawa jazdy przybrał w końcu lat 90. taką skalę, że trzeba było sięgnąć po inne rozwiązania. Wybrano rozwiązanie najgorsze: skoro nie sprawdził się wolny rynek, stworzono jedną wielką i monopolistyczną instytucję.

WORD-y lubią się wprawdzie chwalić. Przeprowadziły przecież miliony egzaminów, inwestują w bezpieczeństwo drogowe, współpracują z policją, Kościołem i sejmikami, prowadzą szkolenia i chcą reedukować kierowców. Brzmi pięknie, ale niewiele z tego wynika, skoro po ponad 10 latach istnienia egzaminy nie odbywają się w terminach przewidzianych przepisami, ani po prostu w cywilizowany sposób. Właściwie trudno zrozumieć, dlaczego WORD-y angażują się dodatkowo w sprawy bezpieczeństwa drogowego, skoro nie potrafią zorganizować sprawnie egzaminów.

Prawo jazdy mam od dość dawna. Jednak względy rodzinne, czyli konieczność pomocy w załatwianiu egzaminu na prawo jazdy, umożliwiły mi ponowne bliższe przyjrzenie się problemowi. A opinie słyszałem wcześniej bardzo różne i zazwyczaj niezbyt pochlebne.

Pierwszy szok stanowi skonfrontowanie nazwy WORD z procedurami załatwiania czegokolwiek w tej instytucji. WORD – nowoczesność, skojarzenie z komputerami i internetem, spojrzenie w przyszłość. W rzeczywistości jedynym sposobem załatwienia czegokolwiek jest osobiste pojechanie i stanięcie przed okienkiem. Jeżeli staramy się uzgodnić szybszy termin egzaminu w innym mieście, to też zbieramy się i jedziemy. Internet? Nie pod tym adresem. Spróbujcie wysłać zapytanie na podany na stronie internetowej adres mailowy. Na odpowiedź raczej nie liczcie. Spotkałem tylko jedną osobę w WORDzie, która wiedziała, jak nowoczesna komunikacja ułatwia życie. Nie oznacza to, by wszystkie pracujące tam osoby były nieżyczliwe. Ale i tak są jedynie częścią wielkiej, niemrawej instytucji. Ich życzliwość nie tak wiele może pomóc.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

A to Polska właśnie. Kraj socjalistyczny okryty płaszczykiem "pseudodemokracji".
Tam gdzie tylko można utrudnić, tam się celowo utrudnia. Utrudnia się młodym ludziom zdobycie prawa jazdy. Utrudnia się młodym ludziom umożliwienie wysokiej zdawalności matur. Utrudnia się ludziom egzystencję, cały czas zwiększając podatki. Utrudnia się życie ludziom prawym, cały czas zmieniając prawo na coraz bardziej kretyńskie. Utrudnia się założenie firmy, stosując na szeroką skalę biurokratyzm.
Poparte jest to jeszcze ogólnokrajowym brakiem szacunku do bliźniego, nienawiścią do innych, wręcz ksenofobią i "rasizmem moralnym".

Co do samego prawa jazdy - ludzie...zobaczcie jak to jest w USA. Koszt prawa jazdy, czyli teorii i egzaminu waha się od 60-140 dolarów, co daje 226-527 PLN. U nas już samo prawo jazdy kosztuje 1200 zł + ilość powtórek(najczęściej po 3-4 razy, bo zdawalność w Polsce za 1 razem kształtuje się na poziomie w granicach 30-36%), czyli prawie 1660 zł.
W USA zdawalność za 1 razem prawie 100%, na egzaminie pojawiają się tylko najpotrzebniejsze rzeczy, nauka obsługi auta jest szybka i przyjemna, bo są to automaty.
Czyli osoba, która zda w przeciągu 3-4h ma prawo jazdy już w ręku i może wracać autem do domu.
A w Polsce? Nie dość, że nerwy na egzaminie, gburowaci egzaminatorzy, to jeszcze okres czekania na prawo jazdy to prawie 2 tygodnie. Urzędników jest u nas od cholery, a na wydanie prostego dokumentu musi człowiek czekać 2 tygodnie, albo miesiąc(w przypadku dowodu osobistego).
Następna rzecz - kultura jazdy w Polsce. Łamanie przepisów gdzie się tylko da, utrudnianie ruchu świeżo upieczonym kierowcom, stan dróg, lekceważenie obowiązków przez drogowców, wypadek za wypadkiem.
Nic, tylko wiać z tego wariatkowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.