Facebook Google+ Twitter

Chelsea rozbita na Stamford Bridge!

W najciekawszy sobotnim meczu Premier League lider tabeli przegrał na własnym boisku z pukającym coraz śmielej do grona 'Wielkiej Czwórki' Manchesterem City.

http://www.chelseafc.com/page/LatestNews/0,,10268~1979112,00.html / Fot. z oficjalnej strony chelseaEmocje i napięcie jakie to spotkanie wywoływało można porównać do europejskich klasyków. Wszystko za sprawą... romansu Johna Terry'ego z byłą już partnerką obrońcy City Wayne'a Bridge'a. Piłkarze spotkali się po raz pierwszy od kiedy afera ujrzała światło dzienne. Wszyscy zadawali sobie pytanie, co się stanie, gdy dojdzie do bezpośredniego kontaktu między niedawnymi kolegami? Dwie drużyny z czołówki oraz niespotykany wątek pozasportowy, obok którego ludzka ciekawość nie mogła przejść obojętnie...

Nic więc dziwnego, że oczy wszystkich angielskich mediów były skierowane na zachodnią część Londynu - Stamford Bridge. Jeszcze nigdy przywitanie obu zespołów nie wzbudziło takiej uwagi. Zgodnie z przewidywaniami Bridge nie podał ręki kapitanowi Chelsea.

Od tej pory na pierwszy plan wysunęły się emocje czysto piłkarskie. Początek spotkania należał do gospodarzy, to oni przejawiali większą inicjatywę. Gra toczyła się na połowie City, które prezentowało pasywny futbol, ograniczając się do przeszkadzania.

Pierwsza warta odnotowania sytuacja miała miejsce w 12. minucie. Akcja prawą stroną duetu Ivanovic - Joe Cole, zagranie do środka i mocny strzał Maloudy. Piłka przeleciała jednak nad poprzeczką bramki Givena. Chelsea atakowała coraz śmielej, a kolejne okazje Cole'a, czy Drogby kazały przypuszczać, że gol dla 'The Blues' jest kwestią czasu.

Aktywny był wszędobylski Nicolas Anelka, jednak większość akcji londyńczycy prowadzili prawą stroną, gdzie brylował Joe Cole. W 42. minucie Anglik popisał się świetnym prostopadłym podaniem do Franka Lamparda, który strzałem w długi róg umieścił piłkę w siatce. Wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się zasłużonym prowadzeniem gospodarzy. Jednak w doliczonym czasie amatorskiej straty dopuścił się Obi Mikel. Futbolówkę przejął Carlos Tevez i ośmieszył obronę Chelsea. Filigranowy Argentyńczyk ograł Terry'ego oraz Carvalho, po czym delikatnym uderzeniem pokonał Hilario.

Druga połowa rozpoczęła się od zdecydowanych ataków Chelsea. Jak się okazało zbyt zdecydowanych. W 51. minucie goście przeprowadzili szybką kontrę - solowa akcja Bellamy'ego lewą stroną i City na prowadzeniu! Napastnik gości oddał strzał z dość ostrego kąta, wydaje się ze Hilario mógł się zachować lepiej. Trzeci celny strzał Manchesteru i druga bramka!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.