
Chińska Akademia nominuje najnowszy film znanego reżysera pt. "The Flowers of War" (czyli "Kwiaty wojny") do tytułu najlepszego obcojęzycznego filmu w zbliżającej się gali rozdania Oskarów.
Film oparty jest na prawdziwej historii przedsiębiorcy pogrzebowego (w tej roli Christian Bale), który zostawszy zamieszany w (nie)słynną 1937 roku tzw. "masakrę Nanjing", narażając swoje życie, ratuje grupę uczennic przed okrucieństwem Japończyków. Bohater zakochuje się jednocześnie - ze wzajemnością - w wysokiej klasy chińskiej kurtyzanie, i ta obopólna miłość pozwala im przetrwać okrutny czas.
Film pokazuje prawdziwe zdarzenia sprzed więcej niż osiemdziesięciu laty, obrazuje historię znaną w Chinach powszechnie. Jak twierdzi Bale, jest to film bardziej o ludzkiej naturze wystawionej na ogromne stresy, które potrafią ją zredukować jednostkę do zwierzęcych zachowań, ale z drugiej strony wznieść ją na wyżyny rzadko spotykanego człowieczeństwa.
"Kwiaty wojny" weszły na chińskie ekrany w ostatni piątek (12 grudnia 2011 roku), tydzień po tym jak w ograniczonym zasięgu został pokazany w kinach studyjnych Stanów Zjednoczonych. W 1937 roku, w czasie japońskiej inwazji na Chiny, około 300 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci zostało zamordowanych w okrutny sposób przez wojska napastnika w ówczesnej stolicy Chin Nanking. Powojenny trybunał aliancki ocenił ten holocaust na 142 tys. ludzkich istnień.
Jednakże wciąż wielu japońskich historyków twierdzi, że masakra jest grubo przesadzona, a niektóre japońskie grupy konserwatywne wręcz ją negują. Bilateralne stosunki chińsko-japońskie przez dekady przebiegały w cieniu negowania przez Tokio japońskich okrucieństw w okresie 1931-1945.
"Jest oczywistym, że bardzo niewielu ludzi na Zachodzie wie o masakrze w Nanking. Ja również nie wiedziałem, jakakolwiek mam nawet książkę na ten temat. Dlatego też przybyłem tutaj, aby się więcej o tych zdarzeniach dowiedzieć" - mówi Bale. Jest to pierwszy chiński film tego aktora, który pretenduje do Oskara z wielkimi oczekiwaniami na sukces. Jednak Zhang ostudza nadzieje: "Możemy pracować tak ciężko, jak tylko siły pozwolą, ale wszystko jest w rękach bogów (czytaj jurorów). Ja naprawdę nie rozumiem, jakie kategorie kreują zdobycie Oskarów" – stwierdza na zakończenie.
Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.