Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7802 miejsce

Chiny. Ile trzeba zapłacić pracownikom w największych ośrodkach?

W powszechnej opinii Chiny wygrywają na arenie międzynarodowej kosztami pracy. Jednak w Pekinie, Szanghaju i Guangdong płace nie odbiegają od płac w Polsce, a w niektórych przypadkach je przekraczają.

Szanghaj, ulica Nankińska / Fot. Agnieszka Bojczuk, GNU 1.2, http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Shanghai_-_Nanjing_Road.jpegPlanując otwarcie przedstawicielstwa lub firmy w Chinach, warto wiedzieć, z jakim poziomem kosztów osobowych mamy do czynienia. Jak je określić? Należy przyjąć, że pracownik dostaje w roku 13 pensji. Do podanych wartości trzeba doliczyć ok. 50-proc. narzut na płace. Dodam, że wartości te dotyczą płac w dużych i zagranicznych firmach.

Dla przypomnienia, według obecnych przepisów przedstawicielstwo nie może zatrudniać więcej niż 4 osób włącznie z kierownikiem. Wydaje się zatem, że jeśli jest to możliwe, kierownik przedstawicielstwa powinien być pracownikiem firmy zakładającej przedstawicielstwo. Dzięki temu spada zagrożenie, że realizowane będą cele pracowników przedstawicielstwa, a nie cele firmy.

W przedstawicielstwie będziemy potrzebować pomocy sekretarsko-asystenckiej, wsparcia prawnego, osoby zajmującej się marketingiem, sprzedażą, PR-em. Oczywiście część usług może być świadczona przez firmy zewnętrzne.

Czytaj też:


Przeniesienie produkcji do Chin. Czy zawsze się opłaca?
Jak założyć przedstawicielstwo w Chinach i ile to kosztuje?
Przedsiębiorca w Chinach a procesy sądowe

Początkująca sekretarka, ze stażem pracy do 1 roku, w największych miastach zarabia 250-300 euro miesięcznie. Wykwalifikowana sekretarka mająca 3 do 5 lat doświadczenia i świadectwo ukończenia szkoły pomaturalną, otrzyma prawie 3 razy więcej - od 650 do 950 euro na miesiąc.

W przypadku pomocy prawnej, asystentka po studiach będzie oczekiwać od 600 do 1500 euro miesięcznie. Tłumaczowi specjalizującemu się w zagadnieniach prawnych zapłacimy od 900 do ponad 1800 euro miesięcznie. Specjalista do spraw marketingu oczekiwał będzie pomiędzy 700 a 1050 euro.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ad. 1. Absolutnie się zgadzam.

Ad. 2. Też bym się zgodził.

Ad. 3. Jeśli chodzi o inteligencję zdefiniowaną według powszechnie obowiązującej normy, którą nazywamy IQ, to zachowałbym spokój i chęć zysku.
Po pierwsze, jest to jakaś definicja, a co naprawdę znaczy inteligencja, można się długo spierać.
Po drugie, jest to miara jednostkowa.
Po trzecie, liczy się praca kolektywna (określenie socjalistyczne), obecnie nazywana pracą zespołową (określenie kapitalistyczne).
Tych najinteligentniejszych nie potrzeba tak strasznie dużo. Czy intelektualista potrzebny jest do kopania rowu i tynkowania ściany? A może do zmywania naczyń?
Natomiast o zdecydowanej głupocie narodu świadczy niewykorzystanie tych najinteligentniejszych i niewykorzystanie sił wysoko kwalifikowanych. I to jest właśnie widoczne w Polsce.
Nasze polskie eksportowe specjalności to budowlańcy, pracownicy restauracji, itp. (patrz dane o emigracji). Eksport czegokolwiek zaawansowanego wychodzi nam znacznie gorzej. Produkować jeszcze by się dało. Biura konstrukcyjne zostały wycięte w ramach radosnej działalności posocjalistycznej (proszę sobie sprawdzić w roczniku statystycznym), więc z konstruowaniem jest jeszcze gorzej.

Osobiście, do mierzenia inteligencji narodów używam bilansu handlu zagranicznego. Od 20 lat mamy ujemny i cały czas nierównowaga rośnie. Czy wymaga to komentarza dodatkowego na temat mądrości Polaków? Natomiast miara ta zdecydowanie świadczy o podwyższeniu inteligencji Chińczyków w ciągu ostatnich 20 - 30 lat i potwierdza Pana tezę.

Ad. 4. Etap piractwa występował we wszystkich rozwijających się gospodarkach. Obecnie praworządni Japończycy też kradli wszystkie możliwe rozwiązania. Dopiero, gdy zaczęło to im samym przeszkadzać, zaczęli stosować prawo autorskie. Wy też mamy nieźle za uszami, z czego napewno zdają sobie sprawę osoby po czterdziestce.

Ad. 5. Jeśli przyjrzymy się historii, to często bywało tak, że język stawał się jezykiem komunikacji i po prostu funkcjonował, nawet wiele lat po tym, gdy kraj gdzie był używany nie był już ośrodkiem gospodarczo-kulturalnym. Przykłady:
1) język grecki w początku naszej ery był językiem komunikacji na Bliskim Wschodzie;
2) łacina, będąca językiem komunikacji w średniowiecznej Europie zachodniej i środkowej;
3) język rosyjski, ciągle funkcjonujący w byłych republikach radzieckich nie należących do Unii Europejskiej; obecnie wypierany przez angielski;
4) francuski, przez wiele lat funkcjonujący, jako język szlachty; "lingua franca" jako określenie języka komunikacji;

Wydaje mi się, ale broń Boże nie twierdzę, że jestem tego absolutnie pewny, że język angielski jeszcze wiele lat będzie funkcjonować jako język komunikacji. Po pierwsze nie jest on tak szalenie trudny do nauczenia się dla osób mówiących w językach indoeuropejskich jak język chiński. Język chiński jest dla nas trudny przede wszystkim na inne funkcje tonu jako nośnika informacji. W języku pokskim ton zmienia sens zdania - w chińskim - pojedynczego słowa. Dlatego mieszkańcom Europy, Ameryk, Hindusom (ze względu na częstą znajomość angielskiego) łatwiej będzie się porozumieć po angielsku.

Oczywiście, za 100 lat sytuacja może się tak zasadniczo zmienić, że rzeczywiście wszyscy będą się uczyć chińskiego.

Jestem wdzięczny za bardzo konkretny i uporządkowany komentarz. Nie jest to bardzo częste.
Z poważaniem
Andrzej Mazurkiewicz

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesujące dane, dodatkowo zadające kłam powszechnej opinii na Zachodzie. Pragnę zauważyć że: 1) na Dalekim Wschodzie liczy się pozycja społeczna, czyli wykształcenie, stanowisko, wiek, zakres odpowiedzialności i kompetencji, toteż niewykształcony młody pracownik zarabia relatywnie mało, zaś starszy wykształcony i na odpowiedzialnym stanowisku dużo, co też stanowi istotną motywację do rozwoju, której np. w Polsce brak; 2) liczba godzin pracy jest nieadekwatna do porównywania wydajności pomiędzy pracą na Zachodzie a na Dalekim Wschodzie, gdyż w tym samym czasokresie pracownik Azjata wykona więcej pracy bądź też wykona pracę solidniej, co jest umotywowane kulturowo; 3) na ocenę rozwoju firmy czy kraju rzutują też różnorodne inne czynniki, jak np. fakt że mongoloidzi (żółci) są średnio o 5 pkt. IQ inteligentniejsi od europoidów (białych); 4) na rozwój Chin mają wpływ rozliczne inne czynniki, jak np. odmiennie prawo autorskie, np. co do wykorzystywania oprogramowania komputerowego w przedsiębiorstwach; 5) nie widzę zasadności aby Chińczycy uczyli się angielskiego czy polskiego, ponieważ osób używających j. chińskiego jest bardzo dużo (więcej niż tych używających angielskiego) i zapewne Chiny będą w przyszłości dominowały naukowo i gospodarczo a nie kraje anglojęzyczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.