Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

626 miejsce

"Chleb" dla ludu, czyli demokracja przedstawicielska w Polsce

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-09-27 21:00

Czy władza pochodząca z wyboru, potrafi nam zapewnić, w dłuższym okresie, przyzwoity poziom życia? Istotne wady tego systemu politycznego sprawiają, że jest to niemożliwe. O finansach i ekologii powinniśmy decydować sami.

Chleba i igrzysk, pożywienia i rozrywek, domagało się rzymskie pospólstwo od sprawujących władzę. Historia potwierdziła wagę i ciągłą aktualność tych oczekiwań. Władza może spać spokojnie, jeśli potrafi zagwarantować swoim podopiecznym spełnienie tych żądań. Z dostarczeniem podwładnym igrzysk nie ma problemu. Problemem sprawujących władze bywa dostarczenie ludowi odpowiedniej ilości "chleba". Na skutek jego braku, lub niedoboru następują protesty, manifestacje, rewolucje i wojny.

Upadały i upadają władze i systemy polityczne. Czy władza pochodząca z wyboru potrafi swojemu elektoratowi zapewnić w dłuższym okresie "chleb", tj. przyzwoity poziom życia? Istotne wady tego systemu politycznego sprawiają, że jest to niemożliwe.

Demokracja przedstawicielska = niegospodarność, życie na kredyt, bankructwo


Demokracja przedstawicielska ma kilka istotnych wad, które prowadzą do katastrofy finansowej i ekologicznej społeczeństwa. Wynika to z faktu, że dla przedstawicieli, zgodnie z naturą ludzką, nie jest najważniejsza sytuacja ekonomiczna i ekologiczna "pospólstwa", którym rządzą. Ważne jest by dalej być u władzy. Podstawową cechą jednopartyjnej demokracji socjalistycznej była propaganda. Porównywano ją do parowozu, w którym cała para idzie w gwizdek. W systemie demokracji przedstawicielskiej jest podobnie – cała para idzie w walkę o głosy wyborców. Jej podstawowe wady to:

Brak lub skuteczna blokada inicjatywy stanowienia przez obywateli (suwerena) prawa ponad głowami polityków oraz realnego prawa weta poczynań władzy.
Przedstawiciele wykorzystują to i stanowią, bez pytania się obywateli o zgodę, korzystne dla siebie prawo, zaciągają w ich imieniu kredyty, wysyłają żołnierzy na egzotyczne wojny oraz nadmiernie rozbudowują administrację.

W demokracji przedstawicielskiej decydującą rolę odgrywają emocje, a nie rozsądek.
Przedstawiciele wybierani są w oparciu o sprawny marketing, a nie realne i racjonalne programy polityczne. Programy poszczególnych ugrupowań politycznych to licytacja obiecanek . Charakterystyczny "program wyborczy" miało ugrupowanie polityczne nr 1 na liście wyborczej w drugiej RP: "Głosuj na jedynkę - będziesz jadł kiełbasę i szynkę!". Jak wynika z szacunków "Rzeczpospolitej", ponad 40 miliardów złotych kosztowałaby realizacja przedwyborczych obietnic największych partii deklarowanych do 20 września 2011. Jeśli słowa przejdą w czyny, to budżet tego nie udźwignie.

(Zdzisław Gromada)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

1. "Demokracja przedstawicielska ma kilka istotnych wad, które prowadzą do katastrofy finansowej i ekologicznej społeczeństwa."
- do katastrofy prowadzi zwiekszanie się liczby ludnosci na ziemi; produkowac, aby kupowac. Trzeba jeść. Jedni nie jedzą wcale, inni wyrzucaja nadmiar zywnosci na smietniki. I nie jest to sprawa demokracji, bo zywnośc przeznaczona dla tych, ktorzy nie sa w stanie jej produkować, przechwytywana jest przez mafie, autorytarne rządy z nia powiązane i satrapów, ktorzy z demokracja nie maja nic wspólnego Vide - Afryka.

2. Demokracja bezpośrednia jest (dziwne to przy znajomosci historii) niewykonalna przy takiej liczbie ludnosci, jaka jest. Każda "demokracja" tego typu musi wyłonic w celu praktycznego jej egzekwowania organy, ktore będą ja egzekwować: ergo - powstaną automatycznie nowe grupy rządzących i historia zatoczy koło.

3. Nie ma co liczyć na altruizm i szlachetność najlepszych synów narodu i przedstawicieli "ludu" - każdy w pewnym momencie konstatyje, że ma ręce do siebie i moc rozdzielania łask, dóbr, stanowisk, apanaży i przywilejów.

4. Pan Waldemar Korczyński wspomina o konieczności edukacji obywatelskiej - i zgadzam sie z Nim w pełni. Zacznijmy od siebie. Nie chodzenie na wybory, aczkolwiek jest to prawem każdego z nas, jest działaniem na szkodę władzy o bywatelskiej - jaka by ona nie była. Bo nie pójść to oznacza - zostawić sttus quo. Albo dlatego, że "dobrze jest jak jest" albo dlatego "że wisi mi to".

Komentarz został ukrytyrozwiń
Waldemar Korczyński
  • Waldemar Korczyński
  • 27.09.2011 21:30

Demokracja bezpośrednia wymagałaby jednak ustanowienia jakiegoś "quasirządu", który mógłby w miarę szybko reagować na zmieniające się warunki, w których miałoby takie współczesne "polis" funkcjonować. Tu może być problem, bo "lud" pewnie chciałby potem, ów rząd rozliczać, więc i tak byłaby motywacja do kombinowania. Ale zgadzam sie z Autorem w sprawie najważniejszej; chyba rzeczywiście dochodzimy do kresu możliwości tzw. demokracji przedstawicielskiej. W moim odczuciu trzebaby zacząć od jakiejś formy "edukacji". Chodzi głównie o to, by tzw. szary obywatel poczuwał się do jakiejś odpowiedzialności. To bardzo trudne, bo dzięki rozmaitym wynalazkom społecznym przeciętny człowiek ma sporo kłopotów z jasnym wyartykułowaniem własnych interesów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.