Pozycja materiału w rankingach:
Czy władza pochodząca z wyboru, potrafi nam zapewnić, w dłuższym okresie, przyzwoity poziom życia? Istotne wady tego systemu politycznego sprawiają, że jest to niemożliwe. O finansach i ekologii powinniśmy decydować sami.
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Jadwiga Kowalczyk 28.09.2011 10:45
1. "Demokracja przedstawicielska ma kilka istotnych wad, które prowadzą do katastrofy finansowej i ekologicznej społeczeństwa."
- do katastrofy prowadzi zwiekszanie się liczby ludnosci na ziemi; produkowac, aby kupowac. Trzeba jeść. Jedni nie jedzą wcale, inni wyrzucaja nadmiar zywnosci na smietniki. I nie jest to sprawa demokracji, bo zywnośc przeznaczona dla tych, ktorzy nie sa w stanie jej produkować, przechwytywana jest przez mafie, autorytarne rządy z nia powiązane i satrapów, ktorzy z demokracja nie maja nic wspólnego Vide - Afryka.
2. Demokracja bezpośrednia jest (dziwne to przy znajomosci historii) niewykonalna przy takiej liczbie ludnosci, jaka jest. Każda "demokracja" tego typu musi wyłonic w celu praktycznego jej egzekwowania organy, ktore będą ja egzekwować: ergo - powstaną automatycznie nowe grupy rządzących i historia zatoczy koło.
3. Nie ma co liczyć na altruizm i szlachetność najlepszych synów narodu i przedstawicieli "ludu" - każdy w pewnym momencie konstatyje, że ma ręce do siebie i moc rozdzielania łask, dóbr, stanowisk, apanaży i przywilejów.
4. Pan Waldemar Korczyński wspomina o konieczności edukacji obywatelskiej - i zgadzam sie z Nim w pełni. Zacznijmy od siebie. Nie chodzenie na wybory, aczkolwiek jest to prawem każdego z nas, jest działaniem na szkodę władzy o bywatelskiej - jaka by ona nie była. Bo nie pójść to oznacza - zostawić sttus quo. Albo dlatego, że "dobrze jest jak jest" albo dlatego "że wisi mi to".
Waldemar Korczyński 27.09.2011 21:30
Demokracja bezpośrednia wymagałaby jednak ustanowienia jakiegoś "quasirządu", który mógłby w miarę szybko reagować na zmieniające się warunki, w których miałoby takie współczesne "polis" funkcjonować. Tu może być problem, bo "lud" pewnie chciałby potem, ów rząd rozliczać, więc i tak byłaby motywacja do kombinowania. Ale zgadzam sie z Autorem w sprawie najważniejszej; chyba rzeczywiście dochodzimy do kresu możliwości tzw. demokracji przedstawicielskiej. W moim odczuciu trzebaby zacząć od jakiejś formy "edukacji". Chodzi głównie o to, by tzw. szary obywatel poczuwał się do jakiejś odpowiedzialności. To bardzo trudne, bo dzięki rozmaitym wynalazkom społecznym przeciętny człowiek ma sporo kłopotów z jasnym wyartykułowaniem własnych interesów.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +135)