
Podkreślił też, że nigdy nie zabiegał o korzystne dla branży hazardowej zapisy w ustawie
Były szef klubu parlamentarnego PO będzie teraz przesłuchiwany przez komisją śledczą, która bada okoliczności afery hazardowej.
Zbigniew Chlebowski oświadczył, że czuje się niewinny, a oskarżenia kierowane pod jego adresem uznaje za atak polityczny na siebie i Platformę Obywatelską. Zaprzeczył, by szczególnie interesował się pracami nad ustawą hazardową. Poseł PO ma nadzieję, że komisja rzetelnie zbada sprawę i oczyści go z podejrzeń.
Były przewodniczący klubu parlamentarnego PO zaprzeczył, by rozmawiał na temat dopłat do wideoloterii z ministrem Mirosławem Drzewieckim. Zapewnił, że sprawą interesował się tylko jako przewodniczący sejmowej komisji finansów, a jedynymi partnerami do rozmów w tej sprawie byli tylko minister Jacek Rostowski oraz wiceminister Jacek Kapica. Dodał, że nie ma w zwyczaju robić notatek po spotkaniach, które nie mają znaczenia służbowego - jak robił to Jacek Kapica.
Zbigniew Chlebowski przypomniał, że uczestniczył w pracach nad ustawą hazardową w poprzednich kadencjach. Wówczas sprzeciwiał się legalizacji jednorękich bandytów i obniżenia opłat od niskich wygranych. Ostrzegał również przed prowadzeniem dopłat do wideoloterii. Jego zdaniem, groziło to znacznym wzrostem hazardu w Polsce.
Zbigniew Chlebowski powiedział, że spotkanie z Ryszardem Sobiesiakiem na cmentarzu było przypadkowe. Polityk PO tłumaczył posłom sejmowej komisji śledczej, że odwiedził grób tragicznie zmarłej siostry i nie umawiał się w tym miejscu na poufne spotkanie ze śląskim biznesmenem.