Facebook Google+ Twitter

Chłopaki czasem płaczą...

Niedawno ukazała się oficjalna biografia zespołu T.Love - "Potrzebuję wczoraj". Jest to po prostu lektura obowiązkowa dla fanów jak i dla ludzi, którzy chcieli by poznać, kim naprawdę są te chłopaki co podobno nie płaczą...

Zaznaczę na początku, że wielkim fanem T.Love nie jestem. Jednak sięgnąłem po tę książkę, bo pasjonują mnie biografie zespołów muzycznych. Był jeszcze jeden powód - historia T.Love wydawała mi się warta poznania - choćby dlatego, że ich droga do sławy nie była usłana różami.

Zespół T.Love podczas występu dla telewizji TVN. / Fot. AKPAMagda Patryas, autorka książki, jest dziennikarką, która pracowała w redakcji magazynu "XL" w latach 90. - czasach, gdy T.Love odnosił sukcesy. Widać, że jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu - z zadania wywiązała się znakomicie. Książka napisana jest żywym językiem. Można przeczytać ją jednym tchem. Ja rozprawiłem się z tą niezwykłą historią w niecałe trzy dni. Autorka, moim zdaniem nie sili się na własne, bardzo wyszukane wywody na temat zespołu - woli oddać głos muzykom. Może się to podobać lub nie, ale myślę, że ktoś, był w zespole, widział go od środka, lepiej opowie wszystko, niż ktoś kto zetknął się z problemem później. Część wypowiedzi pochodzi z wydanej kilkanaście lat temu książki "Dzieci rewolucji". Może wynikało to z braku czasu muzyków bądź autorki - tego nie wiem.

W książce znajduje się bardzo dużo anegdot z życia kapeli, niektóre są bardzo śmieszne. Jednak nie ma się co dziwić - na początku działalności, jeszcze pod szyldem T.Love Alternative, Muniek i jego koledzy na pierwszym miejscu stawiali dobrą zabawę. Wiązała się ona, ze spożywaniem dużych ilości napojów alkoholowych. Między innymi dlatego Zygmuntowi Staszczykowi zdarzało sie grac i śpiewać po zastrzykach zawierających glukozę.

Bardzo szczegółowo opisane są konflikty między muzykami, konflikty przez które zespół mógł sie rozpaść. Możemy się dowiedzieć, co skłoniło Muńka do zajęcia się biznesem - handlem magnetowidami. Opisane sa także jego kłopoty osobiste związane m.in. z narkotykami. Trochę żal, że mało miejsca poświęcono tekstom Zygmunta - każdy fan wie przecież, że są jedynymi w swoim rodzaju.

Szczegółowo opisane są składy z którymi współpracował Muniek, jego pobyt w liceum i na studiach, oczywiście nie pomijając przygód, które przytrafiały się jemu i jego kolegom. Jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której chciałbym wspomnieć - T.Love opisywanie i traktowane jest jako zespół. Grupa ludzi, która razem działa, nagrywa i jeździ na koncerty. Nie zauważyłem, żeby w którymkolwiek miejscu zostało napisane, że "Muniek Staszczyk i T.Love". Ale domyślam się, że jak na oficjalną biografię przystało, takiej gafy być po prostu nie mogło. To bardzo smutne, kiedy używa się nazwiska lidera, by podnieść atrakcyjność wydarzenia. Spotkałem się z tym przy okazji koncertu Pudelsów w moim mieście, gdy na plakacie było napisane - Maciek Maleńczuk i Pudelsi.

Moim zdaniem książka warta jest polecenia jeszcze z jednego powodu - jest po prostu dużą kopalnią informacji na temat płyt, singli, reedycji, składów osobowych, a nawet sprzętu na jakim grają (i od jakiego zaczynali) muzycy T.Love. Postarano się załączyć ciekawostkę, w postaci listy wszystkich piosenek zespołu, które znalazły się w notowaniach Listy Przebojów Programu III Polskiego Radia.

Dla fana lektura obowiązkowa. I o nich samych też pomyślano - jest fragment książki, która ma ukazać się niebawem, autorstwa Marcina "Siwy" Styczyńskiego (szef fanklubu i administrator strony www.t-love.art.pl), traktującej o wielbicielach zespołu. Opisane są, zresztą bardzo zgrabnie, spotkania fanklubowe i zloty. No i rzecz jasna koncerty.

Na deser możemy sobie obejrzeć solidną dawkę zdjęć kolorowych (w książce znajdują się w dużej ilości fotki czarno - białe) i posłuchać absolutnych muzycznych rartytasów - m.in. utworu z Krzysztofem Jaryczewskim ("Obudź się") i Myslovitz, bowiem do książki dołączona jest płyta.

Rzetelna robota!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Recenzja od początku do końca bardzo fajna czego nie można powiedzieć o dokonaniach T.Love.
Pierwsze nagrania T.Love też były fajne, ale im dalej w las tym gorzej, bo zaczyna trącić żenadą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie cierpię Muńka Staszczyka.
Recenzja fajna:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobrze napisane (+) :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.