Facebook Google+ Twitter

"Chłopaki też płaczą" czyli jak radzić sobie ze swoją "eks"

Przyznaję się bez bicia. Należę do fanklubu komedii romantycznych. Jeżeli jeszcze jest to komedia zrobiona przez ludzi zaliczanych przez krytyków do najbardziej płodnych twórców młodego pokolenia, zapowiada się niezła zabawa.

Plakat do filmu / Fot. Materiały ogólnodostępne„Chłopaki też płaczą” („Forgetting Sarah Marshall”) opowiada historię kompozytora Petera (Jason Segel) niespodziewanie porzuconego przez dziewczynę. Za namową swojego przyrodniego brata główny bohater wyjeżdża na Hawaje by nabrać sił po nieudanym związku. Na nieszczęście (choć może szczęście) w tym samym czasie, co główny bohater, w tym samym hotelu pojawia się jego eks z swoim nowym narzeczonym. I jak w życiu bywa, powoduje to całą serię komicznych sytuacji.

Reżyserski debiut Nicholasa Stollera to kolejna produkcja spod znaku „frat-pack movies” – filmów grupy młodych twórców (min. Ben Stiller, Seth Rogen, Owen Wilson), którzy sami piszą scenariusze, reżyserują i grają w swoich filmach. Główną cechą tych filmów, oprócz tego, że zazwyczaj poruszają się w rejonie szeroko pojętej komedii jest swoista „erudycja popkulturowa” – wiedza i zdolność do parodiowania uznanych programów telewizyjnych i filmów.

Tego typu działania doskonale widać choćby w „Zoolanderze”, który wyśmiewa wydarzenia typu „fashion awards” z czerwonym dywanem i gwiazdami udzielającymi trzydziestosekundowych wywiadów czy w „Old school”, który z kolei parodiuje „Fight Club” Finchera. Podobnie jest też z „Chłopaki też płaczą”. Film napisany przez Jasona Segela (który swoją karierę aktorską zaczynał podobnie, jak większość późniejszych twórców „frat-pack” w telewizyjnym „Freaks & Geeks”) bierze na cel tak zwane „seriale kryminologiczne” (wszelkiego rodzaju „CSI: Kryminalne zagadki”).

Sam film pełen jest gagów doskonale znanych z takich filmów, jak „Old School” czy „40-letni prawiczek”. Przezabawną rolę stworzył Jonah Hill („Supersamiec”) grający kelnera spragnionego kariery gwiazdy rocka. Do tego w filmie możemy podziwiać nieznanego w Polsce, a uwielbianego na Wyspach komika i prezentera Russela Branda. Do mocniejszych stron „Chłopków...” zaliczyć można momenty, kiedy amerykańska obsada naśladuje londyński akcent Branda.

„Chłopaki też płaczą” nie wszystkim przypadnie do gustu. Głównie ze względu na mocno bezpośrednie, sprośne żarty oraz mocno wyeksponowaną męską goliznę. Jednak kto dobrze bawił się na „Supersamcu” czy „Wpadce” ten „Chłopakami...” też się nie zawiedzie. Film jest idealny na gorące wieczory i pozwala zapomnieć, że już wkrótce koniec wakacji.

Nie jest to film wybitny. Poza czystą, nieskrępowaną rozrywką niczego „głębszego” nie proponuje. I właśnie to jest jego największą zaletą.

„Chłopaki nie płaczą” polską premierę będzie miał 8 sierpnia.
Więcej na chlopakitezplacza.pl/

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.