Pozycja materiału w rankingach:
O grze w "zośkę", zwisach na trzepaku, bitwie o Anglię, pierwszym pocałunku i o tym dlaczego w całym Krakowie przez pewien czas nie było makaronu, dowiesz się z drugiej części rozmowy z Szymonem, Püdlem i Franzem z zespołu Püdelsi.
Dziewczyny z podwórka
PUDEL: Ja z Wieśkiem podpaliłem fabrykę makaronu. To były jajca. Było zimno, zima było na serio, poszliśmy popalić na podwórko szlugi. Rozpaliliśmy ognisko, spaliła się buda, później płot, a potem zjarały się magazyny. Schowaliśmy się do beczki, bo milicja nas szukała, ale nie znalazła. Widzieliśmy jak nas szukają i węszą, ale się udało. Wiedziała o tym tylko moja babcia i babcia Wieśka. Wiesiek po tym zdarzeniu popadł w traumę, ja to wziąłem na śmiesznie. Skutek? Brak makaronu w mieście.
SZYMON: Wiesz Püdel, że w takich wypadkach nie obowiązuje przedawnienie... Ja natomiast dostałem od rodziców motorynkę i tak jeździłem po osiedlu bez dokumentów - z kolegą Markiem jako pasażerem. Któregoś dnia mija nas suka milicyjna i machają do nas żebyśmy się zatrzymali. My zamiast posłuchać milicjanta spieprzamy przez podwórka, a oni za nami. Nie zatrzymałem się, bo w domu wyedukowano mnie, że milicja to zomo, bandyci i komuniści, więc posłuch im się nie należy. Gonią nas na sygnale jak przestępców. Złapali nas dopiero jak uciekałem do lasu i motorek mi zgasł na podjeździe pod górkę. Złapali i wywieźli na komisariat. Siedzieliśmy tam, kolega płakał, a ja miałem pietra, że dostanę lanie od ojca. Ojciec wpada na komisariat o mało drzwi nie rozwalił i op***la milicjanta, że mu syna aresztowali. W końcu zapłacił mandat i zwolnili nas do domu. Odetchnąłem z ulgą.
Mamie powiedziałem, że jadę do Zakopanego na wycieczkę. Nie mogłem się jednak powstrzymać przed samozadenuncjowaniem i do domu wysłałem kartkę już z Berlina, tak byłem dumny, że udało mi się wykonać taki manewr. Mama po tym już odpuściła, bo zdała sobie sprawę, że daję radę. Miałem wtedy piętnaście lat., czerwony dowód i pieczątkę na demoludy. Miałem też kumpla, dobrego kumpla, który mieszkał
na rzeźniczej. I jego balkon wychodził na podwórko, gdzie kończyła się rzeźnia z fabryką czekolady. Koszmar! Najbardziej ohydne podwórko w historii mojego życia. Ta słynna rzeźnia w centrum miasta. Wymieszany odór i czekoladki. Zobacz także:
Artykuły
(11)
Galerie
(30)
Średnia ocen
(4.99)
Wiek: 38 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów"- Stanisław Lem
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Tomasz Jośko 18.03.2008 16:00
Jagno, jak to nie wiesz? Dalej może być tylko lepiej! :)
Ja, po przeczytaniu, w to nie wątpię! :)
Agnieszka Dąbrowska 18.03.2008 15:49
Ha! Kto ich nie robił?! ;-)
Tomek: "to co będzie dalej?"- nie wiem, nie wiem. Właśnie zdałam sobie sprawę (czytając Wasze opinie), że wysoko postawiłam sobie poprzeczkę ;-)
Będę się starać sprostać oczekiwaniom.
Pozdrawiam
Agnieszka Gierczak 18.03.2008 14:36
Też robiłam... Na podwórkowym trawniku :)
Tomasz Jośko 18.03.2008 13:58
Brawo!
Skoro na początek (kontynuacja debiutu) dostajemy taki materiał, to co będzie dalej?
Przypomina mi się Hitchcock i jego szkoła :)
Marek Grzymski 18.03.2008 04:42
Bardzo fajne, a jeżeli jest to Twój pierwszy wywiad w życiu, to nawet zdecydownie super ;]
Agnieszka Dąbrowska 17.03.2008 22:59
Może przy następnej piosence albo po wydaniu płyty jak się szacowne Gremium zgodzi na wywiad ;-)
Eurowizja 2012. Znamy całą finałową stawkę [YouTube]
(odsłon: +424)