Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5700 miejsce

"Chłopcy" lada jacy w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie

Do repertuaru Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie włączono niedawno sztukę Stanisława Grochowiaka "Chłopcy". Wbrew pojawiającym się głosom krytyki, iż utwór ten stracił sporo ze swej wartości, wydaje się, iż przypomnienie go nie jest pozbawione sensu.

Scena zbiorowa: "Chłopcy" w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. / Fot. R. Kornecki; materiały Starego Teatru w Krakowie"Chłopcy. Dramat z życia sfer starszych" Stanisława Grochowiaka powstał w 1964 roku, a swoją prapremierę w Teatrze Telewizji miał dwa lata później. W latach 70. ubiegłego wieku grany był stosunkowo często i dopatrywano się w nim kreślonych aluzji politycznych. Ale wtedy takiego swoistego "drugiego dna" doszukiwano się w niemal wszystkich przejawach twórczości artystycznej. Wystawienie tej sztuki w czasie, gdy wciąż obowiązuje w polskim - ale nie tylko - społeczeństwie kult młodości i urody, może być próbą zwrócenia uwagi na problemy ludzi starszych i samotnych, pozbawionych miłości i zainteresowania ze strony najbliższych. Sztuka Stanisława Grochowiaka z całą bezwzględnością uświadamia też widzowi, zwłaszcza temu bardzo młodemu, że młodość nie trwa wiecznie. Banalne, a przecież nieuświadamiane na co dzień. Realizacji tej sztuki na Dużej Scenie głównego krakowskiego teatru podjął się Adam Nalepa, reżyser, który ma na swoim koncie m.in. nagradzane realizacje m.in. "Blaszanego bębenka" i "Nie - Boskiej komedii" w gdańskim Teatrze Wybrzeże.

Tytułowi chłopcy Stanisława Grochowiaka to panowie, którzy przekroczyli już siedemdziesiąt lat i przez swoje rodziny zostali oddani do przytułku prowadzonego przez siostry zakonne. Najbliżsi (na przykład dzieci Pożarskiego) zalegają z opłatami za ich pobyt w placówce, albo przysyłają jedynie pocztówkowe pozdrowienia, nie kwapiąc się z odwiedzeniem swoich seniorów, którzy biorąc udział w wojnie przynieśli młodym wolność, a potem swoją pracą, niekiedy na eksponowanych stanowiskach, tworzyli podstawy ich egzystencji. Dziś starsi panowie zdani są na łaskę lub niełaskę prowadzących zakład zakonnic. Wiedzie wśród nich prym ostra, ortodoksyjna, bezwzględna siostra Maria kreowana rewelacyjnie przez Dorotę Segdę, która niemal jak Wielki Brat śledzi ich każdy krok, krzyczy strasznie piskliwym głosem i karze staniem w kącie za każdą niesubordynację. Nic więc dziwnego, że panowie buntują się przeciwko ograniczaniu ich wolności i niczym sztubacy na koloniach czy obozach harcerskich próbują "zakazanego owocu" w postaci przemycanego alkoholu, papierosków tudzież namiętnego walca z Hrabiną de Profundis (Aldona Grochal) wśród kwiatów hodowanych przez znienawidzoną siostrę Marię. Swego rodzaju ich sprzymierzeńcem jest Siostra Przełożona, ciepła, empatyczna osoba (mimo chłodu panującego w tym domu pozornie spokojnej starości, co dodatkowo podkreśla scenografia stworzona przez Macieja Chojnackiego). Gra ją Anna Polony i jest to kolejna perełka aktorska w wykonaniu tej świetnej artystki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.