Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

123473 miejsce

Choć nie lubię science-fiction... "Pendragon - Quillańskie igrzyska"

Wysoki poziom abstrakcji opisywanego świata w literaturze science-fiction często odpycha. Nim dowiemy się co jest czym, książka się kończy. "Pendragon.Quillańskie igrzyska" to przyjemny wyjątek. Opowieść jest przejrzysta i intrygująco znajoma.

Pendragon: Quillańskie igrzyska / Fot. Wyd. RebisO historii słów kilka

"Pendragon. Quillańskie igrzyska" to kolejny już z serii tomów opisujących perypetie Bobby'ego Pendragona - nastolatka, który swoje życie dzieli pomiędzy szkołę, przyjaciół, rozrywki i bycie dość szczególnym podróżnikiem - Wędrowcem. Wędrowcy to wybrańcy, na których spoczął obowiązek zachowania harmonii w równoległych światach, między którymi mogą się przemieszczać. Nie, nie ma tu statków kosmicznych, niesamowitych technologii, bełkotu elektroniczno-metalowego miasta, pośród którego grzęźnie czytelnik, nie mając pojęcia, gdzie jest wyjście z tego literackiego koszmaru. Podróże odbywają się dzięki rynnom, które najłatwiej możemy opisać jako miejsca załamania się czasu i przestrzeni - mechanizm bliźniaczo podobny do wyprawy na ulicę Pokątną w Harrym Potterze.

W sytuacji, gdy pojawia się zagrożenie, że kolejne światy zostaną unicestwione, Bobby Pendragon wraz z przyjaciółmi i nowo poznanymi Wędrowcami stara się zapobiec katastrofie. Może to zrobić, wygrywając w kolejnych sferach starcia z głównym "złym" - Saint Danem.
Fabułę urozmaica fakt, że jak na siódmy tom główny bohater nadal nie do końca wie, dlaczego to właśnie on jest wskazywany jako Wybraniec.

Uwaga - spoiler!

Książka rozpoczyna się dość karkołomnie - na niecałych 100 stronach, bohater trzykroć rzuca się do ucieczki i raz zostaje postrzelony. Na szczęście potem całość wygląda już zdecydowanie przyjemniej. Będąc Wędrowcem, Bobby dostaje zaproszenie od swego głównego wroga do sfery (świata) Quillan. Dostając się tam, nie wie jaką postać przyjdzie mu odegrać w tymże świecie.
Strona po stronie odkrywamy wraz z bohaterem kolejne tajemnice.
Co widzimy na pierwszy rzut oka? Świat betonowy. Wszystkie domy to niemal identyczne bryły bloków, ludzie w tłumie milczący i szarzy - dosłownie i w przenośni. Jakie mogłoby być miejsce, w którym ludzie okazywaliby jakiekolwiek emocje? Salon gier naturalnie, ale niestety i to miejsce jest na swój sposób skażone. Gra się tu nie dla rozrywki, ale o życie dzieci, żon a nawet następnych pokoleń.
Wymyślne gry, w którch udział biorą zwykli ludzie są jedyną dopuszczoną przez BLOK rozrywką, z której sam on czerpie korzyści. Nie mając pieniędzy na podstawowe potrzeby, ludzie postanawiają obstawiać wszystko na loterii, by zyskać cień szansy na poprawę swojej sytuacji. Jeśli i to okazuje się nie wystarczać, stają się graczami - tak jak nasz główny bohater. Rozpoczyna się wielki turniej, w którym twarzą w twarz ma stanąć bohater BLOK-u i Bobby Pendragon - idol ludu.
Podziemne struktury buntowników, walka z rzeczywistością i aż człowieka korci, by BLOK czytać dokładnie tak samo jak partia...

Jednym słowem

Miłe zaskoczenie dla osoby, która science - fiction mówi ideologiczne "nie". Książka jest lekka, przyjemna, ponadto - co jest wielkim plusem w obliczu serii wydawniczej - nieznajomość poprzednich tomów nie przeszkadza.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.