Pozycja materiału w rankingach:
Zbliża się Wszystkich Świętych (albo Święto Zmarłych, niech zostanie to sprawą indywidualną), znowu wybierzemy się nad groby naszych bliskich, by zapalić znicze, pomodlić się, albo po prostu podumać nad sensem istnienia. W porządku, ale...
Mamy w Polsce taki dzień, kiedy przemierzamy wiele kilometrów, godzimy się na wiele niewygód by stanąć nad grobem kogoś bliskiego, zapalić znicz, wspomnieć, pomodlić się... Pomińmy szczegóły, ale jedno w tym dniu łączy wszystkich, bez względu na to czy jest to Wszystkich Świętych, czy Święto Zmarłych – pamięć o tych, którzy odeszli na „tamtą stronę”. Uważam, że jest to bardzo potrzebne święto, i może bardziej nawet nam niż tym, których wspominamy, bo przecież wciąż to my idziemy tam, dokąd Tamci już zaszli (i nieważne w tym momencie co to oznacza).
komercjalizację tego święta. Tutaj też wtargnęła moda ze swoją bezrefleksyjnością, powierzchownością, swego rodzaju blichtrem nawet i zasadą: byle jak najwięcej sprzedać, byle jak najwięcej zarobić, byle zdążyć upchnąć... Ale nie wińmy handlowców, bo to jednak my kupujemy. W efekcie groby stroi się jak dożynkowe wieńce i gdzieś tkwi może rzadko jeszcze wyrażana (a może nie tak już rzadko?) rywalizacja: który ładniejszy? To wszystko zabija właśnie najpiękniejszy element święta – refleksję nad sensem istnienia i przemijaniem.
entuzjastą wszystkiego, co dotarło do nas zza oceanu. Jakoś ścierpię jeszcze durnowate z założenia Walentynki (choć bliższa jest mi Noc Świętojańska), ale zastępowanie tego wszystkiego z czym kojarzy mi się początek listopada bieganiem z dynią czy oferowanymi w supermarketach straszakami napawa mnie... Nie wiem jak to nazwać: złością, smutkiem, rozgoryczeniem... Czy naprawdę nie możemy zachować własnego sposobu przeżywania tych dni? Czy wszystko, co wiąże się z tym świętem zamienimy w końcu na jakąś jarmarczną zabawę i wygłupy? Czy nie można pobawić się w straszenie kiedy indziej? Czy w tej sprawie też musi być tak, jak gdzieś tam? Zobacz także:
Artykuły
(42)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.81)
Wiek: 55 | Miejscowość: Głogów | Kraj: Polska
O mnie: Urodziłem się dość dawno, bo już pół wieku temu. Piszę, od kiedy pamiętam, przez wiele lat także wiersze, opowiadania i felietony. Jeszcze nie uwierzyłem, że jestem artystą, i dlatego właśnie wierzę, że to, co najlepsze, dopiero napiszę.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Klara Maj 29.10.2007 11:21
hmmm Maćku, nie przerażaj mnie:) nawet mnie znudziły się już zakupy, a były czasy, kiedy sądziłam, że patentem na szczęśliwie spędzony czas jest kupno iluś tam dowolnych par butów w zacnym CH:)
teraz siłą by mnie tam nikt nie zaciągnął:)
no ale coś w tym jest co mówisz, konsumpcja dopiero się u nas nakręca...
Stefanus, uwielbiam ten cytat:D
Stefan Górawski 29.10.2007 00:06
Dziękuję za wszystkie komentarze. Zgadzam się z Klarą i Maciejem, że nie wyczerpałem tematu. Przyznaję szczerze, że nawet nie miałem takich aspiracji. To zresztą musiałaby być bardzo, bardzo obszerna praca (szczególnie w odniesieniu do komercjalizacji). Masz też rację Klaro, że nie można niczego nakazać ani zakażać i absolutnie nie zgłaszam takiej propozycji. W swoim tekście chciałem tylko zwrócić uwagę na pewne zjawiska, które mnie po prostu denerwują: że jako naród tak łatwo przyjmujemy zupełnie obce naszej kulturze zachowania. Do takich należy Halloween właśnie. Przykro mi też, że w przeszczepianiu tego typu zwyczajów uczestniczą szkoły i placówki kultury. Wierzę jednak, używając słów Poety, że:
Nasz naród jak lawa, Z wierzchu zimna i plugawa, Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi...
Przepraszam, że tak patetycznie, ale chciałem zakończyć optymistycznie. :)
Katarzyna Lisowska 28.10.2007 21:25
+ Ważny temat.
Co ciekawe rodowód Halloween jest europejski (celtycko-irlandzki). Świętowanie H. rozpowszechniło się w USA dość późno, dopiero po masowej fali imigracji z Irlandii. Zdaje się, że dopiero współczesna Ameryka zrobiła z tego zwyczaju kolejny komercyjny trik do wyciągania ludziom pieniędzy z kieszeni i bezrefleksyjnej zabawy. W celtyckim obyczaju był jakiś sens i mistycyzm, a obecnie, mam wrażenie, że skomercjalizowane nacje wykorzystują to "święto" aby odsunąć od siebie refleksję na temat smierci.
Oby jak najdłużej obyczaj ten pozostał obcy naszej mentalności i kulturze.
Autor usunął profil 28.10.2007 18:36
(+) Obowiazkowa lektura dla wiekszosci polskiej mlodziezy. Ogromny plus!!!
Klara Maj 28.10.2007 18:12
hmm, cóż, temat poruszyłeś ważny, ale też wiele wątków jest tylko nadmienionych.
Np. sprawa ważności Święta Zmarłych a komercjalizacja i do tego to co absorbujemy zza oceanu.
Moim zdaniem lepiej skupić się na wybranym aspekcie sprawy i ją jakoś pogłębić.
Bo tak to za bardzo powierzchownie wg mnie to wszystko wybrzmiewa, aczkolwiek cudze zdanie warto znać.
Ja mogę powiedzieć, że też Świeto zmarłych uważam za istotne dla nas, komercjalizacja, hmm, tu już trudniej mi wyrokować. Wszystko idzie tak szybko do przodu, że raczej nie ma co amrudzic, że świat się zmienia i dawniej bywało lepiej. Może upojenie komercją, blichtrem przejdzie nam z czasem. Wg mnie wciąż odreagowujemy okres szarości i smuty na rynku.
No a Halloween.. jestem amerykanofilką, jestem w pełni świadoma wad i zalet amerykańskości,, ale pozostają wielbicielką. Trzbea tu brać pod uwagę, że Polakom od dawien dawna bliżej mentalnie, światopoglądowo do Amerykanów niż np. do Rosjan. Tradycyjnie uważamy sie za amerykańskich sojuszników, imponuje nam Nowy Jork a nie moskwa, wiec pewnie stąd te halloweeny i walentynki. Choc ja też uważam to za zbędne, ale cóż, zakazać kultywowania tych zwyczajów, wpływów nie mozna, żeby nie stawać na równi z fundamentalistycznymi reżymami, które kochają sterować tym, co obywatel ma lubić albo nie.
Więc z dwojga złego wolę już ten Halloween niz odgórny zakaz, że mi czegoś nie wolno, bo to niezgodne z naszą tradycją.
Jadwiga Kowalczyk 28.10.2007 17:42
+ za portuszenie tematu, szczególnie tego koszmarkowato - kiczowatego Hallweenu. Nie nasz obyczaj, nie nasze gusta, nie nasza kultura. "Święto" lansujące coraz bardziej plastikową ohydę i horror.